26 kwietnia 2010

W górę Nilu (2): Chodź, postrzelamy do krokodyli

Uczynna kobieta zawsze poda mężowi kałasznikowa. Z tej broni miałem strzelać do krokodyli. Pod koniec trasy zwierzęta się już jednak nie pokazały. (Fot. Grzegorz Król)

Już prawie tydzień płyniemy Nilem na barce zmierzającej z północnej części kraju do Juby – stolicy Południowego Sudanu. Wszystko po to, by uczcić imię Kazimierza Nowaka – Polaka, który jako pierwszy człowiek na świecie samotnie pokonał Afrykę.

9 III – dzień szósty: Proste życie

Płyniemy szerokim na kilkanaście metrów korytarzem. Korytarz jest z kopru. Koper ma ze trzy metry wysokości i nie widać zza niego nic.

Witamy na rozciągających się na przestrzeni dziesiątek kilometrów kwadratowych bagnach Sudd. To co wygląda jak przerośnięty koper to tak naprawdę papirus. Rozciąga się po horyzont. Z dachu pushera wygląda to wszystko niesamowicie. Jest tu tak płasko, że wydaje się to aż niemożliwe. Ze starej radzieckiej mapy wynika, że morze zieleni ma 60 kilometrów szerokości, a przewyższenie terenu wynosi na tym obszarze zaledwie cztery metry.

Adam codziennie zabija nas swoim śmiechem. Chyba, że akurat oddaje się pasjonującym dyskusjom z Jakubem Pająkiem. (Fot. Grzegorz Król)

W korytarzu są co jakiś czas dziury. Stoi w nich po dwóch, trzech Murzynów, czasem trafi się cała rodzina. – Proste życie prowadzą – mówi Adam, mechanik, który codziennie zabija nas swoim śmiechem. – Ścinają trzcinę, łowią ryby. Dobrze im z tym.

Trzcina w postaci wielkich tratw spławiana jest później do najbliższych osad. Na tratwach tych popłyną posplatane w długie warkocze ryby. Na razie wiszą i suszą się a słońcu.

10 III – tydzień na łajbie: O słodka…

Płyniemy korytarzem. Korytarz jest z kopru… Monotonna to podróż.

Wieczorem mamy być w miejscowości Adok. Powstaje plan, żeby zaopatrzyć się w kanister merisy – miejscowego trunku o mocy zbliżonej do piwa. Robi się go z sorgo albo bananów, a do fermentacji używa np. krowiego moczu.

Z takim planem raźniej się przemieszczać po pokładzie w poszukiwaniu cienia, łatwiej zmieniać pozycje siedzące na leżące, półleżące, na siedzące w inny sposób, w inną stronę, bądź pod innym kątem. Po siedmiu dniach tylne części ciała domagają się tych zmian coraz częściej. Nawet żar lejący się z nieba nie wkurza już tak bardzo.

Ulubiona przyśpiewka Kuby to ostatnio jednozdaniowa pieśń błagalna, będący wyrazem beznadziei protestsong unoszący się nad Nilem.

„O słodka d…” – brzmi tekst. Na nutę żałobną, płaczliwą, z rozciągniętym w nieskończoność, jękliwym „u”…

Wieczór. Do Adoku, z przystani prowadzi szeroka na dwa metry, pokryta pomarańczowym pyłem droga, na końcu której jest targ z wymarzonym trunkiem. Jechać się nam nie chce, bo choć słońce chyli się ku zachodowi, skwar panuje nieziemski. Do tego wilgotność taka, że ciała pokryte są warstwą wody. Położysz się na chwilę, podniesiesz, a na metalowym pokładzie zostaje kałuża potu. Nawet z Murzynów się leje.

Przed nami błyskawicznie wyrasta obozowisko... (Fot. Grzegorz Król)

Wciągamy na pokład zgrzewkę piwa. Miejscowi wciągają kilogramy suszonych ryb. Wielkie, poplątane naręcza, ciężkie tak, że uginają się pod nimi rosłe jak dęby chłopiska. Ląduje to wszystko jakieś dwa metry przed naszymi namiotami. Cuchnie okropnie. Wiatr, choć niewielki, wieje centralnie w kierunku  obozowiska.

Razem z rybami na barce instaluje się kilkudziesięciu pasażerów. Przed nami momentalnie wyrasta obozowisko. Są wielcy na dwa metry ludzie Dinka, są dumni Nuerowie i plemiona z samego południa kraju. Najbardziej wyróżniają się ci ze skaryfikacjami na twarzach. To charakterystyczne, biegnące w poprzek czoła blizny po plemiennych nacięciach.

Strony: 1 2
  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Grzegorz Król

Grzegorz Król

Pod koniec ubiegłego stulecia pojechał lądem z Rzeszowa do Kathmandu. Tak mu zostało. Czasem pstryka zdjęcia, które wrzuca tu: crullu.com
Podobne artykuły
Kujawiak w środku Afryki

Kujawiak w środku Afryki

Sudan Południowy to kraj, w którym turystów po prostu nie ma. Tym ciekawiej się po nim podróżuje. Zapraszamy do najdziwniejszej stolicy - Juby, na afrykański wrestling i butelkę zimnego piwa Łomża....
Sudan Południowy: Misyjne ślady Kazimierza Nowaka

Sudan Południowy: Misyjne ślady Kazimierza Nowaka

Na przełomie roku 1932 i 1933 Kazimierz Nowak spędził około miesiąca w okolicach Juba. Przemieszczał się pomiędzy trzema misjami, działającymi wówczas w tym rejonie: Juba, Rejaf oraz Torit. Rejony te odwiedziła ekipa projektu Afryka Nowaka....
W górę Nilu, czyli pamiętnik znaleziony na sudańskiej barce (I)

W górę Nilu, czyli pamiętnik znaleziony na sudańskiej barce (I)

Pot, brud i śmierdzące ryby. Nieustanne poszukiwanie cienia i wygodnej pozycji umożliwiającej przetrwanie. Jeśli wydaje się wam, że podróżowanie to same przyjemności, zapraszam na barkę z paliwem płynącą w górę Nilu. ...
Kiwi na szlaku Afryki Nowaka, czyli… Najdziksza Wielkanoc Ever!

Kiwi na szlaku Afryki Nowaka, czyli… Najdziksza Wielkanoc Ever!

Pola minowe, spanie w buszu, miasto pijanych Acholi, muchy Tse-Tse, wódka w plastikowym woreczku o smaku ananasa i przygód innych cała masa – to w megaskrócie opis Wielkanocy 2010. Serwuje go nam Kiwi, która w Południowym Sudanie przyłączyła się do e...

Komentarze: 1 »

  • kama

    Świetnie napisane, przepiękne zdjęcia – chce się więcej takich reportaży:)

Dodaj komentarz


PARNTERZY:Szkoły na końcu świataWyprawy z ReporteremWydawnictwo KarakterDobre Ziele