11 sierpnia 2010

Singapur – państwo z… zakazem żucia gumy

Tagi: · · ·

W Singapurze znajduje się chyba najpiękniejszy park orchidei na świecie. (loswiaheros.pl)

Zieleń

Jeśli jednak myślicie, że Singapur to tylko wieżowce i kasyna to jesteście w błędzie. Tutaj myśli się też o zieleni. Parki miejskie, ogromne zoo, ogród botaniczny i, moim zdaniem, najpiękniejszy park orchidei na świecie, dobitnie świadczą o planowaniu z głową przestrzeni miejskiej. Bo jak mogłoby być inaczej mając do wykorzystanie tak niewielki obszar?

W Singapurze jest też coś co nazywane jest nocnym safari. Podobno polega to na tym, że jedzie się jakimś pojazdem przez park pełen dzikich zwierząt, ale zobaczyć można co najwyżej ich błyszczące oczka, bo „show” jest to chyba większe dla samych zwierząt niż dla ludzi. Jednak nie byłem, nie sprawdziłem, tylko zasłyszane i zaczytane z for internetowych…

Naciągaczy w Singapurze nie spotkałem, więc nikt mnie na owe „show” nie namówił. Kto wie, może szkoda…

Zakupy - sport narodowy mieszkańców Singapuru. (loswiaheros.pl)

Sport narodowy

Sport narodowy, jak przystało na aktywność ruchową, najczęściej uprawiany jest w weekend i wcale nie mam na myśli biegania, gry w popularnego w tej części Azji badmintona, czy ćwiczeń Tai Chi. Sport narodowy Singapurczyków to przemierzanie centr handlowych.

Kto więcej, kto dłużej i… wcale nie chodzi o same zakupy. Tu chodzi o zabicie nudy i ucieknięcie przed białymi czterema ścianami, ah no i najważniejsze… schronienie się przed przeraźliwie nieznośnym klimatem. Upał połączony z koszmarną wilgotnością w rozgrzanym mieście tworzy ów trend do przemierzania kilometrów w centrach handlowych.

Co ciekawe mieszkańcy tego dziwnego państwa często wybierają tak drogę z domu do racy i z powrotem, aby jak najdłużej iść przez centra handlowe lub inne pasaże. Dlaczego? Bo na zewnątrz jest nieznośnie gorąco, a budynki bez klimatyzacji w Singapurze można policzyć chyba na palcach jednej ręki.

Na ulicach Singapuru trwa nieustanne poszukiwanie cienia. (loswiaheros.pl)

W centrach handlowych jest chłodno! NIE! Przepraszam! Tam jest przeraźliwie zimno! Na polu (sorry, jestem z Małopolski) +/- 40 stopni, a w środku 20 stopni mniej i suche powietrze. To właśnie w Singapurze zafundowałem sobie trwającą prawie 10 dni pamiątkę z podróży pt. potworne przeziębienie. Na zewnątrz żar leje się z nieba. W środku ciarki z zimna biegają po ciele, a całe ubranie mokre jest od potu, który nas wcześniej oblewał. Czy trzeba coś dodać?

Aby mieszkańców Singapuru bardziej nakręcić do uprawiania ich narodowego sportu w weekendy organizuje się wyprzedaże np. książki o 70% taniej tylko w sobotę i niedzielę. Książki w Singapurze czy Malezji są bardzo drogie więc taki „off” działa na zmysły. Po pierwsze wyciąga z nudnych mieszkań, po drugie przyciąga do naszego sklepu. I tak w koło, co tydzień gdzie indziej.

Komunikacja miejska

Czego by tu o Singapurze nie powiedzieć, komunikacja w Singapurze działa bez zarzutu. Wszystko jest klarownie przedstawione. Mapki na każdym kroku informują nas gdzie pójść, gdzie się przesiąść i za ile dojedziemy do następnego „shopping mall”.

Tak punktualnego i CZYSTEGO metra moje oczy nie widziały jeszcze nigdzie na świecie, a było już tego trochę. Chylę najniższe pokłony przed tymi, którzy komunikację miejską w Singapurze zaplanowali, wykonali i utrzymują w tak idealnym stanie do dziś. Choć pewnie jakieś graffiti nadało by wagonikom innego wymiaru. ;)

Warto, nie warto?

Mieszkać bym tutaj nie dał rady, ale wpaść na 5 dni – bardzo proszę. Zdecydowanie warto, gdyż obok Singapuru przejść obojętnie się nie da – to jest pewne. Tutaj wszystko jest naj i to z wysokim połyskiem choć wszystko pod kontrolą, która moją słowiańską fantazję bardzo zniewala. Fantazja jednak ma to do siebie, że zniewalana być nie lubi. Dużo lepiej czuje się ona w prawdziwej, czasem brudnej i zatłoczonej, ale nigdy nie zamkniętej w sztywne ramy Azji. Prawdziwej Azji.

Singapur to prawdopodobne miasto przyszłości, które dla mnie osobiście jednak nie ma żadnej duszy, którą znaleźć można choćby w niedaleko oddalonym Hong Kongu. W Hong Kongu, w którym też triumfuje materializm i konsumpcja, ale ciągle miesza się ona z chaotyczną Azją, jaką wielu z nas kocha.

Strony: 1 2
  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Andrzej Budnik

Andrzej Budnik

Lubi poznawać nowe miejsca, stykać się z nowymi kulturami - to go rozwija i zabija codzienną monotonię. Od połowy 2009 roku w trasie dookoła świata - LosWiaheros.
Podobne artykuły
Tybetański krajobraz – kraina snów…

Tybetański krajobraz – kraina snów…

Tybet coraz bardziej się zmienia. Jednak chociaż kultura i religia umierają tu z każdym dniem, to jego natura przez cały czas zachwyca. Zapraszamy do krainy gór, jezior, pastwisk i jaków… To poezja kolorów i balsam dla duszy. ...
Witajcie w wolnym Tybecie

Witajcie w wolnym Tybecie

Jest takie miejsce w Tybecie gdzie swobodnie rozkwita kultura tybetańska. Nie jest to jednak kraj zagarnięty na początku lat 50. XX w. przez Chińczyków, lecz skrawek Tybetu w granicach Indii. Tą oazą spokoju jest Dharamsala - siedziba Dalajlamy. ...
Zgubić się i odnaleźć w chińskiej dżungli

Zgubić się i odnaleźć w chińskiej dżungli

Xishuangbanna to południowy region chińskiej prowincji Yunnan, znany z lasów tropikalnych, mniejszości etnicznej Dai oraz bardzo spokojnego trybu życia tamtejszych mieszkańców. Postanowiliśmy udać się na trekking po tamtejszej dżungli....
Życie w rytmie mantry…

Życie w rytmie mantry…

Jak zdefiniować buddyzm? Czy jest to filozofia, religia, system wierzeń, a może styl życia? Najlepiej ujął to w słowa Dalajlama "W buddyzmie wszystko zależy często od poziomu lub kąta widzenia. Wszelkie stwierdzenia ogólne i ostateczne wydają się nam...

Dodaj komentarz


PARNTERZY:Szkoły na końcu świataWyprawy z ReporteremWydawnictwo KarakterDobre Ziele