Singapur – państwo z… zakazem żucia gumy
Zieleń
Jeśli jednak myślicie, że Singapur to tylko wieżowce i kasyna to jesteście w błędzie. Tutaj myśli się też o zieleni. Parki miejskie, ogromne zoo, ogród botaniczny i, moim zdaniem, najpiękniejszy park orchidei na świecie, dobitnie świadczą o planowaniu z głową przestrzeni miejskiej. Bo jak mogłoby być inaczej mając do wykorzystanie tak niewielki obszar?
W Singapurze jest też coś co nazywane jest nocnym safari. Podobno polega to na tym, że jedzie się jakimś pojazdem przez park pełen dzikich zwierząt, ale zobaczyć można co najwyżej ich błyszczące oczka, bo „show” jest to chyba większe dla samych zwierząt niż dla ludzi. Jednak nie byłem, nie sprawdziłem, tylko zasłyszane i zaczytane z for internetowych…
Naciągaczy w Singapurze nie spotkałem, więc nikt mnie na owe „show” nie namówił. Kto wie, może szkoda…
Sport narodowy
Sport narodowy, jak przystało na aktywność ruchową, najczęściej uprawiany jest w weekend i wcale nie mam na myśli biegania, gry w popularnego w tej części Azji badmintona, czy ćwiczeń Tai Chi. Sport narodowy Singapurczyków to przemierzanie centr handlowych.
Kto więcej, kto dłużej i… wcale nie chodzi o same zakupy. Tu chodzi o zabicie nudy i ucieknięcie przed białymi czterema ścianami, ah no i najważniejsze… schronienie się przed przeraźliwie nieznośnym klimatem. Upał połączony z koszmarną wilgotnością w rozgrzanym mieście tworzy ów trend do przemierzania kilometrów w centrach handlowych.
Co ciekawe mieszkańcy tego dziwnego państwa często wybierają tak drogę z domu do racy i z powrotem, aby jak najdłużej iść przez centra handlowe lub inne pasaże. Dlaczego? Bo na zewnątrz jest nieznośnie gorąco, a budynki bez klimatyzacji w Singapurze można policzyć chyba na palcach jednej ręki.
W centrach handlowych jest chłodno! NIE! Przepraszam! Tam jest przeraźliwie zimno! Na polu (sorry, jestem z Małopolski) +/- 40 stopni, a w środku 20 stopni mniej i suche powietrze. To właśnie w Singapurze zafundowałem sobie trwającą prawie 10 dni pamiątkę z podróży pt. potworne przeziębienie. Na zewnątrz żar leje się z nieba. W środku ciarki z zimna biegają po ciele, a całe ubranie mokre jest od potu, który nas wcześniej oblewał. Czy trzeba coś dodać?
Aby mieszkańców Singapuru bardziej nakręcić do uprawiania ich narodowego sportu w weekendy organizuje się wyprzedaże np. książki o 70% taniej tylko w sobotę i niedzielę. Książki w Singapurze czy Malezji są bardzo drogie więc taki „off” działa na zmysły. Po pierwsze wyciąga z nudnych mieszkań, po drugie przyciąga do naszego sklepu. I tak w koło, co tydzień gdzie indziej.
Komunikacja miejska
Czego by tu o Singapurze nie powiedzieć, komunikacja w Singapurze działa bez zarzutu. Wszystko jest klarownie przedstawione. Mapki na każdym kroku informują nas gdzie pójść, gdzie się przesiąść i za ile dojedziemy do następnego „shopping mall”.
Tak punktualnego i CZYSTEGO metra moje oczy nie widziały jeszcze nigdzie na świecie, a było już tego trochę. Chylę najniższe pokłony przed tymi, którzy komunikację miejską w Singapurze zaplanowali, wykonali i utrzymują w tak idealnym stanie do dziś. Choć pewnie jakieś graffiti nadało by wagonikom innego wymiaru. ;)
Warto, nie warto?
Mieszkać bym tutaj nie dał rady, ale wpaść na 5 dni – bardzo proszę. Zdecydowanie warto, gdyż obok Singapuru przejść obojętnie się nie da – to jest pewne. Tutaj wszystko jest naj i to z wysokim połyskiem choć wszystko pod kontrolą, która moją słowiańską fantazję bardzo zniewala. Fantazja jednak ma to do siebie, że zniewalana być nie lubi. Dużo lepiej czuje się ona w prawdziwej, czasem brudnej i zatłoczonej, ale nigdy nie zamkniętej w sztywne ramy Azji. Prawdziwej Azji.
Singapur to prawdopodobne miasto przyszłości, które dla mnie osobiście jednak nie ma żadnej duszy, którą znaleźć można choćby w niedaleko oddalonym Hong Kongu. W Hong Kongu, w którym też triumfuje materializm i konsumpcja, ale ciągle miesza się ona z chaotyczną Azją, jaką wielu z nas kocha.











Show me your way - w poszukiwaniu znaczeń szczęścia
Poland Trek - Belg przemierza Polskę od Tatr po Bałtyk
Pamir Bikeway 2012 - Azja Centralna rowerem i koleją
Na Krańcach Świata - Agnieszka i Mateusz Waligóra w podróży na krańce świata.
Magda i Tomek dookoła świata - poznanie świata, poznanie siebie
Korona Jezior Ziemi - badania najwyżej położonych jezior na Ziemi
Rowerowa Rosja - na dwóch kółkach przez wielki kraj
Tańce wśród piratów - Magda i Marcin tanecznym krokiem szukają skarbu
Pomiędzy Oceanami - Rodzina Bez Granic w Ameryce Środkowej
Gap year in Kunming - chińska przerwa w życiorysie
Z tatą na Igrzyska - rowerami do Londynu
Torell Expedition 2012 - śladami polskich wypraw na Spitsbergen
Na Własne Oczy - zobaczyć, co świat ma do zaoferowania
project:Sailing - rejs dookoła Bałtyku
Klapki Kubota State of Mind - przed siebie w kierunku wschodnim
Shangri-la - Jarek Czakański w podróży
Oblicza Gruzji - niesamowita różnorodność kraju
LosWiaheros - w kilka lat dookoła świata - podróż Alicji Rapsiewicz i Andrzeja Budnika



Dodaj komentarz