11 sierpnia 2010

Singapur – państwo z… zakazem żucia gumy

Tagi: · · ·

Nowoczesne oblicze Singapuru. (loswiaheros.pl)

Obok Singapuru nie da się przejść obojętnie. Jedni określają to państwo jako sterylnie czyste, inni jako nudne, a spotkałem się też z określeniem: cukierkowo kolorowe. Jeśli zderzymy to z zakazem żucia gumy oraz faktem, iż gospodarka tego kraju jest obecnie najszybciej rozwijającą się na świecie, to o zawrót głowy nie trudno. Zapraszamy na kilka dni w tym przedziwnym mieście. Państwie? No właśnie…

Pamiątkowa koszulka z Singapuru. (loswiaheros.pl)

Do Singapuru przyjechaliśmy pociągiem z Kuala Lumpur. Było miło, czysto i przyjemnie. Pierwsze jednak, co rzuciło nam się w oczy to tabliczki ostrzegające o wygórowanych karach za palenie w miejscach publicznych (nic dziwnego), śmiecenie (też dziwić nie powinno), ale żucie gumy lub picie w metrze trochę nas sparaliżowało. Kary są nie byle jakie – zaczynają się od 500 S$, czyli około 1000 zł. Może zaboleć. Nic dziwnego, że takie koszulki jak na zdjęciu obok to chyba najczęściej kupowane pamiątki z Singapuru.

Gdy byliśmy w Singapurze „na tapecie” była publiczna rozprawa na temat graffiti. Znaczy się, nie był to żaden konkurs międzynarodowy, a sprawa rząd Singapuru kontra dwóch obcokrajowców, którzy dokonali zbrodni – na jednym z wagonów kolejki MRT namalowali graffiti. Jeden, bodajże Szwajcar, pracował w Singapurze, więc został zatrzymany i skazany na 15 ratanowych batów i 2 miesiące w więzieniu.

Natomiast jego kolega z UK, już podobno był w Hong Kongu. Co więc zrobił rząd Singapuru – wystąpił o ekstradycję!!! Tak proszę państwa – tutaj nawet za splunięcie na chodnik można zapłacić mandat w wysokości 1000 S$! A co, jak już pluć to z klasą!

Sterylnie czysta singapurska China Town jest jednym z najnudniejszych miejsc w mieście. (loswiaheros.pl)

Sterylny kraj

Za zaostrzonymi przepisami idzie właśnie wszechobecny porządek. Spotkanie papierka leżącego na ziemi graniczy z cudem, a odwiedzona przez nas China Town była najbardziej sterylną chińska dzielnicą, jaką kiedykolwiek widziałem. Wszystko kolorowe, ślicznie odmalowane i wręcz niechińsko zadbane.

Tym samym w mojej opinii singapurska China Town jest jednym z najnudniejszych miejsc w mieście i raczej warta tylko krótkiego spaceru. Bo co to za China Town, gdzie chińczyk nie pluje i papiery nie walają się po bruku… no przepraszam bardzo.

Singapur łamie prawo wizerunkowe China Town. Co najmniej podałbym go do Trybunału w Hadze.

Kocioł kulturowy

Podobnie jak w Malezji, tak i w Singapurze spotkać możemy żyjących koło siebie Chińczyków, Malajów i Hindusów, jednak tutaj zdecydowana większość społeczeństwa to Chińczycy, którzy to sterują krajem.

Na ulicach Singapuru często można spotkać obcokrajowców z zachodu, którzy bynajmniej nie są turystami. Wielu z nich osiadło tutaj na stałe i podjęło pracę lub otworzyło swoje firmy. Singapur potrzebuje wykształconych fachowców i inwestuje w nich, ale nie dlatego, że brakuje ich wśród Singapurczyków. Powodem takiego stanu rzeczy jest fakt, iż ludzie z zachodu wnoszą powiew świeżości i modernizują (jeśli można tak powiedzieć) myślenie tubylców. Singapur ceni sobie innowacyjność w biznesie, technologii, ogólnie gospodarce. Tę innowacyjność przywożą właśnie obcokrajowcy. Singapurczycy ze względu na swoje korzenie są bardziej pracowitymi naśladowcami.

W Singapurze poza China Town można znaleźć też tzw. Little India (Małe Indie)... (loswiaheros.pl

Wszystko to sprawia, że najpowszechniejszym językiem w państwie jest angielski, którym włada ponad 85 % zamieszkujących kraj. Pozostałe trzy oficjalne języki to chiński (mandaryński), malajski i tamilski. Ciekawostką jest to, że singapurscy Chińczycy nie lubią, gdy mówi się na nich Chińczycy. Oni są Singapurczykami. Sytuacje wygląda inaczej w Malezji, gdzie chińska część Malezyjczyków często podkreśla, że są Chińczykami, a ich korzenia są w Chinach.

Zabudowa

W Singapurze poza China Town można znaleźć też tzw. Little India (Małe Indie) oraz dzielnicę arabską. Serce Singapuru to jednak część kolonialna, gdzie po raz pierwszy prawie 200 lat temu swoją stopę postawił Tomas Stamford Raffles – człowiek, który porośniętą lasami namorzynowymi wyspę przeobraził w jeden z najszybciej rozwijających się gospodarczo regionów na świecie. Dziś w dzielnicy tej ponad kolonialnymi budynkami góruję szklane drapacze chmur jakże charakterystyczne dla panoramy tego miasta. Tę zaś najlepiej obejrzeć z okien restauracji znajdującej się na szczycie Swiss Hotel lub z…

… basenu w chmurach

Bo czy wiecie co przedstawia fotka poniżej? Tak właśnie, ta latająca łódź? Co to? Kto zgadnie?

Wizytówka nowoczesnego Singapuru - najdłuższy na świecie podwyższony basen. (loswiaheros.pl)

Tak, dobrze myślicie – są to trzy wieżowce połączone jednym dachem, a na nim najdłuższy na świecie podwyższony basen. Inwestycja, która pochłonęła 5,6 miliarda dolarów. Wg założeń ma być kolejną wizytówką nowoczesnego Singapuru po lotnisku i nocnym wyścigu Formuły1.

Poza basenem w trzech wieżowcach mamy m.in. ogromne kasyno z 500 stołami do gry i ponad 1500 automatami, hotel, restauracje i kino. Zatrzymałbym się na kasynach, bo…

… hazard rozpędza Singapur
Analitycy twierdzą, że to właśnie zniesiony zakaz hazardu w Singapurze rozgrzał gospodarkę tego kraju do tego stopnia, że w drugim kwartale 2010 w porównaniu do równoległego w roku poprzednim, PKB brutto wzrosło o 19,3 %!

Wszystko to dzięki inwestorowi Las Vegas Sands Corp., który z Singapuru chce zrobić hazardową stolicę regionu. Już dziś do państwa Lwa ściągają najbogatsi „turyści” w Azji. O ile trend się utrzyma Singapur ma w tym roku szansę pobić Chiny nawet w ujęciu rocznym, bo w kwartalnym już je pobił. Zobaczymy…

Strony: 1 2
  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Andrzej Budnik

Andrzej Budnik

Lubi poznawać nowe miejsca, stykać się z nowymi kulturami - to go rozwija i zabija codzienną monotonię. Od połowy 2009 roku w trasie dookoła świata - LosWiaheros.
Podobne artykuły
Tybetański krajobraz – kraina snów…

Tybetański krajobraz – kraina snów…

Tybet coraz bardziej się zmienia. Jednak chociaż kultura i religia umierają tu z każdym dniem, to jego natura przez cały czas zachwyca. Zapraszamy do krainy gór, jezior, pastwisk i jaków… To poezja kolorów i balsam dla duszy. ...
Witajcie w wolnym Tybecie

Witajcie w wolnym Tybecie

Jest takie miejsce w Tybecie gdzie swobodnie rozkwita kultura tybetańska. Nie jest to jednak kraj zagarnięty na początku lat 50. XX w. przez Chińczyków, lecz skrawek Tybetu w granicach Indii. Tą oazą spokoju jest Dharamsala - siedziba Dalajlamy. ...
Dlaczego WARTO pojechać do Iranu? (cz. II) – Tabriz

Dlaczego WARTO pojechać do Iranu? (cz. II) – Tabriz

Dlaczego WARTO pojechać do Iranu? Przeczytajcie drugą część relacji z naszej podróży, którą odbyliśmy w lipcu 2011 roku. Opisuję w niej przygody w trakcie pobytu w Tabrizie....
Dlaczego WARTO pojechać do Iranu? Pierwsze wrażenia

Dlaczego WARTO pojechać do Iranu? Pierwsze wrażenia

Gdy przekroczycie granicę Iranu, nie znajdziecie się wcale w piekle. Przekroczycie granicę kraju, którego mieszkańcy są niesamowicie gościnni, i w którym pobyt będzie należał do jednych z najbardziej niezapomnianych chwil waszego życia. ...

Dodaj komentarz


PARNTERZY:Szkoły na końcu świataWyprawy z ReporteremWydawnictwo KarakterDobre Ziele