16 marca 2010

Granica Sudanów

W czasie swej podróży w górę Białego Nilu Nowak spędził w okolicach Malakalu przeszło dwa tygodnie. (Fot. Grzegorz Król)

Malakal

Nieco poniżej miejsca, w którym wypływająca z dzikich gór Abisynii rzeka Sobat wpada do Białego Nilu, leży miasteczko Malakal, siedziba gubernatora prowincji Górnego Nilu. W czasie swej podróży w górę Białego Nilu Nowak spędził w tych okolicach przeszło dwa tygodnie, zaś w „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd” opisał Malakal następująco:

Spoglądając okiem Europejczyka, trudno osiedle to nazwać miasteczkiem, oprócz bowiem kilku budynków rządowych stoi tu tylko osiem bud, w których kupcy greccy dorabiają się swych fortun sprzedając Murzynom barwne paciorki. Poza tym nędzne tubylcze kapany, czyli okrągłe chaty o ścianach ulepionych z błota i chrustu, przykryte strzechą z traw, nie wyglądające raczej na domy mieszkalne.

Oczywiście od tamtego czasu Malakal rozrósł się wielokrotnie i bez cienia wątpliwości nazwać możemy go dziś miastem, choć osiedla kolistych, tubylczych chat nadal sterczą słomianymi strzechami dachów w samym jego centrum. Jest nawet kilka asfaltowych ulic, zaś tuż przy targowisku wyrósł spory, zupełnie abstrakcyjny w tych stronach, meczet z ciętego kamienia.

Oprócz rządowych budynków GOSS (Govererment of Southern Sudan), znajduje się tu szereg najczęściej parterowych domów oraz magazyny różnych organizacji pomocy humanitarnej (m.in. WFP). Kupców greckich zastąpili arabscy, natomiast ich sklepiki nadal przypominają budy, z tym że murowane z suszonych cegieł. Przy niektórych z nich terkocą generatory, dające wysoce pożądany chłód w lodówkach. Ponieważ na prąd z miejskiej sieci raczej liczyć nie można, a poza tym do większości murzyńskich chat i tak nie prowadzą żadne druty, w oparciu o generatory prądotwórcze rozwinął się ciekawy biznes uliczny. W skleconych z dykty budach widzimy dziesiątki gniazdek, a w nich rozmaite ładowarki. Miejscowi ładują w nich przede wszystkim telefony, bo przecież komórkę ma prawie każdy. Nocą zapylony mrok miasta wypełniają jedynie światła przydrożnych restauracyjek i sklepików.

Widok Malakalu w dzień targowy jest naprawdę szczególny. Ulice nabite czarnym tłumem o spojrzeniach groźnych i rozbieganych. Każdy dzierży w dłoni po dwa oszczepy i maczugę lub tarczę z grubej skóry. (…) Większość wojowników przybywa zupełnie nago, nosząc na biodrach zaledwie pas z drobniutkich koralików. (…) Kobiety zaś ze szczepu Nuer nie noszą żadnego odzienia i nawet do miasteczka udają się tak, jak je Pan Bóg stworzył. Nuer nie noszą też żadnych ozdób prócz szczepowego tatuażu. Dziś na targowisku nie spotkamy już nagich wojowników czy też nuerskich kobiet, jednak tuż obok nad Nilem, czyli w miejskiej umywalni – kąpielisku – pralni, miejscowi bez najmniejszego skrępowania ukazują swe wdzięki korzystając z wody. Nadzy mężczyźni mydlą swe hebanowe ciała i ponownie znikają w rzece, na brzegu miarowo poruszają się półnagie kobiety z rękoma zanurzonymi w baliach, rozwrzeszczana dziatwa baraszkuje w wodzie… Jest to tym bardziej szokujące, że jeszcze dwa dni temu byliśmy w konserwatywnym świecie islamu!

Wracając do targowiska, w czarnym tłumie, którymi nabite są ulice, wciąż zobaczymy wiele blizn skaryfikacji na twarzach przechodniów: wypukłe koraliki nad brwiami Szilluków, poziome nacięcia na czołach Nuerów, czy też schodzące się nad nosem V-kształtne tatuaże Dinków. Nie ujrzymy natomiast Murzynów z oszczepami, maczugami, czy też tarczami. Wielu ludzi nosi za to przypinki z przekreślonym karabinem bądź pistoletem. Takie znaki zobaczymy także na przydrożnych tablicach z napisem „Say no to gun in the election 2010 and referendum”.

Społeczności międzynarodowa obserwuj bacznie zbliżające się kwietniowe wybory, pierwsze w Sudanie od dziesięcioleci! Tu całe pokolenia nie znają głosowania ani demokracji, zaś niektórym ugrupowaniom wcale nie zależy, aby kampania i wybory odbyły się pokojowo. O podsycanie konfliktów etnicznych na południu oskarża się m.in. obecnego prezydenta Omara al-Bashira i rząd w Chartumie, którym najbardziej zależy na  niepowodzeniu wyborów w tym regionie. Inicjatywą muzyków z całego świata, mającą na celu zwrócenie uwagi na wybory w Sudanie, jest projekt www.sudan365.org. Dobry Boże! dopomóż Południowemu Sudanowi pokojowo samostanowić o swoich losach, a jeśli w przyszłorocznym referendum zapadnie decyzja o secesji Północy i Południa spraw, aby powstanie nowego, niepodległego państwa odbyło się bezkrwawo.

Strony: 1 2
  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Jakub Pająk

Jakub Pająk

Przemierzył Saharę z karawaną, podążał śladami Kazimierza Nowaka przez Sudan i Ugandę, aktualnie pracuje w Dżubie - stolicy autonomicznego Sudanu Południowego (www.sudan.info.pl).
Podobne artykuły
W górę Nilu (2): Chodź, postrzelamy do krokodyli

W górę Nilu (2): Chodź, postrzelamy do krokodyli

Już prawie tydzień płyniemy Nilem do Juby - stolicy Południowego Sudanu. Wszystko po to, by upamiętnić imię Kazimierza Nowaka – Polaka, który jako pierwszy człowiek na świecie samotnie pokonał Afrykę. ...
Wątróbka z wielbłąda i inne przygody w podróży po Sudanie

Wątróbka z wielbłąda i inne przygody w podróży po Sudanie

Witamy w Sudanie. Kolej jeździ tu z prędkością 25 km/h, za fotografowanie kobiet można trafić na policję, a słupki drogowe prowadzą donikąd. Jest też specjalny rarytas na kaca – surowa wątróbka z wielbłąda. Tylko kaca brak. ...
Sudan: na rowerach przez Pustynię Nubijska

Sudan: na rowerach przez Pustynię Nubijska

Piotr znowu rozstawił namiot w pokoju. Zawsze tak robi w obawie przed strasznym komarem napakowanym po uszy malaryczną trutką. Prawdziwa walka zacznie się na południu, na statku płynącym przez ponad 300-kilometrowe bagna Sudd....
Kujawiak w środku Afryki

Kujawiak w środku Afryki

Sudan Południowy to kraj, w którym turystów po prostu nie ma. Tym ciekawiej się po nim podróżuje. Zapraszamy do najdziwniejszej stolicy - Juby, na afrykański wrestling i butelkę zimnego piwa Łomża....

Komentarze: 1 »

  • Marcin

    Witajcie! Wreszcie coś nowego- znaczy- żyjecie! Wspaniale! Obyście trafiali na samych przyjaznych ludzi. Wszystkiego dobrego!!!

Dodaj komentarz


PARNTERZY:Szkoły na końcu świataWyprawy z ReporteremWydawnictwo KarakterDobre Ziele