13 grudnia 2009

Libia: Przez Dżabal Nafusa

W drodze

Nieodłącznym elementem ostatnich 3 dni wyprawy są mijające nas samochody. Kierowcy niemalże wszystkich aut radośnie nas pozdrawiają, widząc obrazek w Libii naprawdę unikalny – rowerzystów na pustyni. Rowerzystów sunących zwartym szeregiem w jednakowych strojach, na jednakowych rowerach, z przyczepkami, na których zatknięte są trzepoczące banderki. Szkoda tylko, że entuzjazm kierowców przejawia się zazwyczaj w mijaniu nas z zawrotną prędkością, w niewielkiej odległości i przy wciśniętym „do dechy” klaksonie, który, wyjąc przeciągle, paraliżuje na moment nasze ciała i myśli. Nierzadkim obrazkiem są również powoli przejeżdżające auta z opuszczonymi szybami i kilkoma wycelowanymi w nas obiektywami aparatów bądź kamer telefonów komórkowych. Z otwartych okien samochodów słyszymy także wiele zagrzewających do walki komentarzy oraz widzimy wystawione w górę kciuki i dłonie składające się w oklaski.

W drodze (fot. www.afrykanowaka.pl)

Motyw drogi jest wszechobecny. Niczym w „W drodze” Jacka Kerouaca czy „Asfaltowym Saloonie” Waldemara Łysiaka. Jedziemy po betonowych lub asfaltowych drogach dobrej jakości. Długie podjazdy i długie zjazdy. Monotonię kilkukilometrowych prostych odcinków podkreślają równomiernie rozstawione słupy linii wysokiego napięcia i żółte przerywane linie dzielące pasy. Wstęga asfaltu ciągnie się aż po horyzont. Co jakiś czas pojawia się pomarańczowa budka telefoniczna. Obowiązkowo w wersji bez słuchawki. Mijamy trójkątne znaki drogowe z namalowanymi wielbłądami i z dużym napisem „Slow” (o dziwo – po angielsku). Szlak pustynny znaczą też anteny nadawcze sieci komórkowych, policyjne punkty kontrolne, zadziwiająco liczne i dobrze widoczne z drogi studnie wodne, po arabsku zwane „birami” (tylko dlaczego bezalkoholowymi?).

Im dalej na południe, tym jakość dróg się pogarsza. Znika pobocze, znikają namalowane na betonowej drodze linie. Jedziemy na południe, olbrzymia Sahara coraz bliżej.

Groźnie wzniesiony w górę odwłok skorpiona z kolcem jadowym jest zapowiedzią zbliżającego się niebezpieczeństwa. Nie ma się wtedy ochoty na żarty. Skorpion staje się agresywny tylko w swojej obronie. Tak jak pustynia, która ma wszelkie warunki ku temu, żeby pozbyć się nieproszonych gości. Liczymy, że zostaniemy zaakceptowani, tak jak zaakceptowany został Kazimierz Nowak. Pokornie i rozważnie ruszamy do Gadames – słynnego miasta, zwanego „Bramą Sahary”…

Przeczytaj następną część relacji: U wrót Sahary – Ghademes.

Strony: 1 2
  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Piotr Sudoł

Piotr Sudoł

Zapalony rowerzysta, zafascynowany romantyczną poetyką postaci Kazimierza Nowaka. Uczestnik ekspedycji na Madagaskar wyróżnionej na Kolosach w kategorii Podróż Roku 2008.
Podobne artykuły
Libia: U wrót Sahary – Ghadames

Libia: U wrót Sahary – Ghadames

Wczesnym rankiem opuszczamy Derj. Przed nami dokładnie 101 km do słynnego Ghadamesu. Miasta owianego legendą, miasta otoczonego pustynią, miasta znanego jako tranzyt większości saharyjskich karawan - zwanego "Bramą Sahary"...
Afryka Nowaka wjechała do Czadu

Afryka Nowaka wjechała do Czadu

Etap przez Czad, nazwany przez jego uczestników “Po prostu CZAD“, rozpoczął się 26 czerwca. Nawiązując do losów Kazimierza Nowaka w Czadzie, chcemy przejechać część trasy na rowerach, a część na wielbłądach. Niestety nie będzie to takie łatwe. ...
Śladami Nowaka przez Republikę Konga

Śladami Nowaka przez Republikę Konga

Gorączkowe były nasze przygotowania do 18. etapu Afryki Nowaka przez Republikę Konga (dawniej Kongo Brazzaville), bowiem etap ten był pierwszym etapem rowerowym po dwóch, pieszym i wodnym, które przebiegały przez Demokratyczną Republikę Konga (dawnie...
Jak szpiedzy Nowaka przemierzali Angolę

Jak szpiedzy Nowaka przemierzali Angolę

Sztafeta Nowaka dotarła już co prawda do Konga, my cofamy się jednak do przygód w Angoli. Tu uczestnicy wyprawy na diecie makaranowo-ryżowo-sosowej pokonali kolejne kilometry, odwiedzając miejsca, które niemal 80 lat wcześniej odwiedził Kazimierz Now...

Dodaj komentarz


PARNTERZY:Szkoły na końcu świataWyprawy z ReporteremWydawnictwo KarakterDobre Ziele