7 powodów, dla których tradycyjna książka jest lepsza niż e-book
Kto z nas nie czyta w podróży? Znam takie osoby, które na co dzień nie przepadają za czytaniem książek, ale w podróży po prostu są takie momenty, że chociażby z nudów sięgają po jakieś czytadło. Inni z kolei pochłaniają książki w ilościach ogromnych.
Wraz z rozwojem techniki przybyły do nasz wszelkiego rodzaju czytniki i teraz można zabrać w podróż kilkaset książek w formie elektronicznej. Ja jednak wolę nadal wozić ze sobą te tradycyjne, papierowe. Dlaczego?
1. Papier zniesie wszystko
Lubię elektroniczne gadżety i chętnie z nich korzystam, także z tych ułatwiających życie w podróży. Jednak nosząc ze sobą czytnik bałabym się, że za chwilę mi się połamie. Wiem, że są one dość odporne, ale jeżeli ktoś rzuci moim plecakiem na kamienistą ziemię, to wyobrażam sobie wyświetlacz takiego ustrojstwa w pajęczynie pęknięć.
Rzućcie książką o kamień. W najgorszym wypadku się rozedrze, ale nadal będzie można ją czytać.
2. Czynnik międzyludzki
Przyznajcie się, kto z was podróżując nie zostawił kiedyś dopiero co przeczytanej książki w hostelu? A kto nie pożyczył takowej, kiedy zabrakło mu czegoś do czytania lub po prostu miał do zabicia czas lub chciał zrelaksować się nad kartami książki? Właśnie! Książki też podróżują po świecie, tak jak my.
Ale tylko te papierowe, bo tej elektronicznej nie przekażemy tak po prostu następnej osobie. Oczywiście, można ją skopiować, ale…
3. Podwójna historia zapisana na kartach
…ale książka elektroniczna nie niesie za sobą tego ładunku emocjonalnego, jaki ma ta wydrukowana na papierze. A to dlatego, że poza historią, jaką opowiada nam autor swoimi słowami z książką papierową wiąże się jeszcze historia jej samej.
Bo tu mamy plamę po pysznym sosie do pizzy, którego próbowaliśmy we Włoszech. Tam papier jest nieco pomarszczony, co jest pamiątką po wywrotce w strumieniu, który przekraczaliśmy gdzieś w Ameryce Południowej. Wyrwany róg przypomina nam znajomego podróżnika, któremu na skrawku papieru zapisaliśmy nazwę polecanego hostelu w Chaing Mai. Notatka z godziną odjazdu na marginesie mówi nam, jak dobrze bawiliśmy się ze współpasażerami w autobusie z Phnom Pehn do Siem Reap. Spróbujcie takie wrażenia przekazać e-bookiem!

Elektroniczne urządzenia do czytania mają tę pozorną przewagę nad książką, że mogą też służyć do robienia zdjęć. Pozorną, bo każdy prawdziwy podróżnik wie, że do fotografowania służy aparat fotograficzny :) (Fot. Ewa Serwicka)
4. Nie okradaj mnie
To argument na wskroś racjonalny. Nie od dziś wiadomo, że im więcej gadżetów ma przy sobie podróżnik i im drożej one wyglądają, tym bardziej interesującym celem staje się on dla wszelkiej maści złodziejaszków.
Kogo pierwszego okradną? Tego, który czyta w pociągu wymiętą książkę, czy tego, który szpanuje błyszczącym, nowiuteńkim czytnikiem e-booków? No właśnie.
5. Moja książka moim sejfem
Chowanie większej ilości pieniędzy pomiędzy kartami papierowej książki to dość powszechna praktyka i jeśli ktoś chce przeszukać wasz bagaż, to najpewniej w książce będzie szukał.
Jednak uważam, że banknoty schowane w książce są i tak mniej narażone na kradzież, niż w portfelu, gdzie mogą stać się łupem kieszonkowców. Niestety pieniędzy pomiędzy elektroniczne kartki nie schowamy.
6. Zastosowania alternatywne
Wyobraźcie sobie taką sytuację. Próbujecie zasnąć, ale co chwilę nad uchem słyszycie natrętne bzyczenie. To komar, który szuka skrawka waszej skóry, żeby wyssać z was krew. Zapalacie światło, i dostrzegacie natręta siedzącego na ścianie nad wami. Ostrożnie sięgacie po leżącą na stoliku nocnym książkę, bierzecie zamach i… po kłopocie.
A teraz zamieniamy książkę na czytnik. Chciałabym zobaczyć śmiałka, który swoim cackiem przygrzmoci w ścianę, żeby ubić komara.
7. Książka na ratunek
Sytuacja ekstremalna, ale i takie się zdarzają. Dopada was, nieszczęśników, biegunka w podróży. Wpadacie z plecakiem do najbliższej toalety, załatwiacie potrzebę i z przerażeniem zauważacie, że papieru toaletowego brak. Krzyczycie do swoich towarzyszy podróży, ale ci nie słyszą. Cóż czynić, trzeba sobie jakoś radzić. Wyjmujecie książkę z plecaka, wyrywacie ostatnią kartkę, gniecie i doprowadzacie się do stanu względnej czystości.
A spróbujcie w takiej sytuacji podetrzeć się czytnikiem :)
A Wy wolicie e-booka czy tradycyjną książkę?









Show me your way - w poszukiwaniu znaczeń szczęścia
Poland Trek - Belg przemierza Polskę od Tatr po Bałtyk
Pamir Bikeway 2012 - Azja Centralna rowerem i koleją
Na Krańcach Świata - Agnieszka i Mateusz Waligóra w podróży na krańce świata.
Magda i Tomek dookoła świata - poznanie świata, poznanie siebie
Korona Jezior Ziemi - badania najwyżej położonych jezior na Ziemi
Rowerowa Rosja - na dwóch kółkach przez wielki kraj
Tańce wśród piratów - Magda i Marcin tanecznym krokiem szukają skarbu
Pomiędzy Oceanami - Rodzina Bez Granic w Ameryce Środkowej
Gap year in Kunming - chińska przerwa w życiorysie
Z tatą na Igrzyska - rowerami do Londynu
Torell Expedition 2012 - śladami polskich wypraw na Spitsbergen
Na Własne Oczy - zobaczyć, co świat ma do zaoferowania
project:Sailing - rejs dookoła Bałtyku
Klapki Kubota State of Mind - przed siebie w kierunku wschodnim
Shangri-la - Jarek Czakański w podróży
Oblicza Gruzji - niesamowita różnorodność kraju
LosWiaheros - w kilka lat dookoła świata - podróż Alicji Rapsiewicz i Andrzeja Budnika



papier, papier, papier! mówie, to jako pracownik dz. online ;)
papier, papier, papier ;p ostatnio jeden z moich znajomych dodal status :książka mi się rozładowała :D
PAPIUR!!!!
Ten patent na przechowywanie kasy w książce mnie nie przekonuje. Znając siebie na pewno by mi te banknoty powypadaly. Plusem czytnika jest to, ze można na niego wrzucić setki ksiazek co może być bardzo praktyczne w dłuższej podróży. Choć zgadzam sie, zenpapierowa książka to jest to.
ale jak można porównywać książkę, do czegoś, z czego się nigdy nie korzystało? :)
W domu papier, na wyjazy e-book. Kiedys podrozowalam z dwom ksiazkami, teraz jest wygodniej. Poza tym kiedy spoe w dormie, moge czytac tak dlugo jak chce, bo nikomu to nie przeszkadA, z ksiazka papierowa nie jest tak prosto, bo nawet uzywanie czolowki nie wystarcza.:) A praktyczne zastosowania w powyzszym najmniej mnie przekonuja: toaleta czy ten komar – to chyba bardZiej dla dodatkowego punktu.
Probowałem Amazon Kindle i powiem że niezły w odbiorze, ekran nie męczy, taka symulacja papieru powiedzmy. Rozmiarowo do podróży – super. Książka papierowa jednak zawsze ma to coś:)
To coś to na przykład zapach i dotyk:-)
@Magda, jak podróżowałam po Birmie to książka była jedynym miejscem, gdzie byłam pewna, że te nieszczęsne banknoty się nie pogniotą. Jakby się pogniotły to nie mogłabym ich wymienić :)
@Paulina czemu uważasz, że nie korzystałam?
papier ma dusze wszystko wygląda lepiej na nim, tekst, zdjęcie i żaden iPad tego nie zastąpi – choć ma on swoje zalety :)
A kto nie porzucił czytanej i nielubianej książki pod restauracją w centrum Warszawy? ;)
nie posiadam ebooka, ale książka to jest to. np. mam Jedz, módl sie i kochaj z plamą po przesłodkim mango i piaskiem z plaży Phu Quoc’u. Jest mocno sfatygowana, i ucierpiala trochę podczas popołudniowej ulewy w Sajgonie… i jest mi strasznie droga:) a w przewodnikach notatki zapisane na marginesie: jakas godzina odjazdu, miejsce polecane przez osoby poznane po drodze…tak, ksiązka ma duszę.
no to teraz wyslij z obcego kraju w jakiejs chacie sms/mail/wpis na blog :) z kindle 3g masz to za free :)
a co do blyszczenia – wiekszosc wpisow na peron4 jest od osob ktore maja kupe kasy, blyszcza firmowymi ciuchami zmyslnych outdoorowych marek, sprzetem outdoor drogim jak jasna cholera, butami meindla najlepiej za tysiak, namiotem za 1200, a wode najlepiej pic z butelki za 120.
tak wiec dziekuje za ksiazke w podrozy
o wlasnie sobie ogladam zdjecia fedorowicza z gor … facet chyba wygral w lotto, i jazda autostopem tego nie zmieni.
http://www.peron4.pl/boliwia-zdjecia-wyprawa-na-huayna-potosi/
panowie na sobie maja okolo 3-5tysiecy zlotych w sprzecie i ubraniach
pozdrawiam i nie pieprzcie glupot wiecej
Kiedy zaczęliśmy naszą włóczęgę po USA i po Ameryce Centralnej, zabraliśmy ze sobą Kindla. Dla dwóch powodów: czytanie książek i odbiór poczty elektronicznej. Nasz model był wyposażony w modem pozwalający na darmowe łączenie się z internetem w rzekomo pięćdziesięciu państwach świata. Piszę rzekomo, bo nigdy nie udało nam się tego sprawdzić…
Czytanie książek było naprawdę rewelacyjne! Nie męczyło wzroku, format był odpowiedni, można trzymać jedną ręką dziecko, w drugiej Kindla i kciukiem zmieniać strony, itp…
Niestety, jakkolwiek solidnie by takiego ustrojstwa nie zbudować, to jednak nie wytrzyma trudów podróży. Nasz padł w Fort Pickens (trafiony latarką), zaledwie miesiąc od rozpoczęcia podróży.
Dlatego dołączam się do grona zwolenników papieru. Nie tylko ze względu na trwałość takich gadżetów, ale również, a może przede wszystkim za wartości „sentymentalne” jakie reprezentuje książka papierowa.
dla mnie najważniejszą kwestia jest punkt „3. Podwójna historia zapisana na kartach”. uwielbiam wracać do książek i czytac je jeszcze raz a przez takie „dodatki” przypominam sobie historie „pierwszego” czytania….
dodatkowo jest niewiele rzeczy które lubie posiadać, lecz wypełniona biblioteczka książkami z „historią” to jest coś co od dawna zbieram…
Doceniam wszystkie zalety e-booka, ale… Punkt 3. przypomniał mi taką historię sprzed kilkunastu już lat, kiedy w samolocie wylała mi się kawa prosto na „Zapiski na pudełku od zapałek” Eco akurat na stronę z felietonem „Jak jeść w samolocie”. Książkę (tą namacalną) darzę wielkim sentymentem, mimo, że treści już zupełnie nie pamiętam.
@sdfgsdf: Napisałeś „wiekszosc wpisow na peron4 jest od osob ktore maja kupe kasy”… hm… otóż nie. Myśleliśmy, że da radę to zauważyć. Kuba też nie wygrał w lotto. Dzięki za uwagę, może powinniśmy napisać kiedyś o kasie wprost. W końcu jest to odwieczne pytanie: skąd wziąć fundusze na podróż? Choć wypisywanie ile, kto, na co wydał i skąd te pieniądze miał pod każdym tekstem uważam za nad wyraz głupie…
Pozdrowienia i miło by było poznać Twoje imię ;)
1. przypominam ze za pomoca kindle 3g mozecie napisac wlasna ksiazke albo szybka relacje ktora pojawi sie na waszej stronie lub waszym profilu w jakims socialu, cala podroz nie musi byc tylko sentymentem do zalanej papierowej ksiazki, kindle nie zabrania zabierania drugiej ksiazki za to ksiazka jedna momentalnie sprawia ze zastanawiamy sie czy jeszcze jedna wejdzie na plecy.
2. szkoda pisac o kasie mysle ze srednio rozgarniety czlowiek potrafi to sam opanowac w myslach, oto moje bardzo szybkie przemyslenia.
- mozna pracowac w dobrej pracy zwolnic sie i wywalic kasy na marzenia, to dotyczy najczesciej warszawiakow bo reszta gnije za 1,5-2k i ledwo ciagnie kredyt
- mozna odkladac spokojnie kase w marnej pracy i brac urlop, dotyczy to glownie osob ktore mieszkaja u mamy albo po propstu wygrali zycie na loteri i maja juz mieszkanie w spadku wiec nie musza 70% wyplaty oddawac bankowi
- mozna pojechac za granice i zarobic a potem w podroz
- mozna sprzedac lodowke ;) ten mit mnie zawsze rozwalal, ale owszem znam jedna osobe ktora za 1000zl pojechala do iranu – czyli musiala sprzedac dwie lodowki, oczywiscie z wynajmowanego mieszkania i wtedy wlasni najlepiej uciekac do iranu :)
- mozna sie oblepic naklejkami i marudzic o datki na podroz w firmach produkujacych odziez i akcesoria dla lanserskich podroznikow.
nie oszukujmy sie podroz nie liczac absolutnych ekstremow w postaci autostopu kosztuje, na nic sie zdadza niskie ceny hostelu w azji jesli musze zaplacic w promocji 3tys za bilet w obie strony, to oczywsicie dla niektorych zaden pieniadz ale mowie wam swiat to nie tylko warszawa to takze a moze przede wszystkim miasteczka i wsie gdzie czlowiek pracuje za 1500.
Tak wiec artow nie ma co pisac, osobiscie nie lubie sciemy w postaci podroznika ktory narzeka na trudny a tak naprawde w sekunde moze zmienic kontynent bo jest bilet powrotny.
Osoby ktore znam a ktore jezdza maja zabezpieczenia :) maja gdzie wrocic, takich hardkorowych peronowiczow ktorzy po podrozy wkladaja zemby w sciane znam kilku i oni maja prawo do marudzenia bo zycie jest ciezkie. Jak ktos jedzie mi na spitsbergen w kurtce puchowej za 2k i narzeka to mnie tylko oslabia.
Pozdrawiam, moje imie nic nie zmieni i tak zostane zaszufladkowany na zgorzknialego, zlego, zawistnego, trollo albo jeszcze inne zwierze.
Tak czy inaczej zycze wielu podrozy kazdemy biednemu i bogatemu i powrotow tylu ilu wyjsc oraz ciekawych relacji. Kindle warto posiadac :)
Dzięki za odpowiedź ;) Moim zdaniem z resztą sensowną.
Tyle tylko, że ocena ile to jest ‘kupę kasy’ oraz to że są tacy którzy ją mają i tacy którzy jej nie mają jest problemem dość ogólnym, a nie problemem podróży. Tak zarabianie, jak i wydawanie pieniędzy: jedni wydają na podróże, inni na coś innego. Dlatego nie uważam, że pieprzymy głupoty. Piszemy o studentach, którzy jadą za kilka stów i o pasjonatach, którzy wkładają w to całkiem grube fundusze. Bo tak wygląda życie. Każdy średnio ogarnięty człowiek to wie.
Po co to piszemy? Wiedza jest jedną z niewielu cennych rzeczy, które mogą być w obiegu bez udziału pieniędzy. Chyba warto się dzielić, nie?
Pieprzenie głupot to pisanie, że podróżowanie jest tylko dla wybranych. Nie jest. Choć nie każdego jest tak samo łatwe i dostępne.
Dlatego wszystkim, którzy chcą podróżować – miłych podróży! A tym, którzy lubią sobie o nich poczytać – nieściemnianych relacji!
Ps. Sprzęt do wyjścia w góry można pożyczyć, nie trzeba kupować. Jest taniej, a czasem nawet za darmo :)
Książka ma DUSZĘ zapach …poezja;))
@sdfgsdf: jedna uwaga. Nie wiem jak bylo na tej konkretnej wyprawie i w ktorym momencie zakupiono wyposazenie. Ale z doswiadczenia znajomych mi osob – lecac np w rejon Himalajow – leca z niewielkim plecakiem, poniewaz na miejscu ceny sa znacznie nizsze niz u nas. Za markowy sprzet (plecaki, ubrania, bielizna, sprzet wspinaczkowy, buty) placi sie czasem i polowe tego co w Polsce, czy Europie.
tak sobie myślę, że strasznie słabo płacą przedstawicielom Kindla…
„podetrzeć się czytnikiem” Wyobraziłem sobie… i popłakałem się ze śmiechu :-)
Moim subiektywnym zdaniem podane przez Ciebie argumenty są absurdalne. Sam darzę sentymentem książki, dlatego nie podcierałbym nią tyłka, rzucał o kamienie ani zabijał nią komary :)
Książka niesie ze sobą treść, nieważne czy na prawdziwym papierze czy w wersji „e”. Jedyną zaletą książki tradycyjnie wydanej jest to, że można ją „pomacać” i JEST Twoja w sensie materialnym. Powyższy artykuł prócz 3. punktu to same bzdury.