Zima w górach, czyli Europa prawie bezludna


Katarzyna Nizinkiewicz


Podróże bywają ucieczką. Czasem rozrywką lub poszukiwaniem przygód, ale najczęściej są chwilą wolności. Odskocznią od codzienności, zmierzeniem się z przeciwnościami, ze sobą. Najciekawsze wydają się te egzotyczne, ale paradoksalnie im więcej ludzi szuka szczęścia na drugim końcu świata, tym bardziej pusty jest ten zapomniany i niedaleki koniec. Nasz.

Zima w Pirenejach

Aiguestortes i Estany de Saint Maurici, Pireneje, Hiszpania. Grudzień. (Fot. Katarzyna Nizinkiewicz)

Podróże bywają ucieczką. Czasem rozrywką lub poszukiwaniem przygód, ale najczęściej są chwilą wolności. Odskocznią od codzienności, zmierzeniem się z przeciwnościami, ze sobą. Najciekawsze wydają się te egzotyczne, ale paradoksalnie im więcej ludzi szuka szczęścia na drugim końcu świata, tym bardziej pusty jest ten zapomniany i niedaleki koniec. Nasz.

Bezludnym, trudnym i niesamowicie dzikim miejscem są góry zimą. Nie myślę o Tatrach czy najbardziej znanych miejscach w Alpach, gdzie jest zbyt wiele wyciągów i prawie wszędzie dociera telefoniczna sieć. Najdziksze są Pireneje, zwłaszcza ich niższe oddalone od cywilizacji partie, pusta jest też zimowa Korsyka, nawet w Alpach bywają miejsca gdzie w górach nie spotyka się zupełnie nikogo w ciągu kilku, kilkunastu dni. Niezatłoczona jest Skandynawia.

Francuskie Pireneje zimą

Col de Besse, Pireneje, Francja. Kwiecień. (Fot. Katarzyna Nizinkiewicz)

Zima w górach zaczyna się już w listopadzie. Wraz z pierwszym poważnym śniegiem znikają ludzie, ale rośnie niebezpieczeństwo lawin. Na początku, nawet do końca grudnia, nie jest jeszcze bardzo źle. Bywa deszczowo, zwykle jest wietrznie. Dzień jest krótki, słońce nisko i dzięki temu zwykle jest zimno. Skały są miejscami oblodzone. Stawy i rzeki pokryte niepewnym lodem. Śnieg cienki i niezbyt nośny dla raków.

Pireneje Katarzyny Nizinkiewicz

Col de Iseye, Pireneje, Francja. Marzec. (Fot. Katarzyna Nizinkiewicz)

Gruby i bardzo trudny do pokonania puch narasta zwykle od połowy stycznia. Nawet duże rakiety zapadają się do pół łydki i czasy przejść drastycznie rosną. Spada dużo pyłowych lawin, zwykle niewielkich, jednak też trzeba na nie uważać, zwłaszcza jak człowiek może liczyć tylko na siebie i nie ma jak wezwać pomocy. Oznakowanie szlaków ginie pod śniegiem i potrzebna jest spora sprawność w czytaniu map (lub GPS, który jednak jest ciężki, wymaga ładowania baterii, a mi wydaje się psującym moją samotność gadżetem. Nie mam go i nie chcę mieć). Nocą i we mgle przydaje się kompas.

Hiszpańskie Pireneje - góry zimą

Ibones de Bramatuero, Pireneje, hiszpańska Aragonia. Marzec. (Fot. Katarzyna Nizinkiewicz)

Najzimniejszym i najtrudniejszym w górach miesiącem jest luty. Temperatury spadają do ok. dwudziestu stopni poniżej zera, ale rośnie długość dnia i w dobrą pogodę koło południa przez chwilę bywa znacznie cieplej. Woda znika pod zaspami i do przeżycia potrzebny jest duży zapas gazu. Orientacja bywa skrajnie skomplikowana, teren nie zawsze przypomina mapę, znikają strumienie i nawet spore jeziora. Dostępnych jest wiele trudnych przejść, ale trawersy trzeba przechodzić ostrożnie, tak żeby niczego nie podciąć. Fragmenty lodu (w miejscach gdzie słońce łatwo przetapia śnieg) są twarde jak stal. W żlebach narasta niebezpieczeństwo dużych i spadających samoistnie lawin. Zagrożenie rośnie po każdym większym opadzie śniegu i maleje w ciągu kilku słonecznych dni.

Francuskie Pireneje w zimie - zdjęcia Katzryany Nizinkiewicz

Mines de Bentaillou, Pireneje, Francja. Luty. (Fot. Katarzyna Nizinkiewicz)

Pokrywa śnieżna stabilizuje się z końcem lutego. W połowie marca ruszają wielkie, zabójcze lawiny gruntowe. Samoistnie spadają uczepione poniżej skał deski. Odklejają się nawisy. Trzeba uważać, ale idzie się znacznie szybciej i lżej. Rakiety trzymają się zwykle na wierzchu czasem tylko łamiąc porastającą powierzchnię śnieżnych pól lodoszreń. W dolinach zaczyna się pojawiać woda wytapiana przez operujące coraz mocniej słońce.

GR20 – najtrudniejszy szlak pieszy w Europie?

Od kwietnia zima przenosi się coraz wyżej. Do końca maja utrzymuje się tylko w wyższych partiach gór aż do połowy czerwca trwa w Norwegii (i właśnie wtedy jest tam najmniej ludzi- nie ma już narciarzy, ale jeszcze nie ma letnich wędrowców). To oczywiście orientacyjne dane. Pamiętam prawdziwą zimę trwającą aż do lipca, i gruby śnieg już w połowie października.

Norwegia zimą - góry Katarzyny Nizinkiewicz

Olavsbu, Jotunheimen, Norwegia. Czerwiec. (Fot. Katarzyna Nizinkiewicz)

Wydaje się, że to bardzo trudne, ale zupełnie tak nie jest. Potrzebne jest skupienie i uważna obserwacja gór. Niezbędne raki i długi czekan. Ciepłe ubranie, zimowe buty. Duże rakiety. Na noc zwykle wystarcza worek biwakowy – o wiele lżejszy i łatwiejszy do postawienia (położenia) od namiotu i ciepły puchowy śpiwór. Latarka (bo bardzo krótki dzień), płachta folii (żeby nie leżeć na śniegu), okulary (jak na lodowiec) i zapas jedzenia na co najmniej kilka dni (bo czasy przejść nie do ocenienia, można utknąć, zabłądzić, nie móc zejść).

Zimowa wyprawa w Pireneje

Sierra de Secus, Pireneje, Aragonia. Marzec. (Fot. Katarzyna Nizinkiewicz)

W ciągu ostatnich pięciu lat spędziłam w zimowych górach już ponad dwieście dni. W całym życiu pewnie więcej niż rok. Dokładnie nie policzyłam. Sto siedemdziesiąt opisałam na blogu (blog.kwark.pl). To w większości trasy, które przeszłam sama lub z kumplem, jako pierwsza. Czasem przecinają łatwiej dostępne miejsca, gdzie można trafić na ślad lub nawet spotkać jakiegoś podobnego sobie szaleńca. Są jak najbardziej do powtórzenia.

Zimowa wyprawa w Pireneje - zdjęcia Katarzyny Nizinkiewicz

Puerto de Bujaruelo, Pireneje, Francja. Kwiecień. (Fot. Katarzyna Nizinkiewicz)

Nie jestem nadczłowiekiem. Nie szukam niebezpieczeństw. Kocham góry i piękne bezludne miejsca, a zima otwiera oczy na całkiem inny świat. Ma też inną zaletę – nie jest droga. Nieczynne są nie tylko prawie wszystkie schroniska, ale też większość barów i wiejskich sklepików. Bywa, że nie ma autobusów, ceny lotów bardzo spadają. Nie ma pokus. Pieniądze nie mają wartości, więc nie trzeba ich w mieć. Aż dziw, że to wszystko w cywilizowanej, zachodniej Europie. Tuż pod naszym nosem.

PS.
Zapomniałam, a chyba warto wiedzieć. Zima jest nieprzewidywalna, trzeba do niej podchodzić z pokorą, a pierwsze doświadczenia zdobywać blisko cywilizacji. W bezludnym miejscu zawsze ryzykuje się życiem, bo wezwanie pomocy bywa niemożliwe. Przed wyjściem upewnijcie się, że umiecie rozpoznać niebezpieczne miejsca i wiecie jak ocenić czy spadną lawiny. Zima jest też delikatna. Każdy pozostawiony w śniegu śmieć czy kupa wypłynie na wierzch wczesną wiosną. Miejcie to na uwadze i nie niszczcie tego niezwykłego świata.

Katarzyna Nizinkiewicz


Komentarze: Bądź pierwsza/y