17 grudnia 2009

Zastopować świat – rozmowa z Maćkiem Tumulcem

Dlatego, że każdy was częstował Czaczą [miejscowy bimber – przyp. P.O.]?

Nie. [śmiech] Choć piliśmy Czaczę z zastępcą szefa Sztabu Generalnego Gruzji, z przewodniczącym całego okręgu Gori, które rok później zostało zbombardowane. Piliśmy również Czaczę z Polakami i było to niesamowita historia. Byłem w przeogromnym szoku podczas pierwszego stopa w Gruzji. Przed nami zatrzymała się toyota corolla na krakowskich rejestracjach, wysiadł z niej człowiek i mówi do nas po rosyjsku: „wsiadajcie rybiata” . Więc zdziwiony mówię do niego, że widzę polską rejestrację, więc chyba są z Polski, na co facet: „No to zapraszam”. Ładujemy swoje bety do środka, z tyłu siedzą trzy córki, z przodu żona, a w bagażniku leżą trzy krótkie pistolety (w bagażniku). Pan o imieniu Maciej mówi, że przyjeżdża do Gruzji od 12 lat i często przydaje się mieć broń na pokaz. I nagle zaczyna tłumaczyć, że zdecydowanie lepiej jest w Gruzji kupić chińską broń… Zdarza się, że w punktach kontrolnych, gdy policjanci widzą broń, a ma się na nią również pozwolenie, to uważają, że jest to ktoś ważny. Od razu ma  się wolną drogę…

W Afryce też zdarzyło wam się złapać stopa na polskich rejestracjach…

To była bardzo dziwna sytuacja, tym bardziej , że jesteśmy z okolic Szczecina. Stoimy na Saharze Zachodniej, droga powrotna do Polski. Z kilku kilometrów widzimy, że ktoś jedzie, w dodatku ma zapalone światła, a jest środek dnia. W tamtych krajach nie jest to normalne. Kolega Jarek, z którym wtedy byłem, zaczął się śmiać, że to pewnie Polacy. Zatem czekamy. Wiemy, że za 8-10 minut  to auto dojedzie do nas.  Po kilku minutach wstaliśmy, auto niby hamuje, ale przejeżdża. Patrzymy na blachy i nie wierzymy. Z jednej strony PL, z drugiej strony ZS, czyli Szczecin. I nas nie wzięli! Po dwóch minutach łapiemy Marokańczyka i mówimy mu: „Jedź jak najszybciej, bo tam są nasi!”. Facet wciska gaz do dechy i przeganiamy Polaka. Zatrzymaliśmy się na rozstaju, wyciągnęliśmy polską flagę, którą zawsze wozimy na wszelki wypadek i zaczęliśmy mu machać przed szybą. Facet się zatrzymuje i jest w takim szoku, że jedyne, co z siebie wydusił to: „Kurwa! Nie wierzę!”. Okazało się, że jeździ  tą drogą od 15 lat, ponieważ dostarcza auta do Mauretanii i nigdy nie udało mu się spotkać tam Polaków…

Strony: 1 2 3 4
  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Paweł Olszański

Paweł Olszański

Zagorzały zwolennik idei GapYear i zapalony backpacker. Nie ważne gdzie, najważniejsze jest być w drodze.
Podobne artykuły
Tour de Mazenod. Rowerowa pielgrzymka z Kokotka do Maroka

Tour de Mazenod. Rowerowa pielgrzymka z Kokotka do Maroka

Tour de Mazenod to rowerowa pielgrzymka z Polski do Maroka. W rozmowie z organizatorem Ojcem Tomaszem Maniurą oraz z uczestniczką Sonią Manssour przeczytacie co jest intencją wyprawy, jakie miejsca na trasie są szczególnie ważne, a także kim był jej ...
Autostopowy wyścig do Barcelony!

Autostopowy wyścig do Barcelony!

Już 30 kwietnia rusza III edycja Auto Stop Race. Tym razem uczestnicy ścigają się aż do Hiszpanii. Jeśli ktoś się jeszcze waha niech przeczyta wywiad z Dominiką Sobańtką, która przedstawia specyfikę wyjazdu. Właśnie trwają ostatnie zapisy na wyścig, ...
Essaouira – z wizytą w rybackim porcie

Essaouira – z wizytą w rybackim porcie

Zapraszamy na fotograficzną wycieczkę po Essaouirze - niewielkim porcie rybackim, w którym doskonale można się zrelaksować w trakcie podróży po Maroku....
KOKOdesign – o tym jak podróże i praca mogą iść w parze

KOKOdesign – o tym jak podróże i praca mogą iść w parze

Czy da się połączyć pasję podróżowania z pracą? A może dzięki niej możne powstać pomysł na pracę? Rozmawiamy z Agata Kurek o tym jak marzenia przekuwa się na własny biznes. Będzie to krótka historia pewnego butiku, w którym moda miesza się z podróżam...

Komentarze: 6 »

  • bluszcz

    inspirujące… ;P

  • beltrami

    Teraz już wiem, dlaczego tam ciężko było nam złapać stopa w Hiszpanii…

  • lakretino

    hehe, od teraz zawsze bede mial polska flage przy sobie :-)

  • Paula

    no ja w Polsce stalam juz nawet po kilka godzin. 15 minut to jets na prawde bardzo syzbko na stopa w polsce. choc akurat zawsze lepeij jezdzi mi sie na poludnie od wawy niz na polnoc. poza polska to ty;lko w czechach raz jechalam.

  • Maciek Tumulec

    Jutro wlasnie stajemy na drodze na poludnie od Warszawy, godz. 9.00 rano jedziemy do Albanii, gdyby ktos zapragnal nas wziac byloby milo ;) a te 15 min. to mysle, ze taki standarcik ale oczywiscie zdarza sie, ze nawet w Polsce swoje trzeba wystac :) kciuki do góry!

  • samsonelo

    to sie nie da tak. nie da sie okreslic ktory kraj jest ok, a ktory nieok. w kazdym kraju sa ludzie uprzedzeni i ludzie otwarci a to na jakich trafimy nie powinno kształtować opinii i podawać jej dalej. ja osobiscie jezdzilam po Serbii i zero problemow, szybkie „stopy” :) o Hiszpanii czytalam, ze ciezko, od znajomych slyszalam, ze pestka :)

    wszystkim zycze szybkiego łapania! hej!

Dodaj komentarz


PARNTERZY:Szkoły na końcu świataWyprawy z ReporteremWydawnictwo KarakterDobre Ziele