Zastopować świat – rozmowa z Maćkiem Tumulcem
Dlatego, że każdy was częstował Czaczą [miejscowy bimber – przyp. P.O.]?
Nie. [śmiech] Choć piliśmy Czaczę z zastępcą szefa Sztabu Generalnego Gruzji, z przewodniczącym całego okręgu Gori, które rok później zostało zbombardowane. Piliśmy również Czaczę z Polakami i było to niesamowita historia. Byłem w przeogromnym szoku podczas pierwszego stopa w Gruzji. Przed nami zatrzymała się toyota corolla na krakowskich rejestracjach, wysiadł z niej człowiek i mówi do nas po rosyjsku: „wsiadajcie rybiata” . Więc zdziwiony mówię do niego, że widzę polską rejestrację, więc chyba są z Polski, na co facet: „No to zapraszam”. Ładujemy swoje bety do środka, z tyłu siedzą trzy córki, z przodu żona, a w bagażniku leżą trzy krótkie pistolety (w bagażniku). Pan o imieniu Maciej mówi, że przyjeżdża do Gruzji od 12 lat i często przydaje się mieć broń na pokaz. I nagle zaczyna tłumaczyć, że zdecydowanie lepiej jest w Gruzji kupić chińską broń… Zdarza się, że w punktach kontrolnych, gdy policjanci widzą broń, a ma się na nią również pozwolenie, to uważają, że jest to ktoś ważny. Od razu ma się wolną drogę…
W Afryce też zdarzyło wam się złapać stopa na polskich rejestracjach…
To była bardzo dziwna sytuacja, tym bardziej , że jesteśmy z okolic Szczecina. Stoimy na Saharze Zachodniej, droga powrotna do Polski. Z kilku kilometrów widzimy, że ktoś jedzie, w dodatku ma zapalone światła, a jest środek dnia. W tamtych krajach nie jest to normalne. Kolega Jarek, z którym wtedy byłem, zaczął się śmiać, że to pewnie Polacy. Zatem czekamy. Wiemy, że za 8-10 minut to auto dojedzie do nas. Po kilku minutach wstaliśmy, auto niby hamuje, ale przejeżdża. Patrzymy na blachy i nie wierzymy. Z jednej strony PL, z drugiej strony ZS, czyli Szczecin. I nas nie wzięli! Po dwóch minutach łapiemy Marokańczyka i mówimy mu: „Jedź jak najszybciej, bo tam są nasi!”. Facet wciska gaz do dechy i przeganiamy Polaka. Zatrzymaliśmy się na rozstaju, wyciągnęliśmy polską flagę, którą zawsze wozimy na wszelki wypadek i zaczęliśmy mu machać przed szybą. Facet się zatrzymuje i jest w takim szoku, że jedyne, co z siebie wydusił to: „Kurwa! Nie wierzę!”. Okazało się, że jeździ tą drogą od 15 lat, ponieważ dostarcza auta do Mauretanii i nigdy nie udało mu się spotkać tam Polaków…








Show me your way - w poszukiwaniu znaczeń szczęścia
Poland Trek - Belg przemierza Polskę od Tatr po Bałtyk
Pamir Bikeway 2012 - Azja Centralna rowerem i koleją
Na Krańcach Świata - Agnieszka i Mateusz Waligóra w podróży na krańce świata.
Magda i Tomek dookoła świata - poznanie świata, poznanie siebie
Korona Jezior Ziemi - badania najwyżej położonych jezior na Ziemi
Rowerowa Rosja - na dwóch kółkach przez wielki kraj
Tańce wśród piratów - Magda i Marcin tanecznym krokiem szukają skarbu
Pomiędzy Oceanami - Rodzina Bez Granic w Ameryce Środkowej
Gap year in Kunming - chińska przerwa w życiorysie
Z tatą na Igrzyska - rowerami do Londynu
Torell Expedition 2012 - śladami polskich wypraw na Spitsbergen
Na Własne Oczy - zobaczyć, co świat ma do zaoferowania
project:Sailing - rejs dookoła Bałtyku
Klapki Kubota State of Mind - przed siebie w kierunku wschodnim
Shangri-la - Jarek Czakański w podróży
Oblicza Gruzji - niesamowita różnorodność kraju
LosWiaheros - w kilka lat dookoła świata - podróż Alicji Rapsiewicz i Andrzeja Budnika



inspirujące… ;P
Teraz już wiem, dlaczego tam ciężko było nam złapać stopa w Hiszpanii…
hehe, od teraz zawsze bede mial polska flage przy sobie :-)
no ja w Polsce stalam juz nawet po kilka godzin. 15 minut to jets na prawde bardzo syzbko na stopa w polsce. choc akurat zawsze lepeij jezdzi mi sie na poludnie od wawy niz na polnoc. poza polska to ty;lko w czechach raz jechalam.
Jutro wlasnie stajemy na drodze na poludnie od Warszawy, godz. 9.00 rano jedziemy do Albanii, gdyby ktos zapragnal nas wziac byloby milo ;) a te 15 min. to mysle, ze taki standarcik ale oczywiscie zdarza sie, ze nawet w Polsce swoje trzeba wystac :) kciuki do góry!
to sie nie da tak. nie da sie okreslic ktory kraj jest ok, a ktory nieok. w kazdym kraju sa ludzie uprzedzeni i ludzie otwarci a to na jakich trafimy nie powinno kształtować opinii i podawać jej dalej. ja osobiscie jezdzilam po Serbii i zero problemow, szybkie „stopy” :) o Hiszpanii czytalam, ze ciezko, od znajomych slyszalam, ze pestka :)
wszystkim zycze szybkiego łapania! hej!