Własnym oczom nie wierzę, czyli Top 10 WTF* momentów z moich podróży
2. Wietnamskie BHP
Znowu w jeden punkt wcisnę więcej niż jedną historię. Naciągam zasady, no ale jeśli przynudzałem, to i tak Was tu już nie ma, a jeśli ciekawie, to dłużej tak będzie. Opowieści o tym, dlaczego Wietnamczyków jest 86, a nie 106 milionów.
2a. Życie na krawędzi
Ja mam proste zadanie: zlokalizujcie na drugim zdjęciu pana zbliżonego na pierwszym.

Ja mam proste zadanie: zlokalizujcie na drugim zdjęciu pana zbliżonego na pierwszym. (Fot. John Markovich)
Dla osób z wyjątkowo słabym wzrokiem podpowiedź: szukacie gentlemana, który stoi na stole i maluje sufit pokoju. Spróbujcie na czwartym piętrze.
Dla osób z dobrym wzrokiem, które nie mają do tego zmysłu zaufania: dobrze widzicie, nie ma zabezpieczenia.
2b. Krokodyl Dundee Jr.
Dzieciak miał nie więcej niż 2 lata. Ten wiek, kiedy jeszcze nawet chodzenie nie wydaje się w pełni zautomatyzowane. Siedział przy straganach koło wodospadu Cat Cat. Ręce miał zajęte. W jednej trzymał nóż. Nie zabawkę. Nie scyzoryk. Nie przyrdzewiały staroć. Miał broń białą krótką, sprzęt do cięcia ludzi na spaghetti. Sama rączka mogła służyć za maczugę. W drugiej dłoni dzierżył puszkę aluminiową. I tym nożem w tę puszkę ładował, raz za razem. Łup! Łup! Łup! Ciosy wyprowadzane bez litości i zahamowań. Gdybym zobaczył swojego bratanka w takiej sytuacji przebijałbym ściany spiesząc na ratunek. Jednak co kraj to obyczaj.
Po kilku minutach puszka rozerwana była na pół. Muszę przypominać, jak ostre są krawędzie rozszarpanego aluminium?
Z radością jednak stwierdzam, że gdy odchodziliśmy spod wodospadu, mały był nadal w całości.
2c. Deathproof
Droga z Lao Cai do Bac Ha, minibus, którego wyporność opisuje historia z miejsca 9-tego tej listy. Ten jeszcze ma sporo bagażu na dachu. Najciekawszym eksponatem jest chyba motor, bo paczki i worki raczej nikogo nie wzruszą, nawet w ilościach hurtowych. Po zapakowaniu ludzi i sprzętu okazuje się, że to, co na górze, nie dość dobrze umocowane jest. Istnieje ryzyko odpadnięcia mienia. Pomocnik kierowcy wychodzi więc, wspina się po drabince i wiąże mocniej, co trzeba. Jeszcze kolega do niego dołącza.
To wszystko dzieje się na drodze krajowej. W trakcie jazdy. Szybkiej.
1. Blondynka na autostradzie
Jest taki stary dowcip. Blondynka jedzie autostradą. W radio nagle nadają komunikat: „Uwaga, uwaga kierowcy! Na trasie A4 jakiś szaleniec mknie pod prąd.” Blondynka się rozgląda i z przekąsem komentuje: „Żeby to tylko jeden. Wszyscy!”
Proponuję zdjęcie.
Wiem, że nie jest najwyższej jakości. Robione w pośpiechu, z komórki. Da się nim jednak zobrazować najważniejsze kwestie. Przyjrzyjmy mu się więc. Co widać?
Widać, że zostało zrobione z wnętrza autobusu, przez boczną szybę. Obiektyw skierowany jest na skos, do przodu. Autobus znajduje się na 4-pasmowej jezdni. Z naprzeciwka zbliżają się samochody. Stop, stop! Zbliżają się? Z naprzeciwka?
Pierwszego dnia w Xi’an podeszli do nas jacyś uczniowie z prośbą o wypełnienie ankiety o ich mieście. Jedno z pytań dotyczyło ruchu na ulicach. Uznaliśmy go za przeciętnie dziki, jak wszędzie w Chinach. Brak doświadczenia.
Następnego dnia przechodziłem na zielonym świetle przez pasy i prawie potrącił mnie wymuszający pierwszeństwo autobus komunikacji miejskiej. Ale szczyt nastąpił w trakcie wycieczki do Terakotowej Armii. Nasz autobus wyjechał na jedną z tras wylotowych z 4-milionowego Xi’an. Z przystanku zabrał kolejnych pasażerów. Chwilę później znów przyhamował i… zaczął nawracanie. Zawrócił, chwilę jechał pod prąd, po czym wykorzystał lukę i przebił się na właściwą stronę. Długo na niej nie został. Wrócił na przeciwny pas, dojechał do najbliższego ślimaka i wspiął się nim, nadal pod prąd. Nie wydaje się, by wzbudziło to protest jakiegokolwiek innego kierowcy. Myślę, że nasz zaoszczędził na tych manewrach dobre kilkaset metrów, może i kilometr.
Jasny gwint.
Bonus. Projektant biczy pije esencję
Najpierw pytanie: kim jest whip designer? Podpowiedź: to Nowozelandczyk. Rozmawiałem z nim, nie czytałem o nim.
Ta historia miałaby spore szanse na znalezienie się w pierwszej trójce zestawienia. Niestety, nie byłem jej bezpośrednim świadkiem. Akurat wyszedłem się wykąpać albo może zostawić coś w pokoju. Nie jest to też jednak legenda miejska. Stało się to w domu, w którym wtedy byłem, mam ludzi, którzy zaklinają się – a ja nie mam powodu nie wierzyć – że to widzieli. Dlatego też nie mogę jej pominąć.
Byliśmy na irańskiej pustyni, w Ostatnim Przyjaznym Domu. Goście mogli się w nim obficie raczyć herbatą. Zawsze stał imbryk z esencją i beczułka z wrzątkiem. Rozcienczać należało w stosunku 4/1 może 3/1. Raz przesadziłem i dałem 2/1. Napój był tak potwornie gorzki, cierpki, mocny, że co upiłem łyczek dolewałem wody, aż się zrobiło znośne.
Raz wchodzę do pokoju spotkań, a część towarzystwa w szoku. Luke, Nowozelandczyk, nalał sobie pełną szklankę esencji, po czym wypił. Nawet gospodarze podobno zaniemówili. Ja się nie dziwię. To jest nie-moż-li-we! Uwierzę w picie czystego spirytusu, paliwa lotniczego, sików urynoterapeutycznie, ale nie w spożycie czystej esencji. Przypominam, ja z trudem dawałem radę, gdy stanowiła ona 1/3 objętości herbaty, a jakiś superdelikatny nie jestem.
Nie wytrzymałem i zapytałem Luke’a, czy on świadomie to wypił, czy mu smakowało, czy może bohatera strugał. Nie wiedział, o co chodzi. No przecież herbata.
Po takiej dawce powinien mieć albo wypaloną krtań, albo zrujnowany żołądek, albo arytmię serca.
Wyjaśnienie podpowiedzi: chodzi o akcent. Odpowiedź na zagadkę: w anglojęzycznym świecie Luke jest web designerem. Zanim to zrozumieliśmy, w naszej grupce panowała względna niepewność.
Obyście żyli w ciekawych czasach!
* Jeśli nie wiecie, co to WTF to JFGI.









Show me your way - w poszukiwaniu znaczeń szczęścia
Poland Trek - Belg przemierza Polskę od Tatr po Bałtyk
Pamir Bikeway 2012 - Azja Centralna rowerem i koleją
Na Krańcach Świata - Agnieszka i Mateusz Waligóra w podróży na krańce świata.
Magda i Tomek dookoła świata - poznanie świata, poznanie siebie
Korona Jezior Ziemi - badania najwyżej położonych jezior na Ziemi
Rowerowa Rosja - na dwóch kółkach przez wielki kraj
Tańce wśród piratów - Magda i Marcin tanecznym krokiem szukają skarbu
Pomiędzy Oceanami - Rodzina Bez Granic w Ameryce Środkowej
Gap year in Kunming - chińska przerwa w życiorysie
Z tatą na Igrzyska - rowerami do Londynu
Torell Expedition 2012 - śladami polskich wypraw na Spitsbergen
Na Własne Oczy - zobaczyć, co świat ma do zaoferowania
project:Sailing - rejs dookoła Bałtyku
Klapki Kubota State of Mind - przed siebie w kierunku wschodnim
Shangri-la - Jarek Czakański w podróży
Oblicza Gruzji - niesamowita różnorodność kraju
LosWiaheros - w kilka lat dookoła świata - podróż Alicji Rapsiewicz i Andrzeja Budnika



Gratuluję debiutu na Peron4.pl:) Świetny tekst, jak zwykle zresztą
Gratuluj, że się w końcu zebrałem ;) Dzięki.
Dobrze, ze w konkursie nie startowałeś. Jury mogloby miec watpliwosci ile miejsc na podium mozna przyznac jednemu autorowi, potem oskarzenia o kumoterstwo, wycofanie sie sponsorow, upadek, degrengolada
;)
kapitalny tekst
dzięki wielkie :)
i jeszcze chciałam napisać, że nieładnie tak dawać gołą babę na okładkę, ale tekst zacny :)
swietne! nie wiem czy nie najlepszy tekst ,jaki czytalam na tej stronie
Ha .. takich kafelków to w Chinach całkiem sporo :-)
bywają jeszcze podobne w designie .. zapalniczki ;-)
trzymasz wtedy płoooomień w dłoni ;-))
pozdr!!