Wschodni wielogłos


Katarzyna Kucharczyk


Czy Wschód to geografia, czy duchowość? Wyznaczają go granice na mapie czy raczej mentalność ludzi? Gdzie zaczyna się tak zwany Wschód, a gdzie kończy?

Te i inne pytania powracają we wszystkich wywiadach, które Piotr Brysacz zawarł w książce Patrząc na Wschód. Przestrzeń, człowiek, mistycyzm, a pomiędzy wypowiedziami poszczególnych rozmówców, autor zastanawia się także nad swoją tożsamością.

Brysacz pyta o miejsca, ludzi, sposób myślenia na terenach dawnego Związku Radzieckiego i pytania te powracają pod zmienionymi formami, dlatego czytając, można odnieść wrażenie, że dalej będzie to samo. Okazuje się jednak, że za konsekwencją ich stawiania, stanowiącą szkielet książki, kryją się coraz nowe wątki, inne postrzeganie miejsc i tematów. Tworzy się ciekawy wielogłos.

Zbiór rozpoczyna rozmowa z Andrzejem Stasiukiem, pisarzem i piewcą tematyki Wschodu. W jego wypowiedzi dużo miejsca zajmuje przestrzeń, która daje poczucie wolności, swobody i nieznanego.

Mariusz Wilk mówi przede wszystkim o Oćczyźnie duchowej, pisze tak, by jego córka, gdy dorośnie przeczytała, zrozumiała i utożsamiła się z jego tekstami. Dla Wilka zrozumienie Wschodu i jego mieszkańców jest możliwe tylko wtedy, gdy zamieszka się pośród nich, spróbuje wtopić w ich zwyczaje i życie. Reportaże Jacka Hugo-Badera uważa za dobrze napisane, jednak powierzchowne i jakby odpowiedzią jest wywiad z Hugo-Baderem, który Brysacz umieszcza w kolejnym rozdziale. Dla dziennikarza ważne w reportażu jest ukazanie ducha, istoty sprawy możliwe do osiągnięcia nawet podczas krótkiego pobytu. Reporter nie może zmyślać, ale ma prawo do metafory, dlatego nie musi zgadzać się każdy detal.

Trochę inny stosunek do Wschodu niż Wilk ma Wacław Radziwinowicz, który jest bardziej realistyczny, a odpowiadając na pytanie dotyczące mistycyzmu i duchowej nadwrażliwości mówi: ludzie mają tutaj w głowach jeden wielki mętlik, kaszę, pomieszanie z poplątaniem pojęć, znaczeń i symboli. Gdzie tu jest miejsce na jakąś głęboką mistykę, na jakieś duchowe rozważania? (s. 230-231).

W książce Brysacza znalazło się jeszcze kilka innych interesujących tekstów, a wszystkie te rozmowy, pomimo różnorodnych doświadczeń i stosunku rozmówców Brysacza do ludzi Wschodu, łączy jednoczesne dostrzeganie podobieństw i odmienności narodów tworzących szeroko pojęty Wschód. Jego obraz jawi się jako „tkanka” skomplikowana, którą odnaleźć można pomiędzy wierszami rozmów, w gestach i sposobie myślenia, bogatych doświadczeniach mieszkańców. Wydaje się, że to właśnie porywa tych, którzy ryzykując balansowanie na granicy życia i śmierci w pięćdziesięciostopniowym mrozie, wybierają te niepewne tereny, które mimo wszystko urzekają ich i chcą spędzać tam jakąś część swojego życia, a następnie dzielić się swoimi doświadczeniami z innymi ludźmi.

W książce znalazło się dużo ciekawych, niestety czarno-białych, zdjęć miejsc i ludzi, które uzupełniają teksty.

Piotr Brysacz, Patrząc na Wschód. Przestrzeń, człowiek, mistycyzm. Fundacja Sąsiedzi

* * * * *

PS od redakcji

Patrząc na Wschód to zbiór stanowiący odtrutkę na powierzchowne spostrzeganie dawnego ZSRR, głównie Rosji. Dość powiedzieć, że kilku rozmówców Piotra Brysacza, niezależnie od siebie, odrzuca słynną maksymę Fiodora Tiutczewa, wedle której Rosji rozumem nie pojmiesz, jako swego rodzaju wskazówkę interpretacyjną. Twierdzą, że owszem, da się ją zrozumieć, ale trzeba wysiłku, wnikliwości i odporności na stereotypy. Od siebie dodam, że również pokory, która przebija w każdym wywiadzie. To wielogłos ludzi, którzy (mimo, że nieraz spędzili w Rosji lata) wiedzą, ile jeszcze nie wiedzą. Zastanawiają się. Tropią. Są ciekawi innych możliwości.

Polecam.

Jan Marković

Katarzyna Kucharczyk


Komentarze: Bądź pierwsza/y