22 maja 2010

W półtora miesiąca dookoła Północnej Europy

Przylądek Północny (Nordkapp) - cel turystycznych pielgrzymek. (Fot. Andrzej Juda)

Zbliżamy się do wyspy Mageroi, na której znajduje się Przylądek Północny (Nordkapp). Choć rzeczywisty kraniec kontynentalnej Europy stanowi przylądek Nordkyn położony kilkadziesiąt km dalej to Nordkapp stał się celem turystycznych pielgrzymek. Na wyspę dostajemy się tunelem, za który opłatę uiszcza się również w drodze powrotnej. Po dotarciu na kraniec Europy czeka nas kolejna opłata.

Na samym Nordkappie zaskakuje nas silny, porywisty wiatr i zimno. Ubieramy na siebie wszystko, co mamy. Zbliżając się do symbolu Przylądka Północnego tzw. Słupa Południa (metalowego globusa), położonego na wysokiej pionowej skale, zauważamy poprawę pogody. Mgła rozstępuje się, ukazując bajeczne widoki na morze i pionowe skały. Na szczęście udaje się zrobić pamiątkowe zdjęcia bo po kilkunastu minutach słońce na powrót zachodzi mgłą. Zwiedzamy wyspę podziwiając jedyny w Europie arktyczny krajobraz. Na wyspie jest jedynie małe miasteczko i dwie wioski. Nie zapomnę widoku małego chłopca, który korzystając z letniej temperatury chodził w krótkich spodenkach i koszulce, podczas gdy ja byłem ubrany w polar oraz kurtkę. W końcu to jego letnie wakacje.

Krajobraz północnej Norwegii. (Fot. Andrzej Juda)

Kilkadziesiąt kilometrów bardziej na południe znowu jest dość ciepło. Noclegi spędzamy pod namiotem wybierając najpiękniejsze zakątki wybrzeża. W Norwegii można spać pod namiotem w każdym miejscu, które oddalone jest od najbliższych zabudowań, co najmniej 200 metrów. Po drodze w miejscowości Alto oglądamy ryty skalne sprzed 6 000 tys. lat.

Kolejnym celem naszej wyprawy są Lofoty, najpiękniejsze wyspy w Północnej Europie. Przemieszczanie się między wyspami nie nastręcza trudności, gdyż większość jest połączonych bezpłatnymi mostami lub tunelami. Spędzamy tu kilka dni zwiedzając urocze wioski i odpoczywając na piaszczystych plażach jednej z wysp. Trudno uwierzyć, że to Arktyka. Większość rybackich wiosek położona jest po osłoniętej stronie Lofotów, dlatego jest tam ciepło i bezwietrznie.

Opuszczając wyspy udajemy się do Narviku, gdzie próbujemy odnaleźć cmentarz polskich żołnierzy z okresu II wojny światowej. Okazuje się, że nasi żołnierze pochowani są w większości nie na głównym cmentarzu, ale na mniejszym położonym kilka km za Narvikiem. W trakcie poszukiwań spotykamy młodych Norwegów, którzy nie mają pojęcia o tym, że Polacy pochowani są na cmentarzu znajdującym się w ich miejscowości. Dobrze, że przynajmniej Polacy o tym pamiętają, czego świadectwa zobaczyliśmy na miejscu. Warto również pamiętać o załodze polskiego niszczyciela „Grom” zatopionego w czasie walk o Narwik. Przypomina o tym pomnik położony w pobliżu fiordu. Sam Narvik jest nieciekawym, pozbawionym charakteru miastem.

Lofoty, najpiękniejsze wyspy w Północnej Europie. (Fot. Andrzej Juda)

Jadąc do Szwecji droga wspina się wysoko na urokliwy płaskowyż z licznymi jeziorami. Następnie kierujemy się na południe Szwecji przekraczając po raz kolejny koło podbiegunowe. Lasy ustępują miejsca coraz gęstszej zabudowie. Jadąc wzdłuż Zatoki Botnickiej, po kilku dniach zwiedzania, docieramy do Uppsali – dawnej stolicy Szwecji oraz do Sztokholmu. Patrząc z naszej perspektywy po raz kolejny przekonujemy się o wysokich kosztach tutejszego życia. Za trzy bilety na przejazd metrem z kempingu do centrum Sztokholmu i z powrotem płacimy w przeliczeniu około 100 zł. Przez wiele lat Szwecja należała do czołówki najbogatszych państw Europy i ma to odzwierciedlenie w cenach. Tak samo zresztą jak w innych państwach skandynawskich. Warto jednak przypomnieć, że jeszcze w 1900 r. należała do jednego z najbiedniejszych państw Europy. Może i nam się uda…

Dalszym celem naszej wyprawy jest wyspa Olandia, na której zwiedzamy liczne pozostałości po Wikingach (Waregach). Po drodze mijamy Kanał Gotajski łączący Sztokholm z Morzem Północnym, oraz w pobliżu miejscowości Kivik jeden z najbardziej zagadkowych zabytków prehistorycznych w Szwecji – Bredaror. Znajdują się tam tajemnicze znaki na płytach nagrobnych, których naukowcy nie są w stanie odczytać. Według jednej z teorii, w miejscu tym istniała 1200 lat p.n.e. fenicka kolonia.

Zwiedzając kolejne miejsca przemieszczamy się coraz dalej na południe docierając do Malmo, skąd 16 km płatną przeprawą tunelowo-mostową dostajemy się do Kopenhagi, a stamtąd do Odense, miasta Hansa Chrystiana Andersena. Następnym punktem naszej wyprawy było najstarsze miasto w krajach nordyckich, założone w VII w. Ribe. Obecnie jest to zapełnione turystami małe urocze miasteczko z brukowanymi ulicami.

Na obrzeżach Ribe zbudowano rewelacyjny mini skansen odtwarzający czasy Wikingów. (Fot. Andrzej Juda)

Na obrzeżach miasta zbudowano rewelacyjny mini skansen odtwarzający czasy Wikingów. Wszystko ma imitować dawne czasy. Można wchodzić do domów zapoznając się z ich wyposażeniem i obserwować statystów przebranych w stroje z epoki, którzy nie zwracając uwagi na turystów zajmują się swoim gospodarstwem. Na zakończenie naszego pobytu w Danii udajemy się na największą duńską wyspę na morzu Północnym – Rome. Wyspa jest połączona mostem ze stałym lądem. Ciekawostką są niezmiernie szerokie piaszczyste plaże, po których można jeździć samochodem.

Zaraz po przekroczeniu granicy duńsko – niemieckiej udajemy się do najbliższego supermarketu. Nagle wszystko wydaje się tanie. Czujemy się jak w Polsce. Jeszcze kilkanaście lat temu byłoby to nie do pomyślenia. W trakcie przejazdu przez Niemcy zwiedzamy Lubekę oraz Rugię. Miasteczka wschodnich Niemiec mijamy z mieszanymi uczuciami widząc pozostawione pomniki z czasów komunizmu. Przez Uznam docieramy do Świnoujścia, a stamtąd już niedaleko…by zamknąć pętlę podróży w Rzeszowie.

Strony: 1 2
  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Andrzej Juda

Andrzej Juda

Prawnik i historyk. Doktorant historii. Z zamiłowania podróżnik.
Podobne artykuły
Błękit, jakiego namalować się nie da… Lodowiec Svartisen

Błękit, jakiego namalować się nie da… Lodowiec Svartisen

Naszym celem po Przylądku Nordkapp był lodowiec Svartisen w Parku Narodowym Saltfjellet. W dalszym ciągu poruszając się autostopem przemierzaliśmy norweskie mile spotykając najróżniejszych ludzi, którzy raczyli nas swoją życzliwością....
Urzekająca północ. Kierunek – Nordkapp

Urzekająca północ. Kierunek – Nordkapp

Celem naszej 33-dniowej podróży dookoła Norwegii, oprócz zasmakowania północnego klimatu i poznania kraju, był Przylądek Północny Nordkapp. Zapraszamy na relację z wyprawy....
Norwegia i Finlandia: na rowerach za Koło Polarne

Norwegia i Finlandia: na rowerach za Koło Polarne

Nieoczekiwanie zrodził się pomysł by podziwiać Laponię z perspektywy dwóch kółek. Przyjął mimo, że ani ja, ani Paulina nie dysponowałyśmy jednośladem nadającym się na taką podróż, a żadna z nas nigdy wcześniej nie przejechała jednorazowo na rowerze w...
Wiatr ze wschodu

Wiatr ze wschodu

Ta jednodniowa podróż do Lwowa spadła na mnie i Michała nagle, choć paszporty schowaliśmy do bagażów, gdy pakowaliśmy się w Bieszczady. Być tak blisko i nie pojechać do miasta z tak bogatą historią? Nie w naszym stylu! ...

Komentarze: 2 »

  • Karo...

    Dzięki za cynk o tym skasenie Wikingów w Ribe.
    Poza tym piękna wycieczka :)

  • Autor

    Jeżeli ktoś chciałby uzyskać więcej informacji praktycznych z tej podróży np. jak zmniejszyć koszty wyjazdu to podaje swój adres: szkottt@poczta.onet.pl
    Jeżeli chodzi o osobę podpisującą się Karo… to mogę jej podać więcej cennych informacji o tym skansenie wiążących się również ze zmniejszeniem kosztów.
    Andrzej

Dodaj komentarz


PARNTERZY:Szkoły na końcu świataWyprawy z ReporteremWydawnictwo KarakterDobre Ziele