W półtora miesiąca dookoła Północnej Europy

Zaraz za Rovaniemi pojawiają się pierwsze renifery, które pasąc się przy drodze stanowią duże zagrożenie dla kierowców. (Fot. Andrzej Juda)
Zwiedzanie Północnej Europy nie musi być wcale bardzo drogie. W trakcie półtoramiesięcznej wyprawy zwiedziliśmy osiem krajów, przemierzając 11 tys. km i tracąc ponad 6 tys. zł. Wszystko to w towarzystwie małego, niespełna trzyletniego turysty.
Po wjechaniu na teren Litwy i obowiązkowych punktach zwiedzania każdej wycieczki, zatrzymujemy się w Połądze – pięknym kurorcie nad Bałtykiem. Kwatery prywatne nie są drogie i płacimy 50 zł za pokój.
Po kilku dniach ruszamy dalej. Na Łotwie jest znacznie drożej, o czym szybko przekonujemy się szukając kempingu. Ceny niemal skandynawskie i wydaje się, że kryzys nie ma na nie wpływu. Na Łotwie zwiedzamy kilka miejsc związanych z historią naszego kraju oraz po raz kolejny Rygę.
Następnie jedziemy do Estonii. Zwiedzanie zaczynamy od Parnawy, skromnego miasta nad Bałtykiem. Parnawa przez 60 lat leżała w granicach Rzeczypospolitej będąc najdalej na północ wysuniętym miastem wojewódzkim. Wreszcie docieramy do najpiękniejszego miasta nad Bałtykiem – Tallina. Stare miasto robi wrażenie. Pierwszego dnia pobytu w Tallinie, kupujemy bilety do Helsinek (280 zł za samochód i trzy osoby). W porcie niespodzianka, wśród kilku innych, dostrzegamy żaglowiec ze Szczecina „Fryderyk Chopin”, który zwiedzamy wraz z tłumem turystów. Korzystając ze słonecznej pogody, wygrzewamy się na miejskiej plaży. Trzeciego dnia od rana pada deszcz. Na szczęście najbliższe cztery godziny spędzamy na promie.
Helsinki poznajemy głównie z okien samochodu. Następnie udajemy się do Turku, a stamtąd do Nantali – małego uroczego miasteczka nad Bałtykiem. W dalszą podróż kierujemy się na północ wzdłuż Zatoki Botnickiej zatrzymując się, w co ciekawszych miejscach. W końcu docieramy do Rovaniemi, miasta przez które przebiega koło podbiegunowe i gdzie mieszka Święty Mikołaj. Ku naszemu zaskoczeniu jest bardzo gorąco i większość czasu spędzamy na miejskim kąpielisku. Odwiedzamy wreszcie Świętego Mikołaja i wyruszamy na daleką północ.
Zaraz za Rovaniemi pojawiają się pierwsze renifery, które pasąc się przy drodze stanowią duże zagrożenie dla kierowców. Wymaga to zdwojenia czujności i ograniczenia prędkości, gdyż każdy zakręt może skrywać niespodziankę. Po drodze mijamy tablicę „Murmańsk 300 km”. Żałujemy, że nie ma między naszymi krajami ruchu bezwizowego. Przypomnienie trudności i kosztów związanych z wizami rosyjskimi skutecznie nas odstraszyło od ponownego ich załatwiania jeszcze w kraju. Cały czas mamy piękną słoneczną pogodę. Jedynie wieczorami przy rozbijaniu namiotu musimy walczyć z tabunami komarów. Drzewa stają się coraz mniejsze, a roślinność uboższa. Jesteśmy w północnej Laponii.
Po dotarciu do Norwegii w miejscowości Karasjok oglądamy z zewnątrz budynek parlamentu Saamów (Lapończyków) uroczyście otwarty w 1989 r. Saamowie to pierwotni mieszkańcy tych terenów. Parlamentarne zgromadzenie Saamów uzyskuje stopniowo coraz większą autonomię. Saamowie mieszkają w Norwegii, co najmniej od 8 tys. lat, a terytorium zajmowane przez nich w Norwegii, Finlandii, Szwecji i Rosji zajmuje obszar około 400 000 km ². Ich liczbę szacuje się jedynie na 70 tys. z tego w Norwegii żyje 45 tys., głównie w Finnmarku najbardziej odludnym okręgu Norwegii. Podróżując po tych terenach możemy przez dziesiątki kilometrów nie zobaczyć żadnego domu. Wrażenie pustki jest tutaj spotęgowane wydarzeniami z II wojny światowej. Wtedy to właśnie wycofujący się Niemcy stosowali taktykę spalonej ziemi, czego ślady widoczne są do dnia dzisiejszego.
Finnmark leży na tej samej szerokości geograficznej, co Syberia, ale ciepły Prąd Zatokowy sprawia, że porty nie zamarzają tu nawet w zimie. W głębi lądu temperatura może spaść nawet do – 50º C, podczas gdy latem może osiągnąć ponad 30º C. Do tych skrajności należy dodać niezachodzące słońce od połowy maja do końca lipca oraz nieprzeniknioną ciemność panującą przez trzy miesiące począwszy od listopada.










Explore Apolobamba - ciut niżej niż kondory
Za Horyzont - rowerami do Chin, Kirgistanu i Pakistanu
Torell Expedition 2012 - śladami polskich wypraw na Spitsbergen
Magda i Tomek dookoła świata - poznanie świata, poznanie siebie
project:Sailing - rejs dookoła Bałtyku
Klapki Kubota State of Mind - przed siebie w kierunku wschodnim
Z Alaski do Meksyku - Piotr Strzeżysz jedzie rowerem
Na Krańcach Świata - Agnieszka i Mateusz Waligóra w podróży na krańce świata.
Shangri-la - Jarek Czakański w podróży
Tandem Adventure - wyprawa przez Amerykę Południową na tandemie.
LosWiaheros - w kilka lat dookoła świata - podróż Alicji Rapsiewicz i Andrzeja Budnika
Rowerowa Rosja - na dwóch kółkach przez wielki kraj
Afryka Nowaka - wyprawa szlakiem Kazimierza Nowaka
Paweł i Ośka w podróży poślubnej przez pół świata
Vagabundos.pl, czyli włóczykije w podróży dookoła świata
Korona Jezior Ziemi - badania najwyżej położonych jezior na Ziemi



Dzięki za cynk o tym skasenie Wikingów w Ribe.
Poza tym piękna wycieczka :)
Jeżeli ktoś chciałby uzyskać więcej informacji praktycznych z tej podróży np. jak zmniejszyć koszty wyjazdu to podaje swój adres: szkottt@poczta.onet.pl
Jeżeli chodzi o osobę podpisującą się Karo… to mogę jej podać więcej cennych informacji o tym skansenie wiążących się również ze zmniejszeniem kosztów.
Andrzej