6 września 2010

W otoczeniu tubylców dalekiej Papui

Wódz wioski w Papui i wielkie kły dzika. (Fot. Karolina Sypniewska)

Niegdyś nazywana Irian Jaya, dziś Papua, zajmuje zachodnią część drugiej co do wielkości wyspy na świecie – leżącej na dalekim zachodnim Pacyfiku Nowej Gwinei. Choć politycznie należy do Indonezji, w praktyce ma więcej wspólnego z sąsiednią Papuą Nową Gwineą.

Melanezyjczycy to tradycyjni mieszkańcy regionu o ciemnej karnacji, szerokich nosach i gęstych, kręconych, czarnych włosach. Przypominają oni bardziej Afrykańczyków, a ich odmienna kultura i obyczaje robią niezapomniane wrażenie na niejednym wprawionym podróżniku.

Papua - dolina Baliem

Typowa wioska w położonej na południu Papui dolinie Baliem. (Fot. Karolina Sypniewska)

Dolina Baliem

Jednym z najbardziej autentycznych miejsc, do których udało mi się dotrzeć, jest dolina Baliem położona na południe od głównego miasta wyspy – Jayapura. Brak dróg lądowych łączących dolinę z miastem powoduje, że jedynym sposobem dostania się tam jest 45-minutowy lot do głównego miasteczka Wamena. Położone na wysokości 1800 m n.p.m. oferuje podróżnikom iście górski klimat i przepiękne widoki.

Turystyka powoli wykorzystuje wielki potencjał tej części Papui, która została odkryta przez zachodnią cywilizacje dość niedawno, bo w latach 30-tych XX w. Liczne misje chrześcijańskie i budowa dróg powodują,, że zachodnia cywilizacja wkrada się do tutejszego życia codziennego. Jednakże, im dalej od Wameny i im wyżej w góry, tym bliżej nam do odnalezienia tradycyjnie ubranych tubylców praktykujących swoją niesamowitą kulturę.

Zmumifikowany wódz

W zachodniej części Nowej Gwinei mieszka ponad 250 plemion. W Dolinie Baliem żyją głównie plemiona Dani, Lani i Yali, a każde plemię posiada odrębny język, ubiór, obyczaje, a nawet rysy twarzy. Większość mieszkańców Papui posługuje się oficjalnym językiem Indonezji – Bahasa Indonesia, chociaż bardzo ceni się znajomość powitań w języku lokalnym. I tak podczas kilkudniowego trekkingu przez dolinę Baliem słowo ‘LA’UK’ czyli ‘Witaj’ wypowiedziałam kilkaset razy, a temu obyczajowi zawsze towarzyszył mocny, szczery uścisk dłoni.

Mumia wodza - Papua

Papua. Zmumifikowany wódz plemienia Dani. W tle tubylec z koteką. (Fot. Karolina Sypniewska)

W małych wioskach takich jak Aikima, Sumpaima i Pumo zachowały się mumie wodzów liczące około 300 lat. Trzyma się je w ciemnościach drewnianych chatek zamieszkiwanych przez mężczyzn. Dominującą chatką w wioseczce plemienia Dani jest właśnie dom mężczyzn. Najokazalszy spośród wszystkich innych domów, zwraca uwagę każdego.

Kobiety i dzieci mieszkają osobno, a mężczyzna odwiedza ich kilka razy w miesiącu. Po urodzeniu dziecka, seks jest tematem tabu przez okres od 2 do 5 lat, rzekomo, aby dziecko miało wyłączność na mleko matki.

Kobiety bez palców

Mimo nacisku ze strony misji chrześcijańskich większość tubylców zachowała system poligamii. Mężczyzna może mieć tyle żon na ile jego stać. Zazwyczaj płaci się rodzinie kobiety od 4 do 5 świń, a zamożność mężczyzny ukazuje właśnie liczba zwierząt i żon w rodzinie.

Co więcej, świnie traktuje się jako członków rodziny i pozwala się im spać na sianku w środku drewnianej chaty.

Po dziś dzień w nielicznych wioskach praktykuje się niezmiernie brutalny obyczaj – obcinania palców kobiecych rąk. Mimo że zakazany, wciąż spotykany jest w dolinie Baliem. Palce amputuje się kobietom, kiedy umiera im ktoś z bliskich np. ojciec, matka bądź mąż. Jest to znak ukazujący wielką stratę i ból w rodzinie. Wielokrotnie podczas trekkingu w dolinie Baliem można było zauważyć, że niektóre kobiety ściskając moje dłonie posiadały jedynie kciuk.

Papua - mali mieszkańcy

Dzieci z plemienia Dani. (Fot. Karolina Sypniewska)

W tej części Papui praktykuje się również ucinanie części ucha, a podczas żałoby kobiety często nakładają sobie na twarze błoto jako rodzaj szacunku i smutku dla zmarłego. Tradycje i obrzędy różnią się pomiędzy plemionami, a misje chrześcijańskie wciąż walczą o całkowity zakaz praktykowania amputacji placów.

Koteki i nokeny

Tradycyjny strój plemion zamieszkujących dolinę Baliem jest bardzo skąpy, a klatka piersiowa jest zawsze odsłonięta. Mężczyźni chodzą praktycznie nago, a to, co ich wyróżnia to oprócz ozdób na głowie, koteka – pochwa na penisa zrobiona z wyhodowanej tykwy, której wielkość i kształt różnią się od wioski do wioski. Ich kształt i wielkość odzwierciedlają status właściciela i przynależność plemienną – każde z plemion nosi nieco inne koteki.

Kobiety noszą spódnice robione z kory drzew bądź liści, a na głowy zarzucają tradycyjnie plecione torby zwane noken. To w nich kobiety często noszą dzieci, świnki oraz warzywa czy owoce zebrane w dżungli. Wielkie objętościowo torby robi się nawet miesiąc, a na targu w Wamena można kupić je za zaledwie kilka dolarów.

Mężczyźni wkładają sobie do nosów kły świń, oraz przystrajają szyje w muszle i naturalne pestki czy pióra bądź skórę zwierząt. Tłuszcz zwierzęcy jest w odległych wioskach wciąż używany jako ochrona przed zimnem, a podczas mrozów skórę świń nakłada się na włosy i ciało dla utrzymania ciepła.

Żyjąc w dżungli…

Rodzina to najważniejsza instytucja w dolinie, a przedsiębiorcze dzieci radzą sobie w dżungli same. Prawie każdy chodzi tu z maczetą, a ustrzelone z procy jaszczurki czy ptaki zaraz obiera się i przyrządza na ogniu, po czym zjada.

papua - maluch wojownik

Przedsiębiorczy maluch i jego śmiercionośne strzały. (Fot. Karolina Sypniewska)

Bakar batu – czyli z języka Bahasa Indonesia – pieczenie kamieniami – to tradycyjna metoda przygotowywania jedzenia. Do wykopanej dziury kładzie się jedzenie – mięso, ziemniaki i taro. Na to nachodzą liście i rozżarzone kamienie. Jedzenie przyrządzane w ten tradycyjny sposób to metoda kultywowana w Dolinie Baliem od wielu pokoleni.

Jeszcze do niedawna cała dolina Baliem nie miała kontaktu z cywilizacją zachodu. Do dziś jednak ludzie żyją tu bardzo prosto i dla większości Europejczyków dość prymitywnie. Przez kilka dni mojego trekkingu z plecakiem doświadczyłam niesamowitej dobroci ludzi i gościnności. Ściskane na drodze dłonie dawały mi siłę i chęć pójścia jeszcze wyżej, jeszcze dalej. Spanie na sianku w lokalnych domach, brak bieżącej wody czy toalety nie zatrzymywał mnie i wiem, że do tych ludzi i miejsc mogłabym jeszcze kiedyś wrócić.

Zapraszamy na wystawę fotografii Karoliny Sypniewskiej poświęconej Nowej Gwinei do Bydgoszczy. Szczegóły: W kręgu obrzędów. Azja i Oceania.

  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Karolina Sypniewska

Karolina Sypniewska

Nie może usiedzieć w jednym miejscu. Podróżowanie to jej żywioł. Stopem, na niskim budżecie, mieszkając u tubylców. Najbardziej w wojażach ceni sobie kontakt z lokalnymi mieszkańcami.
Podobne artykuły
Spałam wśród Papuasów

Spałam wśród Papuasów

Plemiona, z którymi obcowałam nauczyły mnie, że można żyć szczęśliwie posiadając niewiele, ponieważ nadmierne posiadanie przysłania nam szczęście codzienności. Zapraszam do Nowej Gwinei i na wyspy Vanuatu. ...
W kręgu obrzędów. Azja i Oceania – fotografie Karoliny Sypniewskiej w Bydgoszczy

W kręgu obrzędów. Azja i Oceania – fotografie Karoliny Sypniewskiej w Bydgoszczy

Papua Nowa Gwinea, Vanuatu, Indonezja, Australia, Malezja, Nepal, Indie - wszystkie te kraje możecie odwiedzić zaglądając pomiędzy 10 września a 1 października do Bydgoszczy. W Muzeum Fotografii czynna będzie wystawa zdjęć Karoliny Sypniewskiej "W kr...
Pocztówki ze świata: W kraju (nie tylko) kanibali i facetów z tykwami

Pocztówki ze świata: W kraju (nie tylko) kanibali i facetów z tykwami

Papua to uśmiechnięci ludzie, mnóstwo wyzwań logistycznych, kult świń, burzliwa historia, kamienne narzędzia, góry, plemiona porozumiewające się ponad 300 językami. W kolejnej audycji Radia Wnet opowiadają o tym Ania i Kuba Urbańscy. ...
Turyści żądni krwi, czyli drugi pogrzeb na Sulawesi

Turyści żądni krwi, czyli drugi pogrzeb na Sulawesi

Tym razem nasza trasa prowadziła na południe, ale zanim mieliśmy dotrzeć na pogrzeb, chcieliśmy zahaczyć o pobliską wioskę Lemo pełną urokliwych nagrobków (sama zdaję sobie sprawę, jak to zdanie brzmi, biorąc pod uwagę zachętę turystyczną... Ciągle t...

Dodaj komentarz


PARNTERZY:Szkoły na końcu świataWyprawy z ReporteremWydawnictwo KarakterDobre Ziele