Wakacje w kraterze wulkanu


Marek Ambroziński


Chciałem spędzić lato w nadzwyczajnym miejscu. Znajomy dużo opowiadał mi o pracy przy połowie ryb na Alasce i ta idea od razu mną zawładnęła. Zacząłem szukać pracodawcy, występować o wizę pracowniczą do Stanów i już byłem na etapie kupowania gumiaków, kiedy natrafiłem na okazję, która jeszcze bardziej pobudziła moją wyobraźnię. Zamiast na Alasce, postanowiłem spędzić wakacje w kraterze wulkanu.

Zatrudniła mnie firma obsługująca większość parków narodowych w USA. Przyleciałem do Bozeman w stanie Montana, skąd odebrał mnie bus pracowniczy. Zatrzymaliśmy się na kilka godzin w Gardener dla załatwienia spraw formalnych i stamtąd ruszyliśmy już w głąb krateru, do Mammot Hot Springs, gdzie odbywały się szkolenia.

Nie były to szkolenia typowe. Dla przykładu, szkolenie BHP obejmowało zakresem prawidłowe podejście do dzikich zwierząt, zachowanie przy spotkaniu z grizzly, zwracano uwagę na niebezpieczeństwo zbliżania się do gorących źródeł i pokazywano serię symulacji, na których nieostrożny człowiek w ten czy inny sposób ginął. W czasie trwania szkolenia, przez okno sali ciekawie zaglądały jelenie pasące się zwykle na trawce przy parkingu, a w tle obserwowaliśmy gęste obłoki pary buchającej ze źródeł termalnych.

– Witamy w parku Yellowstone – powiedziała na koniec strażnik parku. – Jestem pewna że spędzicie tu niezapomniane wakacje.

Błotne wulkany…

Yellowstone jest rzeczywiście położony w kraterze wulkanu, jednego z najpotężniejszych na świecie. Z początku ignorowałem ten fakt, podchodząc do niego jak do informacji typu “te wzgórza morenowe ukształtował przesuwający się niegdyś przez te tereny lodowiec”. Z czasem jednak zacząłem zdawać sobie sprawę z tego, gdzie się znajduję.

Podczas jednego z trekkingów poczułem nagle silny odór, przypominający gnijące jaja. Po jakimś czasie usłyszałem bulgot i kiedy zbliżyłem się do źródła dźwięku, zobaczyłem niewielką sadzawkę w której kipiało błoto. To był jeden z tzw. błotnych wulkanów, rozsianych po całym parku. Mało interesujące wizualnie, ale wystarczy pomyśleć o tym, że to błoto jest podgrzewane poprzez znajdującą się gdzieś tam w głębi magmę i nagle wyobraźnia zaczyna funkcjonować.

W innych miejscach natrafiałem na wielokolorowe oczka wodne o temperaturze bliskiej wrzenia. Gdzie indziej z ziemi tryskał nieprzerwany strumień wody. Z gejzerami szybko się oswoiłem, ale czym innym są te ogrodzone, powszechnie znane atrakcje turystyczne, a czym innym eksplodujący gejzer napotkany podczas regularnego spaceru po lesie. Nagle zacząłem czuć się jakbym chodził po zamarzniętym jeziorze, gdzie chociaż lód jest gruby, to pojedyncze szczeliny przypominają że nie jest wieczny.

Jelenie z parku Yellowstone - foto

Jelenie wypoczywające w cieniu pracowniczych dormitoriów. (Fot. Marek Ambroziński)

… i dzikie zwierzęta

Drugim skarbem Yellowstone jest dzika zwierzyna. Park Yellowstone jest najstarszym w Stanach Zjednoczonych i jednocześnie największym, po Denali, rezerwatem przyrody. Dla zwiedzających to safari, gdzie z okna samochodu można oglądać żyjącego w naturalnym środowisku dzikiego zwierza.

W parku roi się od bizonów, kojotów, łosi, sarn i jeleni, nietrudno jest zobaczyć czarnego niedźwiedzia lub grizzly, można napotkać wilki, jest nawet kilka pum. Dla turystów są organizowane wycieczki do dolin, gdzie zwierzęta udają się do wodopojów lub polują. Czasem to zwierzęta wychodzą do ludzi. Bizony lubią pojawiać się przy jezdni, a nawet położyć się na jej środku tamując ruch. Któregoś razu łoś zajrzał do okna mojego pokoju, innym razem grizzly podszedł pod drzwi dormitoriów pracowniczych i strażnicy musieli wygonić go gumowymi kulami. Na pomoc ciężkiej artylerii nie można za to liczyć podczas trekkingów – jednego razu udało mi się odstraszyć napotkanego niedźwiedzia dopiero gdy zacząłem głośno rapować. Takie doświadczenia były istotne, żeby uświadomić sobie że na tym terenie to człowiek jest gościem, nieraz całkowicie zdanym na łaskę gospodarza.

Nie wszyscy zdawali sobie z tego sprawę. Yellowstone to pole bardzo osobliwej konfrontacji człowieka z naturą. Większość turystów przyjeżdżając do parku czuje się w jak Disneylandzie. Wszędzie jest pełno atrakcji, wszystko zachwyca, błyskają flesze. Ojcowie sadzają córeczki na bizonie jakby to był karuzelowy konik, biorą na ręce młode grizzly, wskakują do gejzerów, siłują się z jeleniami. Co do zasady, wszyscy oni kończą martwi, udowadniając że Darwin miał racje. Lista śmierci w Yellowstone jest długa i doczekała się wydania w formie książkowej.

Między tym wszystkim lawirują strażnicy parku, starając się trzymać dzikie zwierzęta i podziwiających je turystów w bezpiecznej odległości dla obopólnego dobra. Patrolują, przyjeżdżają na każde wezwanie, krzyczą, tłumaczą, edukują, odpowiadają cierpliwie na pytania typu O której zamykacie zwierzęta do klatek?, czy O której wyłączacie gejzery?. Muszą uświadomić turystom, że to że zapłacili za bilet wstępu do parku, nie znaczy że mogą włożyć niedźwiedziowi głowę do pyska, a ten będzie grzecznie pozował.

Yellowstone na trzy sposoby

Co do samego zwiedzania parku Yellowstone, to można to robić na trzy sposoby. Pierwszym jest wersja “drive”. Dla ułatwienia szybkiego zwiedzania podzielono park na główne atrakcje, przy każdej ustawiono hotel i restaurację i wszystkie połączono jedną drogą, zwaną Grand Loop. Niemal nie wstając z siedzenia auta można zobaczyć tarasy Mammoth Hot Springs, Grand Canyon of Yellowstone ze spektakularnym wodospadem Lower Falls, jezioro Yellowstone, w którym odbijają się góry, Morning Glory Pool, znane z National Geographic Grand Prismatic i gejzery w rejonach Old Faithfull, Norris i Upper Geyser Basin.

Każde z tych miejsc absolutnie zapiera dech w piersiach i od ich piękna uginają się kolana, tyle że zawsze jest o kogo się podeprzeć, bo ustawione przy każdym z nich tarasy widokowe są zwykle zatłoczone ponad wyobrażenie. Statystyki podają, że z dwóch milionów turystów rocznie odwiedzających park, 99% nie oddala się dalej niż na kilometr od swojego auta. Skupiają się oni przy tych kilku atrakcjach, pozostawiając niemal 9 000 km² dziczy i przepięknych widoków garstce zbłąkanych dusz, której przyjdzie do głowy zejść z asfaltowej drogi.

Dla tych, którzy wolą zwiedzać park Yellowstone z plecakiem, przygotowano wiele szlaków turystycznych, dobrze oznaczonych, opisanych w przewodnikach i podzielonych według skali trudności. Przed wyjściem na szlak należy zarejestrować się w biurze strażników parku i przejść krótkie szkolenie dotyczące bezpieczeństwa parku i zasad kempingu. Trzeba też zarezerwować jedno z przygotowanych miejsc kempingowych, zawsze położonych w pobliżu wody, utwardzonych, z wyodrębnionym miejscem na ognisko i belką umieszczoną wysoko pomiędzy dwoma drzewami, przez którą za pomocą liny należy przewiesić siatkę z jedzeniem. Zapobiega to nocnym wizytom niedźwiedzi w namiocie.

Przygotowane szlaki wiodą zwykle do bardziej oddalonych od drogi wodospadów i jezior, pojedyncze prowadzą na szczyty gór. Wśród nich godne polecenia są Electric Peak, Avalanche Peak i Mount Sheridan. Na tych szlakach zdarza się spotkać drugiego człowieka, ale nie są to spotkania częste.

Poza tym szlakami, Yellowstone to tysiące kilometrów kwadratowych absolutnej dziczy. W każdym zakątku parku można natknąć się na rzadkie zjawiska geologiczne, niespotykane formy, niemal baśniowe okolice i obfitość dzikiej zwierzyny. Eksploracja parku z mapą i GPSem nie jest w żadnym razie zabroniona, a wręcz może służyć zbieraniu informacji o tym miejscu.

Polecamy: Szlakiem parków narodowych przez USA

Wędrując w ten sposób przypadkiem natrafiłem na legowisko wilków, do którego wróciły ponoć po długiej nieobecności, dotarłem do źródła termalnego przypominającego jacuzzi w środku puszczy, wspiąłem się na Eagle Peak, najwyższy szczyt Yellowstone, na który nie dociera więcej niż sześć osób rocznie, odnalazłem drogi na mało znane góry, które mogły nie widzieć ludzkiej stopy od dziesięcioleci. Każda taka wyprawa była szczodrze nagradzana przez park, który ciekawskim oczom chętnie pokazuje skrywane perły.

Subiektywnie, jedną z najlepszych form spędzania czasu w parku jest kąpiel w gorących źródłach. Miejsc do kąpieli jest mnóstwo, niektóre są powszechnie znane, inne stanowią prywatne sekrety, wiele pozostało pewnie wciąż nieodkrytych. Dwa najbardziej znane, to zatoczka rzeki Yellowstone w pobliżu Mammoth Hot Spring, gdzie do rzeki dopływa gorące źródło i Firehole River w miejscu, gdzie rzeka przepływa przez kanion. Te miejsca są urokliwe, ale często mocno zatłoczone. Z tego powodu pracownicy parku kąpią się częściej w wyższej partii Firehole River, gdzie można usiąść na kamieniach i rozkoszować się masażem wodnym, jaki zapewnia niewielki wodospad.

Innym miejscem jest Mr Bubbles z gejzerem w samym środku małego oczka wodnego. Można usiąść przy strumieniu eksplodującej, niemal wrzącej wody i poczuć pod sobą jak trzęsie się w tym miejscu ziemia. Innym miejscem jest sekret strażników parku, raczej brudne Rangers Pool i wiele, wiele innych. Noc spędzona w którymkolwiek z tych miejsc, pod rozgwieżdżonym niebem to doświadczenie pozostające w pamięci na zawsze.

Yellowstone jest rajem dla eksploratorów, dla ludzi zakochanych w przyrodzie i tych po prostu zmęczonych cywilizacją. Oferuje unikalne widoki, pejzaże rzeźbione strumieniami magmy, skały o kolorach zmienionych przez rzadkie minerały, ziemię drżącą ponad uśpionym, ale nie martwym wulkanem.

W parku można wybrać się na wędrówki konne, rafting, połów ryb, kąpać się w gorących źródłach, zasypiać przy odgłosach łosia pozbywającego się poroża, zdobywać szczyty górskie, kąpać w wodospadach. Wiele z tych wypraw nagradza taki widok, jak polowanie wilków na odłączonego od stada bizona, przeprawa niedźwiedziej rodziny przez rzekę, czy spacer jelenia w porannej mgle. Yellowstone jest miejscem absolutnie unikalnym i z setek tysięcy turystów, z którymi rozmawiałem podczas godzin pracy, żaden nie wyjeżdżał stąd niezadowolony.

Marek Ambroziński


Komentarze: (1)

LA 5 marca 2014 o 17:01

Przeczytałem z wielkim zainteresowaniem.
Yellowstone jest niezwykłym miejscem, które warto zobaczyć:

http://wizjalokalna.wordpress.com/2012/07/07/kraina-wiecznych-czarow-yellowstone/

Pozdrawiam

Odpowiedz