Bolek i Lolek – renesans


Katarzyna Kucharczyk

Tagi: ,

Zastanawiałam się, jak można by jednym słowem określić tę książkę i nie przychodzi mi nic innego do głowy jak „fun”. Tuk Tuk Cinema Roba Maciąga jest właśnie o radości w każdej postaci.

Czytając ten tekst przez pewien czas zastanawiałam się, po co on to robi? Czy tym dzieciakom jest potrzebne to obwoźne kino? Kino z innej kultury, rzeczywistości, w żaden sposób nie przystające do odbiorcy, ale Maciąg nie oszukiwał, nie przypisywał swojej wyprawie ideologii. Jechał, miał wakacje i wyświetlał dzieciakom w Indiach filmy o Bolku i Lolku, wszystko.

Jedno z opisanych spotkań jest szczególne. Singh, który żył trzydzieści siedem lat w USA, założył i prowadzi szkołę dla dziewcząt. Uczą się zawodu, bo wykształcenie to szansa na awans społeczny, a za naukę otrzymują pieniądze, które trafiają na ich konto, w ten sposób mają zabezpieczoną przyszłość. Maciąg wątpi czy przy tym, co robi Singh, jego kino ma sens, przyznaje się do tego i za tę samoświadomość punkt dla niego. Robił kino spontanicznie, bez umawiania się i początkowo był nawet zaskoczony, że nie przyjmują go z otwartymi rękami. I wtedy zrobił korektę: zamiast do szkół, zaczął jeździć do domów dziecka. Choć kino Maciąga to nie jest Bollywood, ale dźugar, czyli powszechna w Indiach prowizorka, jednak zawsze spotykało się z entuzjastycznym przyjęciem i radością.

Polecamy: Pod stopami słońca. Byle dalej, do Azji Centralnej

Zafascynowany Indiami, które zaskakują i śmieszą, prócz wyświetlania filmów, obserwował obyczaje, kulturę, ludzi, organizację szkół (sam jest nauczycielem), nie przyjął na szczęście postawy znawcy Indii.

Niewątpliwie zaletą Tuk Tuk Cinema jest język, który sprawia, że czyta się go z przyjemnością, niemal uczestniczy w tym szalonym rajdzie w ulicznym ruchu. Zakup skutera hondy, którym podróżował, opisał ze swadą, jakby stał się posiadaczem nowoczesnego auta, a ważny tak naprawdę był jedynie klakson i hamulec. Przygody z zepsutym skuterem powracają jak bumerang, a jazda nim przez miasto, opisana niczym dreszczowiec, to walka o życie:

to zupełnie nowe doświadczenie. To coś, co cię zmienia na zawsze. Wyostrzają ci się zmysły, o których istnieniu nawet nie wiedziałeś. Uczysz się nawykowych czynności, które albo wykonujesz od razu, mechanicznie i bezwiednie, albo nie, ale wtedy daleko nie zajedziesz (s. 32).

Plus dla wydawnictwa za dobry papier. Zdjęć mogłoby być więcej, niektóre są dla mnie nieciekawe, za dużo na nich Bolka i Lolka, a za mało Indii, a szkoda, bo byłyby doskonałym uzupełnieniem tekstu, ale to już indywidualna sprawa. Niestety nie ma w książce trasy przejazdu Maciąga, a integralna mapa jest zawsze ciekawym dodatkiem, nie trzeba wtedy korzystać z map zewnętrznych.

A co to jest tuk tuk? Jeśli jeszcze nie wiecie, to musicie doczytać sami.

Robert Robb Maciąg, Tuk Tuk Cinema.Bezdroża 2016.

Komentarze: (1)

Robb Maciąg21 stycznia 2017 o 0:20

:)

Odpowiedz



Afganistan, jakiego nie zobaczycie w telewizji

Jakub Rybicki, 28-05-2011

O Afganistanie słyszymy niemal codziennie. A to kogoś zabili, a to ktoś się wysadził w powietrze, zmienili generała, ostrzelali posterunek, samoloty bezzałogowe zlikwidowały tego...


Dlaczego NIE WARTO jechać do Iranu?

Jagoda Pietrzak i Norbert Skrzyński, 26-11-2012

Dzisiaj spróbujemy Was przekonać, że nie warto jechać na wczasy do Iranu. Teoria o „środku osi zła” chyba już nie zadziała, bo na pewno...


Stopem wzdłuż Mekongu

Jaroslaw Wydrych, 09-10-2012

Przemierzyliśmy Laos jadąc głównie wzdłuż Mekongu. Przemieszczaliśmy się autostopem oraz lokalnymi, wiecznie zatłoczonymi autobusami. Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z podróży.


Migawki ze Sri Lanki

Joanna Mrówka, 14-01-2015

Sri Lanka oznaczająca w sanskrycie "olśniewający kraj", mimo stosunkowo niewielkich rozmiarów, oferuje szereg wielorakich atrakcji. Morze, góry, zwierzęta, herbata, świątynie, festiwale - tu każdy...