Timbuktu. Tajemnicze miasto Tuaregów


Hanka Kurczyna


Timbuktu – owiane tajemnicą miasto, przez stulecia niedostępne dla niewiernych, całe wieki było marzeniem odkrywców i podróżników całego świata. Pierwszy Europejczyk dotarł tam dopiero w XIX wieku.

To miasto ukryte na przedpolach Sahary, od południa ochranianie wodami Nigru, będące centrum kultury dla Tuaregów – błękitnych jeźdźców pustyni, dziś podbite, wyniszczone wojnami, najazdami i latami kolonialnych rządów, nadal przyciąga legendami i tajemniczością.

Timbuktu powstało ok. V wieku jako osada nomadów. Położenie na głównym transsaharyjskim szlaku handlowym sprawiło, że wkrótce rozrosło się do potęgi średniowiecznego świata – stolicy Afryki. Handlowano tu kością słoniową, złotem i niewolnikami z Czarnej Afryki oraz solą, olejami i produktami z całego północnego świata, przywożonymi wraz z arabskimi kupcami. Ci sami kupcy roznieśli w Europie legendę o potędze i bogactwach pustynnego królestwa. W latach największego rozkwitu w XV wieku było to największe i najbogatsze miasto świata.

Z opisów ówczesnych podróżników wyłania się obraz metropolii ociekającej złotem i przepychem. Jednak największym bogactwem Timbuktu była wiedza. Istniał tu największy uniwersytet kształcący nawet dwadzieścia pięć tysięcy studentów i największa biblioteka. Zbiór manuskryptów zawierał dzieła z dziedziny nauki, matematyki, medycyny, astronomii, prawa oraz wiedzy o islamie. To tu powstała pierwsza na świecie encyklopedia.

Zachowane do czasów współczesnych pisma (ok. siedemset tysięcy manuskryptów), potwierdzają wysoki poziom wiedzy naukowej tutejszych badaczy. Posiadali oni np. wiedzę o ruchu planet długo przed odkryciami europejskich astronomów. Tu też pojawiają się opisy podróży potwierdzające, że malijscy żeglarze mogli dotrzeć do Ameryki już sto osiemdziesiąt jeden lat przed wyprawami Kolumba. W tym czasie Europa pogrążona była w wojnach religijnych i etnicznych, dziesiątkowana kolejnymi epidemiami i klęskami głodu.

Timbuktu przez wieki chroniło swe progi przed przybyszami spoza kultury islamskiej. W 1825 roku Francuskie Towarzystwo Geograficzne wyznaczyło nagrodę (dziesięć tysięcy franków) dla osoby, która zdobędzie i opisze to miasto. Wyzwanie podjął i zwyciężył Rene-Auguste Caillie, który dotarł do Timbuktu 20 kwietnia 1828 r. Na miejscu dowiedział się, ze przed nim dotarł tu oficer brytyjski, Szkot Alexander Gordon Laing (18 sierpnia 1826 r.), który po kilkumiesięcznym pobycie w mieście został oskarżony o szpiegostwo i zabity. Niestety pierwsi odkrywcy nie znaleźli tu skarbów, o których legendy powtarzane były przez stulecia.

W XVI wieku ziemie władców malijskich zostały najechane przez marokańskiego sułtana. Rozwój żeglugi dalekomorskiej sprawił, że szlaki handlowe przez pustynie przestały być już opłacalne i z czasem Timbuktu podupadło. Zniszczenia miasta dokonało najazd i zajęcie regionu przez Francję, która utworzyła tu swoją kolonię.

Po upadku francuskiej kolonii w 1960 roku powstało tu niepodległe państwo Mali (w nawiązaniu do dawnej malijskiej potęgi). Stolicą zostało Bamako, a Timbuktu zostało podrzędnym miastem na obrzeżach Sahary. Nowy podział terytorialny (od tzw. linijki) wpłynął na życie Tuaregów, założycieli i władców Timbuktu. Lata po wyzwoleniu to czas walk o niezależność nomadów. Kolejne powstania oraz susza i klęska głodu w latach osiemdziesiątych XX wieku, pogrążały dawną potęgę i jej mieszkańców.

Polecamy: Oblicza Sahary. Galeria zdjęć Anny Krukowskiej

Tuaregowie to nomadzi, żyjący z hodowli zwierząt, głównie wielbłądów. Wiedza i wytrzymałość pozwalają im podróżować po całej Saharze. Znani są z waleczności i niezależności. Sami nazywają siebie Imazeghen – Wolni Ludzie.

Wyznają islam, a ich kultura opiera się na systemie matrylinearnym, w którym dziedziczenie odbywa się w linii matka – córka. Pozycja kobiety jest tu wysoka. Kobiety Tuareskie są niezależne i silne. Tu, w przeciwieństwie do innych kultur muzułmańskich, mężczyźni zasłaniają twarze. Tuaregowie znani są również jako wspaniali rzemieślnicy i muzycy. Kochają poezję, posługują się językiem tamaszek, który jest jedynym berberyjskim językiem posiadającym alfabet.

Przez wieki broniąc swego świata zyskali miano groźnych i walecznych, zasłynęli również jako handlarze niewolników. Sami Tuaregowie przez wieki utrzymywali w swych domach niewolników, głównie z plemienia Bela. Wg. przekazów byli oni dobrze traktowani i często w trakcie służby włączani do rodziny.

Tuaregowie przez wieki prowadzili nomadyczny tryb życia, przemieszczając się po Sahelu ze swymi stadami. Nigdy nie pogodzili się z upadkiem ich mocarstwa. Zmiany terytorialne pokolonialnego świata zmieniły całkowicie ich życie. Nagle na bezkresnej pustyni wydzielono granice oddzielając ich od pastwisk, rodzin, grobów bliskich i świętych. Rząd Mali czyni starania aby osiedlić Tuaregów. Kolejne powstania i klęski nieurodzaju sprawiły, że setki, tysiące młodych ludzi pustyni zostało bez środków do życia ani perspektyw na przyszłość.

Sytuację wykorzystał Muammar al-Kaddafi wciągając młodych, zrezygnowanych mężczyzn jako najemników w swojej armii. W Unii Afrykańskiej, o którą walczył miało być miejsce dla Tuaregów.

W 2011 roku po upadku Kaddafiego i rozbiciu jego armii, tysiące uzbrojonych, wyszkolonych żołnierzy powróciło do Mali. W styczniu 2012 roku doszło do kolejnego powstania tuareskiego, które zaowocowało powstaniem samozwańczego Państwa Azawad.

Niestety Tuaregowie nie cieszyli się wolnością zbyt długo. Wraz z nimi do walki przyłączyli się przedstawiciele konserwatywnych ugrupowań islamskich (w tym oddział Al-Kaidy), którzy wkrótce przejęli kontrolę nad okupowanymi obszarami Mali. Wprowadzili oni prawo szariatu oraz zniszczyli wiele z bezcennych zabytków Timbuktu (w 1988 znaczna część miasta: jej trzy największe meczety i szesnaście mauzoleów zostały wpisane na Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO). Dziś, mimo zawieszenia broni (2014) po latach walki sytuacja miasta jest opłakana.

Mi udało się odwiedzić Timbuktu w 2010 roku. Miasto, mimo iż zaniedbane i zapomniane, zrobiło na mnie olbrzymie wrażenie. Monumentalne budowle z błota, biblioteka, gdzie z pieczołowitością i zaangażowaniem, choć w dość prymitywnych warunkach (nieadekwatnych do wartości), konserwowano manuskrypty, a przede wszystkim Tuaregowie. Ich wspominam najczęściej. Okazali się bardzo ciepli i otwarci. Bardzo dumni ze swej kultury i tradycji, godzinami opowiadali o historii i ich legendach.

Przybyłam do Timbuktu kilka dni po wizycie Kaddafiego. Nie zdążono rozmontować jeszcze namiotu, w którym go przyjmowano, a ludzie wciąż żyli tą wizytą. Moi rozmówcy podkreślali, że nie wierzą w wielką Unię Afrykańską i nie podoba się im, że tak wiele młodych mężczyzn walczy w jej imieniu. Wielu obawiało się o swój los. Martwili się, że coraz trudniej im prowadzić dawny styl życia. Susza zdziesiątkowała ich wielkie stada, odcięto im dostęp do pastwisk.

Tuaregowie mają problemy ze znalezieniem pracy, są marginalizowani społecznie. Ich źródłem dochodów stały się wyprawy z karawanami do kopalni soli w Taoudenni, na północy Sahary. Droga w tą i z powrotem zajmuje dwa tygodnie. Cena soli jednak ciągle spada i mordercze wyprawy stają się coraz mniej opłacalne. Kolejnym sposobem na przeżycie jest praca w turystyce, choć marna infrastruktura w mieście odstrasza najbogatszych turystów.

Sami Tuaregowie czują, że ich wolność coraz bardziej jest ograniczana. Rząd zmusza ich do rejestracji. Aby wpisać się do rejestrów i otrzymać dokument tożsamości, bez którego nie mogą nic – przemieszczać się, kupować ziemi, posyłać dzieci do szkół – potrzebują aktu urodzenia. Mój przyjaciel Muhammad urodził się na pustyni… Nie wie dokładnie ile ma lat. Na pewno więcej niż dwadzieścia trzy, bo tyle ma jego siostra urodzona w Timbuktu. Aby zdobyć dokument musiał udać się do Bamako. Pierwszy raz w życiu był w stolicy, pierwszy raz spał w budynku.

Czy przypuszczano jak potoczą się losy? Nie, zdecydowanie nie.

W Mali Tuaregowie cały czas starają się żyć najlepiej jak mogą, w zgodzie z tradycją. Nadzieją dla nich jest to, że ich kultura nie zginie. W trakcie opowieści często słyszałam o setkach miejsc na pustyni, gdzie pochowane są stare manuskrypty i świadectwa kultury i potęgi dawnego Państwa Tuaregów. Oby doczekały tam lepszych dni.

Mali, listopad 2010

Tekst został nagrodzony w konkursie BIAŁE MIEJSCA NA MAPIE.

Hanka Kurczyna


Komentarze: (1)

msadurski 5 grudnia 2016 o 22:57

Hm, wydawało mi się że pierwszym Europejczykiem, który dotarł do Timbuktu był Mungo Park (choć faktycznie z tej wycieczki nie wrócił).

Odpowiedz