Rowerem przez Saharę – rozmowa z Anną Grebieniow

Anna Grebieniow i Marcin Lajborek - uczestnicy drugiego etapu Afryki Nowaka. (www.afrykanowaka.pl)
O podróży rowerem przez Saharę, libijskiej gościnności, wszystkowidzącej tajnej policji i Wigilii na pustyni opowiada Anna Grebieniow, uczestniczka drugiego etapu Afryki Nowaka.
- Kilka dni temu wróciłaś z Afryki. Jak było?
- Co za pytanie;) Jakże mogło być na pustyni i do tego w fajnym towarzystwie – cudnie. Przestrzennie, przygodowo, pozytywnie, kolorowo, zaskakująco. No ale, nie ukrywam, czasem też męcząco. Jednakże to było pozytywne zmęczenie, takie, jakie odczuwa się np. podczas długiej, górskiej wędrówki. Kocham w pustyniach to, że jest ta niczym nie ograniczona przestrzeń, dzicz, surowość. Taki bezwzględny świat pozwala zmierzyć się z własnymi siłami, wytrzymałością, uczy pokory. Jak dla mnie to w pustyni jest coś ubogacającego i tak właśnie było – każdy kilometr uczył nas czegoś o samej Saharze oraz o nas samych.
– No właśnie – pustynia i rower. Jakoś nie trzyma mi się to kupy. Jak daliście radę i jakie były największe przeszkody w pokonaniu Sahary na dwóch kółkach?
- Jazda rowerem przez pustynię może faktycznie brzmieć trochę abstrakcyjnie. Okazało się jednak, że Sahara nadaje się na podróżowanie rowerem. Często myślimy o pustyni jako o morzu grząskich piachów, podczas gdy piachy to jedynie kilkanaście procent powierzchni Sahary. Resztę stanowi podłoże żwirowe, kamieniste, skaliste, magmowe… Nasze rowery były bardzo mocne i wyposażone w doskonałe terenowe opony, dzięki temu mogliśmy porywać się na najbardziej niegościnną nawierzchnię, jak na przykład pumeksową, spękaną lawę wulkanu. Po spuszczeniu części powietrza z kół dało się jechać nawet po łachach piachu.

Gdzieś na trasie, w trakcie jednej z burz piaskowych. (www.afrykanowaka.pl)
Najgorsze było to, że łańcuchy dostawały w kość, piasek bardzo je zanieczyszczał, od naprężeń również się rozciągały i utrudniało to jazdę. Wyobraź sobie, że jedziesz pedałując z dużym wysiłkiem, pod wiatr, po skale a tu łańcuch ślizga się po zębatkach, przeskakuje – tracisz pęd, czasem uderzasz kostką w pedał bo noga się zsuwa i od nowa rozpoczynasz zmaganie z przeszkodą a otarta skóra szczypie. To czasem naprawdę denerwowało ale na krótko. Piękne widoki i wieczorne ogniska wynagradzały wszystkie trudy. Mnie czasem trudno jechało się po grząskim piachu, zwłaszcza, gdy wiatr zacinał z boku. Na szczęście koledzy osłaniali mnie wówczas od nawietrznej i wtedy jechało się łatwiej. No właśnie, to było piękne, że byliśmy tam drużyną i czuło się wzajemne wsparcie i pomoc w trudnych chwilach.
– Biliście życiowe rekordy jeśli chodzi o przejechany dystans. Niejednokrotnie w ciągu dnia pokonywaliście po sto i więcej kilometrów. Długo trwały przygotowania do wyprawy?
- W moim przypadku udział w wyprawie był bardzo spontaniczny, o możliwości uczestniczenia w tym przedsięwzięciu dowiedziałam się 2,5 tygodnia przed wyjazdem, gdy dostałam od Dominika sms-a z taką propozycją. Proces decyzyjny nie trwał długo, musiałam tylko zorientować się jak z finansami. Potem pożyczyłam od brata rower, żeby choć coś potrenować i pojeździć trochę po mieście. Kolega zasugerował mi siłownię, żeby nabrać kondycji i nie paść po pierwszym etapie;) Jak trener usłyszał, że jadę zaraz na Saharę rowerem to złapał się za głowę, powiedział, że teraz to powinnam zaczynać odpoczynek potreningowy a nie trening. Ale potem przez 10 dni przychodziłam na intensywne ćwiczenia rozciągające, myślę, że dzięki temu ominęły mnie kontuzje na miejscu.
To chyba tyle z moich osobistych przygotowań. Sprawy logistyczne były już dopięte wcześniej przez pozostałych członków ekipy, ja, tak jak wspomniałam załapałam się na tak zwane last minute. Musiałam tylko zrobić tak zwaną arabizację paszportu, aby dostać wizę. Potwierdzenie otrzymania wizy doszło na dzień przed moim wylotem.









Explore Apolobamba - ciut niżej niż kondory
Za Horyzont - rowerami do Chin, Kirgistanu i Pakistanu
Torell Expedition 2012 - śladami polskich wypraw na Spitsbergen
Magda i Tomek dookoła świata - poznanie świata, poznanie siebie
project:Sailing - rejs dookoła Bałtyku
Klapki Kubota State of Mind - przed siebie w kierunku wschodnim
Z Alaski do Meksyku - Piotr Strzeżysz jedzie rowerem
Na Krańcach Świata - Agnieszka i Mateusz Waligóra w podróży na krańce świata.
Shangri-la - Jarek Czakański w podróży
Tandem Adventure - wyprawa przez Amerykę Południową na tandemie.
LosWiaheros - w kilka lat dookoła świata - podróż Alicji Rapsiewicz i Andrzeja Budnika
Rowerowa Rosja - na dwóch kółkach przez wielki kraj
Afryka Nowaka - wyprawa szlakiem Kazimierza Nowaka
Paweł i Ośka w podróży poślubnej przez pół świata
Vagabundos.pl, czyli włóczykije w podróży dookoła świata
Korona Jezior Ziemi - badania najwyżej położonych jezior na Ziemi



Aniu,nigdy nie zapomne Twojej WYJATKOWOŚCI…Pamietam ,jak do Kościoła na Mszę, zabierałaś szczura ,który chował się w Twoim rekawie..Pozdrawiam..pani Ola …piętro wyżej…