23 grudnia 2009

Rosja: Bajkał – podróż nad najstarsze jezioro świata

Po tej stronie Bajkału nie ma tanich noclegowni (fot. Luiza Poreda)

Idziemy na Internet by dowiedzieć się czegoś o schroniskach nad Bajkałem. W Listwiance takie tanie noclegownie otwarte są od marca do września. Po tej stronie Bajkału nie ma ich wcale. Przeklinamy i obiecujemy sobie, że pobyt w Rosji będzie tym razem krótszy, ale następnym razem wrócimy na dłużej, latem, pod namiot. Sytuacja nie jest beznadziejna – w droższych hotelach znajdują się małe biura podróży. W naszym właścicielka mówiła po angielsku i kiedy powiedzieliśmy jej, że my chcemy nad Bajkał, ale mamy mało pieniędzy, wykazała się zrozumieniem. Mimo, że biuro zwykle organizuje wyjazdy w pakiecie, razem z drogim transportem, miła Buriatka powiedziała nam, którym autobusem dojechać do wsi Gremjacińsk nad jeziorem, gdzie zamówiliśmy dwie noce w najtańszym pensjonacie, który notabene, wcale nie był dla nas tani. Mimo to zdecydowaliśmy się pojechać.

Najpierw jednak spędziliśmy jeden dzień na odwiedzinach w Iwołgińsku – w tej wiosce niedaleko Ułan Ude znajduje się buriacki klasztor buddyjski. Niewielki spokojny w tygodniu, w niedzielę pełen był modlących się wyznawców Buddy, furkot kołowrotków słychać było wszędzie, za ogrodzeniem zaś powiewały na drzewach tysiące kolorowych chorągiewek. Klasztor wciąż rozbudowuje się, na pewno więc będzie się z roku na rok powiększać. W głównej świątyni kupić można mantry i muzykę medytacyjną nagraną w tym klasztorze, popatrzeć na kilkadziesiąt małych podobizn Buddy i jedną wielką rzeźbę, przed który wszyscy wyznawcy składają ofiary.

Na drugi dzień spakowaliśmy się i ruszyliśmy nad upragniony od dawna Bajkał. Wioska Gremjacińsk to spokojna, zamieszkała przez rosyjskich przesiedleńców i złożona z kilkunastu chat ostoja dla tych, którzy szukają spokoju. Nasz pensjonat, położony na samym końcu wsi pozwalał jeszcze dosadniej ten spokój odczuć. Najprawdopodobniej wszyscy już zdążyli się dowiedzieć o naszym przyjeździe, bo nikt nie był naszym przybyciem zdziwiony. Ponieważ był to koniec sezonu, byliśmy jedynymi gośćmi pensjonatu i Gremjacińska.

W Gremjacińsku żegnają nas dzieciaki, strzelając do nas z patyków, oraz… rosyjska wycieczka objazdowa. (fot. Luiza Poreda)

Od razu pognałam nad jezioro, spragniona jego niezwykłości, tajemnicy głębi, szumu jego fal. Poczułam się jak nad morzem – fale uderzały z dużą siłą o piasek na plaży, w oddali góry, wzdłuż brzegu las, stare łodzie i opuszczone stodoły przy brzegu i bezkresny horyzont. A do tego mocne słońce i czyste niebo. Późną jesienią, jaką jest początek października, roślinność jest tu już prawie zupełnie zrudziała, co przy zachodzących słońcu wygląda, jakby wszystko wokół płonęło.

Kolejny dzień poświęcamy na całodzienną wędrówkę wzdłuż brzegu jeziora. W Gremjacińsku żegnają nas dzieciaki, strzelając do nas z patyków, oraz… rosyjska wycieczka objazdowa. Wspinamy się na jakieś strome wzgórze, aby spojrzeć na Bajkał z szerszej perspektywy. Kiedy docieramy na szczyt odkrywamy, że na szczycie… buduje się autostrada.

Widok na Bajkał jest stąd wspaniały, jeszcze bardziej czuje się nieskończoność jeziora. Pogoda dopisuje nam, więc ze spokojnego spaceru, wypełnionego wieloma kilometrami, oglądaniem syberyjskich roślin i puszczaniem kaczek, wracamy wieczorem… aby od razu udać się do ruskiej bani – czyli suchej sauny, gdzie czekają brzozowe witki, którymi biczujemy się po plecach. Ruska sauna to dla nas trochę za wiele – tu temperatura utrzymuje się na poziomie 90 stopni Celsjusza. Wymiękamy.

Po dwóch dniach tu spędzonych pakujemy się i wracamy do Ulan Ude by złapać pociąg do Ułan Bator – stolicy Mongolii. Mróz jest coraz silniejszy…

Strony: 1 2
  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Luiza Poreda

Luiza Poreda

Dziennikarka, malarka i rysowniczka. Miłośniczka krajów północnych, takich jak Norwegia, Szkocja, Mongolia i Rosja. Fascynuje ją szamanizm i ludzie o umysłach otwartych i ciekawych świata.
Podobne artykuły
Jak pokochać Bajkał w pół roku i dobrze się bawić (cz. 2)

Jak pokochać Bajkał w pół roku i dobrze się bawić (cz. 2)

Kuba właśnie pedałuje przez rosyjskie drogi, a u nas historie z czasów, gdy zaczynał eksplorować ten kraj pełną gębą. Czyli druga część opowieści o odkrywaniu okolic Bajkału. ...
Jak pokochać Bajkał w pół roku i dobrze się bawić

Jak pokochać Bajkał w pół roku i dobrze się bawić

Spędziłem ponad pół roku w Irkucku i w tym czasie na penetrację Bajkału ze wszystkich stron poświęciłem w sumie dwa miesiące. Będzie to też opowieść o tym jak się stawałem „insiderem”, który to magiczne jezioro traktuje poniekąd jak swoją własność. K...
Long Walk Plus Expedition: z Syberii do Kalkuty śladami Witolda Glińskiego

Long Walk Plus Expedition: z Syberii do Kalkuty śladami Witolda Glińskiego

Long Walk Expedition to niezwykły projekt realizowany przez trójkę młodych chłopaków. Odtworzyli oni trasę ucieczki siedmiu byłych więźniów sowieckich z Jakucji do Kalkuty. ...
„Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów” – z Ossendowskim do Azji

„Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów” – z Ossendowskim do Azji

Gdy w redakcji przyznałem się, że czytam „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów” Ossendowskiego, do książki od razu ustawiła się kolejka chętnych. Bo na Ossendowskiego znów zapanowała moda....

Komentarze: 1 »

  • Pi

    Nie dalo sie wziasc jakiejs lodzi, promu, czy nawet zabrac na jakis kuter rybacki? Pytam, bo nie wiem, ale bedac na miejscu chcialbym wyplynac na jezioro. Nie szukaliscie, czy szukaliscie i bylo ciezko? Jak to wyglada?

    I odnosnie ruskiej bani – znam tylko w wersji za granicami rosji, aczkolwiek przez rosjan prowadzonej – faktycznie ciezko wytrzymac, ale jak dla mnie turecka parowa jest jeszcze wiekszym hardcorem :)

Dodaj komentarz


PARNTERZY:Szkoły na końcu świataWyprawy z ReporteremWydawnictwo KarakterDobre Ziele