23 grudnia 2009

Rosja: Bajkał – podróż nad najstarsze jezioro świata

Bajkał (fot. Luiza Poreda)

Bajkał (fot. Luiza Poreda)

Większość podróżników wybiera się nad jezioro Bajkał koleją transsyberyjską, będącą jedną z najpiękniejszych  tras kolejowych na świecie. Większość osób wybiera tez Irkuck, a stamtąd jedzie nad Bajkał do Listwianki, tam, gdzie rzeka Angara bierze swój początek. Cóż, ja chyba nie lubię robić tego co wszyscy. Z całej trasy transsyberu zrezygnowałam, a nad Bajkał wybrałam się do tajemniczej wsi Gremjacińsk.

Aby dotrzeć nad to najgłębsze i najstarsze jezioro świata w miarę szybko, wystarczy dostać się pociągiem do Moskwy, a potem polecieć do np. Irkucka samolotem. Tak też zrobiłam ja i mój chłopak, rozpoczynając w ten sposób naszą kilkumiesięczną magiczną podróż przez Azję.

Aeroflot to bardzo droga linia lotnicza, my jednak znaleźliśmy tanie rosyjskie linie – s7. Za 500 złotych od osoby przelecieliśmy w 5 godzin kilka tysięcy kilometrów rosyjskiego pustkowia, by wylądować, w pierwszych dniach października, w Irkucku. Lot ten miał pewną przewagę nad koleją – wygląd terminala na irkuckim lotnisku. Otóż znaleźliśmy się w drewnianej budzie bardziej przypominającej oborę, niż hale odpraw. Ledwo się tam mieścili pasażerowie naszego lotu. Poczułam nagle, że oto znajduję się w zupełnie innym świecie niż ten, z którego przybyłam. Zainteresowanych uprzedzę jednak z żalem, że na lotnisku trwa budowa nowoczesnego szklanego terminala – wkrótce tam będą się odprawy, a drewnianą budę albo przerobią na toaletę, albo zburzą.

Wybraliśmy przelot do Irkucka, gdyż mieliśmy nadzieję tu właśnie spędzić trochę czasu, oswoić się z tak nagłą dla nas zimą i pojechać do Listwianki. Był to początek naszej podróży i popełniliśmy kilka błędów, które wszystko nam skomplikowały. Przede wszystkim nie poszukaliśmy przed wyjazdem informacji na temat tanich noclegów w mieście. Wyszliśmy z założenia, że skoro tyle studentów z Polski przyjeżdża tu na wakacje, to nie będzie problemu. Zapomnieliśmy jednak, że studenci przyjeżdżają tu latem pod namioty (tak, tak, moi znajomi rozbili namioty w parku w Irkucku), a teraz jest na minusie, pada śnieg, temperatura spadła mocno poniżej zera.

Po kilku godzinach spędzonych na szukaniu w mieście noclegu, po próbach dogadania się z miejscowymi, w końcu po 2 godzinach spędzonych na Internecie (świetna kafejka na ulicy Lenina), udało nam się dowiedzieć o całkiem niedrogich pokojach… w jakimś szpitalu. Na miejscu jednak okazało się, że miejsc nie ma, a my oddelegowani zostaliśmy do pobliskiego hotelu. Jedynego, jaki do tej pory zobaczyliśmy na oczy… i gdzie za pokój zapłaciliśmy 200 zł. Wszystko super – sypialnia plus salonik, łazienka… tylko po co? Wolelibyśmy skromniej i taniej.

(fot. Luiza Poreda)

Nad Bajkał wybrałam się do tajemniczej wsi Gremjacińsk... (fot. Luiza Poreda)

Po jednej nocy postanowiliśmy ruszyć na drugą stronę Bajkału do Ułan Ude. Pociąg mieliśmy wieczorem, zostawiliśmy więc plecaki w dworcowej przechowalni i postanowiliśmy spędzić cały dzień na spacerowaniu po Irkucku. Miasto ma wiele uroków i jest niezwykłe przede wszystkim dlatego, że wygląda jak skansen – połowa zabudowań to drewniane, stuletnie chałupy, które mieszają się z socrealistycznymi blokami. Cóż, w końcu to Rosja. Niemniej jednak kilka uliczek było dla nas niezapomnianych, a samo centrum, ruchliwe, głośne, pełne życia, zachwyciło nas starą murowaną zabudową i poplątanymi liniami tramwajowymi, z których wnętrza świetnie, przy mrozie, ogląda się miasto. Może to jednak nasze zboczenie – kochamy tramwaje.

Noc spędziliśmy w pociągu. Nie było już też nerwówki, bo znaleźliśmy w Internecie informację o pensjonacie Złoty Kłos z łóżkami za kilka złotych. Kiedy jednak dojechaliśmy przed świtem na miejsce, i taksówka zabrała nas do Kłosa, przywitała nas tam tabliczka z napisem „nie ma miejsc”. Pozostało nam zdać się na łaskę kierowcy, który za naprawdę nieduże pieniądze woził nas godzinę po mieście szukając taniego noclegu, przy okazji, łamana angielszczyzną wypytując, skąd jesteśmy Tak oto poznaliśmy pierwszego w życiu Buriata.

W końcu trafiliśmy do obskurnego „Odonu”, gdzie za 40 zł dostaliśmy obdrapany, śmierdzący nieco pokój z umywalką. Łazienek na korytarzu nie ma. Przy okazji poznaliśmy dwójkę Belgów, którzy już od 3 tygodni podróżowali po miastach i wioskach wzdłuż trasy transsyberyjskiej. Mówili, że nie w takich już miejscach spali w Rosji. Poczuliśmy się pocieszeni.

Ułan Ude, stolica Buriacji, ludu, których korzenie sięgają najazdów Czyngis-Hana na te tereny, słynie przede wszystkim z największej na świece głowy Lenina. Kto jednak liczy na wysublimowaną sztukę, raczej się zawiedzie. Głowa ta, poza rozmiarem, nie różni się od innych podobizn przywódcy i bohatera rosyjskiego. Miasto jest nowocześniejsze, niż Irkuck, drogie hotele spotkać można wszędzie, podobnie jak odnowione alejki, estetyczne parki i domy towarowe. Pamiętając, jak drogim miastem był Irkuck, darujemy sobie wszelkie restauracje, żywimy się rewelacyjnym ciemnym chlebem i białym serem. Czujemy się przez to trochę jak w domu, choć twarze na ulicach przypominają nam, że to już „prawdziwa” Azja.

Strony: 1 2
  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Luiza Poreda

Luiza Poreda

Dziennikarka, malarka i rysowniczka. Miłośniczka krajów północnych, takich jak Norwegia, Szkocja, Mongolia i Rosja. Fascynuje ją szamanizm i ludzie o umysłach otwartych i ciekawych świata.
Podobne artykuły
Jak pokochać Bajkał w pół roku i dobrze się bawić (cz. 2)

Jak pokochać Bajkał w pół roku i dobrze się bawić (cz. 2)

Kuba właśnie pedałuje przez rosyjskie drogi, a u nas historie z czasów, gdy zaczynał eksplorować ten kraj pełną gębą. Czyli druga część opowieści o odkrywaniu okolic Bajkału. ...
Jak pokochać Bajkał w pół roku i dobrze się bawić

Jak pokochać Bajkał w pół roku i dobrze się bawić

Spędziłem ponad pół roku w Irkucku i w tym czasie na penetrację Bajkału ze wszystkich stron poświęciłem w sumie dwa miesiące. Będzie to też opowieść o tym jak się stawałem „insiderem”, który to magiczne jezioro traktuje poniekąd jak swoją własność. K...
Long Walk Plus Expedition: z Syberii do Kalkuty śladami Witolda Glińskiego

Long Walk Plus Expedition: z Syberii do Kalkuty śladami Witolda Glińskiego

Long Walk Expedition to niezwykły projekt realizowany przez trójkę młodych chłopaków. Odtworzyli oni trasę ucieczki siedmiu byłych więźniów sowieckich z Jakucji do Kalkuty. ...
„Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów” – z Ossendowskim do Azji

„Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów” – z Ossendowskim do Azji

Gdy w redakcji przyznałem się, że czytam „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów” Ossendowskiego, do książki od razu ustawiła się kolejka chętnych. Bo na Ossendowskiego znów zapanowała moda....

Komentarze: 1 »

  • Pi

    Nie dalo sie wziasc jakiejs lodzi, promu, czy nawet zabrac na jakis kuter rybacki? Pytam, bo nie wiem, ale bedac na miejscu chcialbym wyplynac na jezioro. Nie szukaliscie, czy szukaliscie i bylo ciezko? Jak to wyglada?

    I odnosnie ruskiej bani – znam tylko w wersji za granicami rosji, aczkolwiek przez rosjan prowadzonej – faktycznie ciezko wytrzymac, ale jak dla mnie turecka parowa jest jeszcze wiekszym hardcorem :)

Dodaj komentarz


PARNTERZY:Szkoły na końcu świataWyprawy z ReporteremWydawnictwo KarakterDobre Ziele