6 stycznia 2010

Ramadan – krwawe święto muzułmańskich terrorystów?

Podobnie było jeszcze w innym irańskim domu, w którym mieliśmy przyjemność gościć. Kiedy zbliżała się pora kolacji wszystkie przygotowane wcześniej potrawy wylądowały na położonej na perskim dywanie ceracie, a cała rodzina i my siedzieliśmy wokół zgromadzonego jedzenia. Z telewizora sączył się leniwie zaśpiew muezina – transmisja „na żywo” z saudyjskiej Mekki. Na co czekamy? Czekamy na moment, kiedy mułła po modlitwie powie słowa „Allach jest wielki”. Kiedy te słowa wreszcie padają, telewizor zostaje wyłączony, a my zabieramy się do konsumpcji tych wszystkich pyszności tu zgromadzonych (m.in. lasagne z wielbłąda).

W Pakistanie zasady Ramadanu są identyczne i również należy ich przestrzegać. W restauracjach tych przyhotelowych można było zjeść posiłek o każdej porze dnia, bez ograniczeń. Pewnego dnia, przez jedną krótką chwilę przeszło nam przez myśl, że można by spróbować pościć przez jeden dzień, tak jak muzułmanie. Pomysł szybko upadł. Jakoś trudno nam sobie wyobrazić dzień bez jedzenia i picia, a poza tym nie mamy ku temu żadnego racjonalnego powodu. W dodatku poszczenie w ciągu dnia i objadanie się na noc wydało nam się mało zdrowe…

Kuzynka Amira podczas przygotowań posiłku iftar

Kuzynka Amira podczas przygotowań posiłku iftar. (Fot. Andrzej Budnik)

Ramadan nie był dla nas jakoś specjalnie uciążliwy, poza tym, że ludzie przestrzegający postu wydają się mniej cierpliwi i trzeba pamiętać, żeby im nie proponować niczego do jedzenia ani do picia, bo mimo, że są głodni i spragnieni, to nie mogą przecież tego przyjąć. Mimo wszystko czekaliśmy na koniec tego świętego miesiąca ze zniecierpliwieniem. Głównym tego powodem było to, że zostaliśmy zaproszeni w pierwszy dzień święta zakończenia postu do domu właściciela naszego hostelu „Madina” w Gilgit. Dla nas i dla reszty gości hotelowych (było nas ok. 12 osób) było to dużym zaszczytem i mieliśmy też wielką frajdę.

Dzień przed świętem, ktoś w naszym hostelu rzucił hasło, że trzeba zrobić zakupy, bo sklepy będą zamknięte przez 3 dni. To co działo się na ulicach Gilgit jest nie do opisania. Wszyscy tłoczyli się na targu i w małych sklepikach, przedświąteczny szał zakupów… Wyglądało to jak u nas przed Bożym Narodzeniem.

Rano, w pierwszy dzień święta zakończenia postu – Eid było cicho i spokojnie, ulice zupełnie puste. Wszystko pozamykane. Nagle rozległo się nawoływanie muezina. Ulice miasteczka zapełniły się muzułmanami, podążali do meczetu. Wszyscy świeżo wykąpani i wystrojeni, bo zwyczaj jest taki, że na Eid trzeba sprawić sobie nowe ubranie, często jest to bardzo popularny shalwar-kamiz. Kobiety ubierają się więc w kolorowe szaty, na dłoniach malują wzory henną i nakładają niezliczone ilości błyszczących szklanych bransoletek, które pobrzękują przy każdym ich kroku.  Po modlitwach wierni wracają do domów i w gronie najbliższej rodziny spożywają posiłek – wreszcie w ciągu dnia!

Strony: 1 2 3
  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Alicja Rapsiewicz

Alicja Rapsiewicz

Kocha góry i wszystko, co z nimi związane. Od 1 lipca 2009 roku w podróży dookoła świata - LosWiaheros.
Podobne artykuły
Moda w Iranie – kobiety z wyspy Qeshm

Moda w Iranie – kobiety z wyspy Qeshm

Kobiety na wyspie Qeshm w Zatoce Perskiej dość wyraźnie odróżniają się od kobiet z lądowej części Iranu. Poza tradycyjną chustką noszą na twarzach jeszcze maski, które nazywają się "boregheh". Mówi się, że poza perską krwią płynie w nich też krew ara...
Zrozumieć Iran (cz. I): Teheran i Yazd

Zrozumieć Iran (cz. I): Teheran i Yazd

Do Iranu pojechałem sam, bynajmniej nie dlatego, że nie było chętnych na towarzyszenie mi w tej podróży. Emocje, które pojawiają się, gdy jesteśmy zdani tylko na siebie i spotkanych po drodze ludzi, to cenna lekcja życia, która niejednego wczasowicza...
Jestem Iranką, ale nie noszę bomb w kieszeniach

Jestem Iranką, ale nie noszę bomb w kieszeniach

- Iran, moja ojczyzna, to dla Polaków kolebka terrorystów i fanatyków religijnych. A ja nie noszę bomb w kieszeniach i nie zasłaniam twarzy chustą. Dajcie mi szansę powiedzenia prawdy o moim kraju – prosiła nas studiująca w Rzeszowie Salma Haghighi F...
Pakistan: wirujący trans w mieście Lahore

Pakistan: wirujący trans w mieście Lahore

Będąc w pakistańskim Lahore, oprócz zwiedzania zabytków, włóczenia się po uliczkach i bogatych doznań kulinarnych, można doświadczyć czegoś bardzo niespotykanego: można zobaczyć wpadających w trans wirujących sufistów i obserwować jak pieniądze lecą ...

Dodaj komentarz


PARNTERZY:Szkoły na końcu świataWyprawy z ReporteremWydawnictwo KarakterDobre Ziele