15 maja 2010

Powojenne tunele i amerykańskie bazy – atrakcje turystyczne Wietnamu

Poza tunelami, w których kryli się Wietnamczycy widzieliśmy też dwie byłe bazy wojskowe – Rockpile i Khe Sanh z tym, że ta pierwsza to sporej wielkości góra, na którą dostać się można praktycznie tylko helikopterem. My, widzieliśmy ją z drogi. Khe Sanh zaś, to baza wojskowa „pełną gębą”. Sama baza stawała się nieraz celem wietnamskich ataków. Była tracona i odbijana przez Amerykanów. Dziś urządzone jest tam muzeum i można podziwiać okazy porzucone przez amerykańskie wojska. Tak naprawdę, są to jedne z najlepiej zachowanych amerykańskich maszyn z czasów wojny w Wietnamie.

W bazie Khe Sahn można podziwiać okazy porzucone przez amerykańskie wojska. (loswiaheros.pl)

Dość nieoczekiwanie baza w Khe Sanh stała się jedną z kultowych baz amerykańskich, co ma swoje odzwierciedlenie m.in. w popkulturze. O bazie z Khe Sanh możemy usłyszeć np. w będącej już legendą piosence „Born in USA” Bruce’a Springsteen’a:

I had a brother at Khe Sahn
Fighting off the Viet Cong
They’re still there, he’s all gone
He had a woman he loved in Saigon
I got a picture of him in her arms now

Razem z nami w Khe Sanh było też kilkoro Amerykanów, którzy w tym miejscem byli najbardziej poruszeni i robili najwięcej zdjęć. Coś więc w tej bazie pewnie jest…

Są jeszcze co najmniej dwa hasła, które w tym tekście pojawić się powinny. Pierwsze to Strefa Zdemilitaryzowana (DMZ). Jak się łatwo domyślić, jest to strefa biegnąca wzdłuż granicy pomiędzy północnym a południowym Wietnamem. Sama granica biegła wzdłuż rzeki Ben Hai, strefa zdemilitaryzowana rozciągała się zaś wzdłuż 17 równoleżnika. Została ona ustalona na Konferencji Genewskiej tuż po I Wojnie Indochińskiej dzieląc Wietnam na dwie strefy wpływów. Północna część Wietnamu nazywana Demokratyczną Republiką Wietnamu była pod przywództwem komunisty – Ho Chi Minh’a. Południe kraju to po prostu Wietnam, a na jego czele (przynajmniej w teorii) stał Bao Dai – ostatni cesarz z dynastii Nguyen.

Drugie hasło to szlak Ho Chi Minh’a – system ścieżek i zamaskowanych dróg, który wiódł przez Laos i Kambodżę z północnego Wietnamu do jego południowej części. Głównym celem było ominięcie Strefy Zdemilitaryzowanej i zasilanie Viet Congu na południu kraju w walce z Amerykanami. Szlak ten, jak wskazuje sama nazwa, wymyślił Ho Chi Minh i powszechnie uważa się go za jedno z największych osiągnięć inżynierii wojskowej w XX wieku.

Dakrong Bridge - legendarny Szlak Ho Chi Minh'a. (loswiaheros.pl)

Dziś ze szlaku prawie nic się nie zachowało. Część ścieżek wtedy wykorzystywanych wróciła do natury, a te które były przydatne są dziś drogami asfaltowymi. Przykładem może być fragment drogi nr 9 obecnie prowadzącej pod granicę z Laosem. Domyślam się, że gdyby się ktoś uparł, to znalazłby więcej „bardziej dzikich” śladów szlaku Ho Chi Minh’a. Co więcej czytałem o pewnej parze obcokrajowców, którzy penetrowali region przez prawie trzy lata. Wniosek z tego, jest tam co robić, ale to już raczej dla zapaleńców. Na pewno nie dla „turystów kanapowych”.

Informacje praktyczne

Najlepszą bazą wypadową do strefy zdemilitaryzowanej i tuneli Vinh Moc jest Hue. Jest tam bardzo dużo agencji, które wycieczki te sprzedają po śmiesznie niskich cenach – po negocjacjach, które szczególnie skuteczne są pod koniec dnia, można zejść do 6-7$ za osobę. Za tę cenę samemu nie dojedzie się do Vinh Moc, Rockpile, Khe Sanh etc. Tutaj najważniejszą kwestią jest jednak przewodnik. Zwykle jest to loteria, ale warto się upewnić, kto to jest, jakie ma doświadczenie. Sama wycieczka nie jest skomplikowana logistycznie, jednak od wiedzy historycznej i sposobu jej przekazania bardzo dużo zależy.

Umówmy się szczerze – opcja powyżej to wycieczka, nazwijmy to, zorganizowana. Macie więc innych turystów w różnym wieku oraz wszelkie konsekwencje idące za tą sytuacją. Można też w Hue wynająć sobie samochód z przewodnikiem i zrobić wycieczkę indywidualną po tych wszystkich miejscach. Szczególnie, gdy jest się w grupie 4 osób – koszty ładnie się rozkładają. Cena takiej usługi waha się od 50$ do bliżej nieokreślonej nieskończoności – jesteśmy w Wietnamie, gdzie targowanie się jest chlebem powszednim…

Co zyskujecie? Brak pośpiechu, możecie zadać więcej pytań szczegółowych i nie raz przewodnikami są ludzie, którzy w tej wojnie po prostu walczyli. Nie oceniam, ani nie nakłaniam do żadnej z tych opcji. Jest to mocno subiektywna decyzja.

Modele Wietnamczyków spędzających ciężkie chwile w tunelach Vinh Mo. (loswiaheros.pl)

Do tuneli w Cu Chi zdecydowanie polecam wynajęcie skutera i podjechanie tam na własną rękę lub wynajęcie samochodu z przewodnikiem, jeśli potrzebujecie gruntownej wiedzy o tunelach i wojnie. My byliśmy najpierw na północy w DMZ, a potem w Cu Chi, więc o wojnie wiedzieliśmy już wystarczająco dużo. Dodając do tego wiedzę pomocniczą z książek i Internetu przewodnik w postaci człowieka był zbędny. Nie decydowałbym się zaś na wycieczkę zorganizowaną, gdyż z Sajgonu do Cu Chi jest blisko i jest to tak naprawdę jedno miejsce do zobaczenia i łatwo tam dotrzeć. „Atrakcje” DMZ i tunele w Vinh Moc są jednak rozrzucone po sporym terenie.  Często są niedostatecznie oznaczone, a poza tym na skuter i paliwo wydacie więcej niż za wycieczkę dla dwóch osób. Ot takie rady niskobudżetowo podróżujących Polaków:)

Warto jednak jest zobaczyć oba miejsca – DMZ z Vinh Moc oraz tunele Cu Chi. Jest to kawał historii Wietnamu i świata zarazem, a Wietnamczycy dość chętnie o tym opowiadają. Na pewno nie mają takich oporów, jak Kurdowie w Iraku, gdzie nikt o Saddamie nie chce dalej słyszeć.

Relacje z podróży Andrzeja i Alicji: LosWiaheros – w kilka lat dookoła świata.

Strony: 1 2
  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Andrzej Budnik

Andrzej Budnik

Lubi poznawać nowe miejsca, stykać się z nowymi kulturami - to go rozwija i zabija codzienną monotonię. Od połowy 2009 roku w trasie dookoła świata - LosWiaheros.
Podobne artykuły
Zatoka Ha Long? Lepiej jedźcie do Sapa

Zatoka Ha Long? Lepiej jedźcie do Sapa

Od pół roku nie było w Wietnamie trzęsienia ziemi ani rewolucji, nie przetoczyła się też przez kraj fala bankructw, zakładam więc, że ten tekst nie będzie przestarzały. Zresztą, co się przejmuję, to nie ma być praktyczny przewodnik. ...
Uluru – kamienny symbol Australii

Uluru – kamienny symbol Australii

Uluru to w mojej opinii symbol Australii. Ktoś może się kłócić, że jest nim Opera w Sydney, ale jakże się ma wiek opery w stosunku do „największego australijskiego kamienia”? Nie o wiek tu jednak tylko chodzi. Energia, to słowo klucz....
Życie nad jeziorem Inle. Podróż do… XIX wieku

Życie nad jeziorem Inle. Podróż do… XIX wieku

Wyobraźcie sobie Atlantydę. Otoczoną górami krainę, gdzie miasta i wioski zbudowano na wodzie. Tu małe czółna zastępują samochody, a szerokie kanały pełnią funkcję autostrad. Życie płynie tutaj w rytmie wolno dryfującej łodzi i nie zmieniło się niema...
Tam, gdzie nie zatrzymuje się autobus

Tam, gdzie nie zatrzymuje się autobus

Większość turystów przemierza Wietnam autobusem korzystając z tak zwanego biletu open. Pomiędzy Hanoi i Sajgonem autobus zatrzymuje się w najbardziej atrakcyjnych miejscowościach. Podczas naszej podróży po Wietnamie próbowaliśmy również dotrzeć do za...

Dodaj komentarz


PARNTERZY:Szkoły na końcu świataWyprawy z ReporteremWydawnictwo KarakterDobre Ziele