Pakistan: wirujący trans w mieście Lahore

Kobiety siedziały w specjalnym sektorze za lampkami choinkowymi. (www.lpswiaheros.pl)
Po koncercie kawali miałam kilka godzin na zregenerowanie sił, a przede wszystkim uszu, bo czekała na nas noc sufi… już się bałam. Mój strach okazał się nieuzasadniony. Noc sufi odbywała się na zewnątrz (dla południa Polski „na polu” ;)) na jakimś mniejszym placu, a muzyka grana na żywo nie była nagłaśniana. Zostaliśmy jednak rozdzieleni, bo kobiety siedziały w specjalnym sektorze za lampkami choinkowymi (!?).
Z wielką niecierpliwością oczekiwaliśmy na wirujących sufistów, tym bardziej, że dosyć długo trwał tylko sam koncert wprowadzający nastrój transu. Wreszcie na plac wyszło kilku dziwnie ubranych mężczyzn, tzw „klimaciarzy” i zaczęli kręcić się dookoła w rytm muzyki granej na bębnach. Kręcili się, kręcili, wpadali w trans, a może i nie wpadali. Jednemu zakręciło się w głowie i w dość spektakularny, ale i bolesny sposób upadł na twarde podłoże. Szybko się zebrał i niepewnym krokiem, skulony oddalił się od miejsca upadku.
Po pojedynczych wirujących sufitach, przyszła kolej na wirowanie większej grupy. Przed nami stanęło kilkunastu mężczyzn ubranych na czerwono, którzy zaczęli wprowadzać się w trans tańcząc w rytm bębnów. Niektórzy kręcili się szybko, inni wolniej, a jeszcze inni po prostu wyginali ciało jakby w spazmie. Kiedy rytm nadawany przez bęben stawał się szybszy, stawali w miejscu i energicznie kręcili głowami.

Mistyczna atmosfera tej nocy jakoś słabo się nam udzieliła. (www.loswiaheros.pl)
Wyglądało to ciekawie przez pierwsze 15 minut, potem lekko zaczęło nam się nudzić. Ale oczywiście sufisci nie robią tego po to, żeby turyści mieli radochę, tylko po to żeby wprowadzić się w trans i skontaktować się ze swoim bogiem. Kilku z nich to się chyba nie udało do końca, bo po jakimś czasie po prostu usiedli i zapalili papierosy patrząc na innych wirujących.
Ogólnie rzecz biorąc mistyczna atmosfera tej nocy jakoś słabo nam się udzieliła. Patrząc na to wszystko pomyślałam, że wobec tego zjawiska nie można być obojętnym. Można się tym zachwycić, albo całkowicie odrzucić. Ja chyba jestem w tej drugiej grupie. Bardzo ciężko mi zrozumieć na czym polega istota takiej nocy wirowania. Miałam też wrażenie, że główny sens i cel trochę się gdzieś zatracił. Z drugiej strony nie można wejść w umysł człowieka wprowadzającego się w trans i zobaczyć, co tak naprawdę dzieje się w jego głowie. Może rzeczywiście w jakiś sposób łączą się z bogiem i jest to głębokim przeżyciem duchowym. A może trafiliśmy na słabe sufi night… A może powinnam pogłębić wiedzę na temat sufizmu.
Więcej relacji z podróży Andrzeja i Alicji: LosWiaheros – w kilka lat dookoła świata.









Explore Apolobamba - ciut niżej niż kondory
Za Horyzont - rowerami do Chin, Kirgistanu i Pakistanu
Torell Expedition 2012 - śladami polskich wypraw na Spitsbergen
Magda i Tomek dookoła świata - poznanie świata, poznanie siebie
project:Sailing - rejs dookoła Bałtyku
Klapki Kubota State of Mind - przed siebie w kierunku wschodnim
Z Alaski do Meksyku - Piotr Strzeżysz jedzie rowerem
Na Krańcach Świata - Agnieszka i Mateusz Waligóra w podróży na krańce świata.
Shangri-la - Jarek Czakański w podróży
Tandem Adventure - wyprawa przez Amerykę Południową na tandemie.
LosWiaheros - w kilka lat dookoła świata - podróż Alicji Rapsiewicz i Andrzeja Budnika
Rowerowa Rosja - na dwóch kółkach przez wielki kraj
Afryka Nowaka - wyprawa szlakiem Kazimierza Nowaka
Paweł i Ośka w podróży poślubnej przez pół świata
Vagabundos.pl, czyli włóczykije w podróży dookoła świata
Korona Jezior Ziemi - badania najwyżej położonych jezior na Ziemi



Moze to i lepiej, ze nie do konca udalo sie zlapac klimat. Gdybys napisala, ze bylo wprost magicznie, kojaca muzyka, migajace lampki, dym kadzidel i zafascynowani turysci wokol to podejrzewalbym raczej przedstawianie dla przyjezdnych. Tymczasem wyglada na to, ze sufisci nie robia tego na pokaz, nie robia teatralnych gestow, siadaja palac papierosy jesli w trans nie udalo sie wejsc. Jest chyba bardzej autentycznie.