Pakistan: U wrót piekielnych, czyli witamy w Beludżystanie
Wieczorem wpadamy na kolację do kolegi naszego hosta, którego spotkaliśmy „na dworcu”. Jak się okazało pracuje on dla NATO Forces z czym się nie obnosi zupełnie, bo szybko by nastąpiła egzekucja, jak się wyraził. Nikt tutaj nie lubi sił NATO i jakoś się nie dziwię. Drugim pracodawcą i tym oficjalnym zarazem jest ONZ. Zajmuje się on tam rozdzielaniem pomocy dla uchodźców afgańskich. Jak nam zdradził byliśmy na muszce ich wywiadu, który powiadomił go o dwójce białych w wieku około 30 lat, którzy przyjechali „na cło” białym samochodem. Wiedział o kogo chodzi, bo nas dzień wcześniej poznał i kazał nas ochraniać w razie czego. Ciężko byliśmy zdziwieni tym faktem, bo niczego takiego nie zauważyliśmy. My laicy ;)

Urząd celny na granicy Pakistan-Afganistan. (www.loswiaheros.pl)
Tematy poruszane oczywiście same schodziły na wojnę w Afganistanie, tym bardziej, że chwilę temu na maila spłynęły do niego zdjęcia z ostatniej akcji Talibów za Quettą. Wysadzony został cały konwój 25 NATO-wskich ciężarówek jadących z Karachi, portu na południu kraju, do bazy w afgańskim Kandahar. Płonące samochody robiły piorunujące wrażenie. Trzeba było sporządzić raport i wysłać do pakistańskiej siedziby NATO w Islamabadzie.
Wracając do domu naszego hosta, ten dostał telefon od swojego kolegi, który wiedział o naszym pobycie w Quetta. Niestety informacja ta na nas zrobiła piorunujące wrażenie – kila dni temu porwany został w Beludżystanie niemiecki turysta. Dodało to oliwy do ognia roznieconego przez naszą wyobraźnię. Jak tylko dorwaliśmy komputer zaczęliśmy szukać potwierdzenia tej informacji w sieci, ale nie udało się. Nikt ze znajomych pracujących w polskich redakcjach też nam nie umiał pomóc. Prawdopodobnie była to niedźwiedzia przysługa kolegi naszego hosta, która uruchomiła moją wyobraźnię maksymalnie.
Bilet na poranny pociąg do Lahore był już wykupiony, więc trzeba było iść za ciosem i wyprowadzić się z Beludżystanu do Punjabu sąsiadującego z Indiami. Wszystko poszło zgodnie z planem. Udało się przejechać Beludżystan i dojechać do Lahore, które dla mnie jest bardziej indyjskie niż pakistańskie. Mimo, iż sami nie doznaliśmy niczego niemiłego, ciągle czuło się jednak sytuację napięcia i podniesionego stanu gotowości, bo czasem ciężko zasnąć, jak z oddali słychać serię z karabinów maszynowych. Trochę jesteśmy do tego nieprzyzwyczajeni…
Ogólnie więc nasze wrażenia z pobytu w Quetta i przejazdu przez Beludżystan pozytywne nie są, bo jak mogą być skoro życie ciągle toczy się wokół tematu wojny w Afganistanie i Talibów. Dużo milej jednak wspominamy rodzinę naszego hosta, a przede wszystkim jego córeczki, które Alicja uczyła polskiego!
Więcej relacji z podróży Andrzeja i Alicji: LosWiaheros – w kilka lat dookoła świata.









Explore Apolobamba - ciut niżej niż kondory
Za Horyzont - rowerami do Chin, Kirgistanu i Pakistanu
Torell Expedition 2012 - śladami polskich wypraw na Spitsbergen
Magda i Tomek dookoła świata - poznanie świata, poznanie siebie
project:Sailing - rejs dookoła Bałtyku
Klapki Kubota State of Mind - przed siebie w kierunku wschodnim
Z Alaski do Meksyku - Piotr Strzeżysz jedzie rowerem
Na Krańcach Świata - Agnieszka i Mateusz Waligóra w podróży na krańce świata.
Shangri-la - Jarek Czakański w podróży
Tandem Adventure - wyprawa przez Amerykę Południową na tandemie.
LosWiaheros - w kilka lat dookoła świata - podróż Alicji Rapsiewicz i Andrzeja Budnika
Rowerowa Rosja - na dwóch kółkach przez wielki kraj
Afryka Nowaka - wyprawa szlakiem Kazimierza Nowaka
Paweł i Ośka w podróży poślubnej przez pół świata
Vagabundos.pl, czyli włóczykije w podróży dookoła świata
Korona Jezior Ziemi - badania najwyżej położonych jezior na Ziemi



Witajcie :)
Szkoda, że akurat teraz byliście w Pakistanie i nie zdążyliście się nim do końca nacieszyć. Dwa lata temu zjeździliśmy rowerami ten kraj niemalże wszerz i wzdłuż. Ludzie kochani, serdeczni i gościnni..super słodki caj na każdym kroku, policja czasem za bardzo opiekuńcza a ludzie w Quetcie niemalże (dla naszego dobra) „zabronili” nam jechać wzdłuż zachodniej granicy. Mimo, iż wtedy było spokojnie widocznie Oni wiedzieli co się tam dzieje. Dla naszego szczęścia, bo zobaczyliśmy, Sukkar, Multan, i wszystkich dobrych ludzi po drodze z południa do Islamabadu, Doliny Swat i Lahore!
Powodzenia w dalszej Podróży!!
Namaste :)
Ania i Robb
Właśnie obejrzalam zdjęcia na http://www.loswiaheros.pl i widzę, że jednak zdążyliście się Nim nacieszyć!!! KKH i Wasze radosne twarze mówią same za siebie.
Pakistan to piękny kraj. Kraj ze szczególnym charakterem :)
Pozdrowienia!!
Ania
Tak, prawda – Pakistan to kraj cudownych ludzi (podobnie jak Iran). Wojna go niszczy, ale mimo to chłonęliśmy go każdym oddechem i z planowanego miesiąca pobytu zrobiło się ponad 2. KKH i Karakorum to magia. Niestety nie mieliśmy aż tyle odwagi, aby pojechać do Doliny Swat i Peshawaru. Może następnym razem, a że będzie tego jesteśmy już teraz pewni.