12 stycznia 2010

Pakistan: U wrót piekielnych, czyli witamy w Beludżystanie

Pustynia w Beludżystanie

Pustynia w Beludżysanie - wyjęte spod prawa tereny Pakistanu. (www.loswiaheros.pl)

Jedziemy autobusem. Po dwóch godzinach zatrzymujemy się na sikanie w jakiejś mieścinie. Po ulicach chodzą tylko mężczyźni. Wszyscy tak samo ubrani – szalwar kamiz. My, ludzie którzy pierwszy raz mamy do czynienia z tą kulturą, przerobieni przez zachodnie media, czujemy pewien dyskomfort. Każdy z nich wg naszego  zachodniego myślenia może być przecież Talibem, terrorystą, albo diabli wiedzą kim jeszcze.

Jedziemy dalej. Po chwili z przodu autobusu dobiega jakiś okrzyk. Milkną rozmowy, wszyscy jakby zastygają, autobus przyśpiesza do jakiejś zawrotnej prędkości, co w połączeniu z dziurawą drogą sprawia, że cały tył autobusu podskakuje w takt dziur na drodze. Patrząc za okno widzimy, że po lewej i prawej stronie pojawiły się góry. Czyżby jakiś wrażliwy odcinek na porwania. Atmosfera w autobusie ciągle zastygła aż do kolejnego check-pointu, gdzie musimy się znów rejestrować, niby dla naszego dobra.

W książkach sprawdzam daty – w tym tygodniu żaden biały jeszcze tędy nie jechał, w zeszłym dwie osoby. Jak na główną drogę Iran-Pakistan trochę mało. Co rozsądniejsi pewnie polecieli samolotami z Shiraz do Islamabadu.

Po około godzinie znów znacznie przyśpieszamy, ale tym razem zaczęliśmy naprawdę podskakiwać. Osobiście trzy razy zleciałem z siedziska. Brzuch i głowy zaczęły nas boleć po następnej godzinie. Czuliśmy się jakby nam się ruszał mózg w głowie, nie mówiąc już o żołądku.

Miasto Quetta w Pakistanie

Miasto Quetta w Pakistanie - tradycja i powiew z zachodu. (www.loswiaheros.pl)

Dojechaliśmy do Quetty ledwo żywi i powiem szczerze już powoli zaczynałem zapominać o terrorystach i porwaniach. Jednak miejsce, w którym zatrzymał się autobus i zrozumieliśmy, że kończy on tutaj bieg kazał nam znów się skupić. Jakiś brudny placyk, ogrodzony murem, do tego słabo oświetlone, pełno jakichś przypadkowych ludzi czekających na coś lub kogoś – wszystko to nadawało dziwnego klimatu.

Szukaliśmy wzrokiem kogoś, kto nas szuka lub woła, czyli naszego hosta. Nie było nikogo takiego. Zwlekliśmy więc nasze bagaże z dachu i zaczęliśmy je otrzepywać z kurzu aż podszedł do nas jakiś koleś ubrany w biały szalwar kamiz. „Alicja?” – zapytał. Spadł nam kamień z serca. Jednak jak się okazało, to był kolega naszego hosta, który czekał na nas w aucie ze swoimi dziećmi. A że autobus był spóźniony, dzieciaki już zasnęły – dochodziła 23:00. Wykończeni, głodni i śpiący z przyjemnością przyjęliśmy gościnę naszego hosta. Jesteśmy w Quetta – połowa Beludżystanu za nami.

Strony: 1 2 3 4
  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Andrzej Budnik

Andrzej Budnik

Lubi poznawać nowe miejsca, stykać się z nowymi kulturami - to go rozwija i zabija codzienną monotonię. Od połowy 2009 roku w trasie dookoła świata - LosWiaheros.
Podobne artykuły
Dlaczego WARTO pojechać do Iranu? (cz. II) – Tabriz

Dlaczego WARTO pojechać do Iranu? (cz. II) – Tabriz

Dlaczego WARTO pojechać do Iranu? Przeczytajcie drugą część relacji z naszej podróży, którą odbyliśmy w lipcu 2011 roku. Opisuję w niej przygody w trakcie pobytu w Tabrizie....
Dlaczego WARTO pojechać do Iranu? Pierwsze wrażenia

Dlaczego WARTO pojechać do Iranu? Pierwsze wrażenia

Gdy przekroczycie granicę Iranu, nie znajdziecie się wcale w piekle. Przekroczycie granicę kraju, którego mieszkańcy są niesamowicie gościnni, i w którym pobyt będzie należał do jednych z najbardziej niezapomnianych chwil waszego życia. ...
Zrozumieć Iran (cz. II): Shiraz, Zatoka Perska i Esfahan

Zrozumieć Iran (cz. II): Shiraz, Zatoka Perska i Esfahan

O co najczęściej pytają Irańczycy? Po co Ali trzyma w wersalce kałasznikowa? Jak dołączyć do ekskluzywnego klubu trekingowego i dlaczego studenci z Esfahanu jeżdżą w Góry Zagros? Tego dowiecie się w drugiej części relacji Maksa z samotnej podróży prz...
Liban – bliskowschodnia mozaika

Liban – bliskowschodnia mozaika

Chciałoby się rozpocząć: Liban jaki jest, każdy widzi. Nie dlatego, że każdy go widzi, bo nawet na Google Earth trudno coś ujrzeć, lecz dlatego, że Liban widzi się po prostu. Ameryki tu nie odkryję, analizy kulturalno-geograficznej nie przeprowadzę, ...

Komentarze: 3 »

  • Ania i Robb

    Witajcie :)

    Szkoda, że akurat teraz byliście w Pakistanie i nie zdążyliście się nim do końca nacieszyć. Dwa lata temu zjeździliśmy rowerami ten kraj niemalże wszerz i wzdłuż. Ludzie kochani, serdeczni i gościnni..super słodki caj na każdym kroku, policja czasem za bardzo opiekuńcza a ludzie w Quetcie niemalże (dla naszego dobra) „zabronili” nam jechać wzdłuż zachodniej granicy. Mimo, iż wtedy było spokojnie widocznie Oni wiedzieli co się tam dzieje. Dla naszego szczęścia, bo zobaczyliśmy, Sukkar, Multan, i wszystkich dobrych ludzi po drodze z południa do Islamabadu, Doliny Swat i Lahore!
    Powodzenia w dalszej Podróży!!
    Namaste :)
    Ania i Robb

  • Ania i Robb

    Właśnie obejrzalam zdjęcia na http://www.loswiaheros.pl i widzę, że jednak zdążyliście się Nim nacieszyć!!! KKH i Wasze radosne twarze mówią same za siebie.
    Pakistan to piękny kraj. Kraj ze szczególnym charakterem :)
    Pozdrowienia!!
    Ania

  • Andrzej i Alicja (autor)

    Tak, prawda – Pakistan to kraj cudownych ludzi (podobnie jak Iran). Wojna go niszczy, ale mimo to chłonęliśmy go każdym oddechem i z planowanego miesiąca pobytu zrobiło się ponad 2. KKH i Karakorum to magia. Niestety nie mieliśmy aż tyle odwagi, aby pojechać do Doliny Swat i Peshawaru. Może następnym razem, a że będzie tego jesteśmy już teraz pewni.

Dodaj komentarz


PARNTERZY:Szkoły na końcu świataWyprawy z ReporteremWydawnictwo KarakterDobre Ziele