Pakistan: Dzwoniące ciężarówki
Pierwszy raz w naszej podróży cały artykuł poświęcony będzie ciężarówkom. Bo pakistańskie ciężarówki równych sobie na świecie nie mają, stąd zasłużyły na specjalne wyróżnienie.

Pakistańskie ciężarówki równych sobie na świecie nie mają. (Fot. www.loswiaheros.pl)
Pierwszy raz dotknąłem ciężarówki tuż za granicą z Iranem w Taftan. Oniemiałem. Patrzyłem z rozdziawioną paszczą, jak dostojnie z charakterystyczną dla siebie melodią wygrywaną przez setki dzwoneczków, przesuwają się zgrabnie te olbrzymie pojazdy. Kilka dni później w Quetta, przy custom office naszego hosta miałem ku temu jeszcze więcej możliwości. Siedziałem i gapiłem się jak zahipnotyzowany. To się chyba nazywa oczarowanie. Po kilku dniach, jak już się trochę przyzwyczaiłem zacząłem przyglądać się im uważniej, zwracać uwagę na detale, elementy z jakich wykonane są zdobienia etc. Wszystko to jednak było z boku, z zewnątrz. Wracając z Fairy Meadows napadła mnie myśl – złapiemy na stopa taką ciężarówkę. Długo się nie namyślając, mimo sprzeciwu naganiaczy i lokalsów, zatrzymaliśmy ciężarówkę na blachach z Pehawaru i wpakowaliśmy się do środka.

Byliśmy oszołomieni ilością zdobień wewnątrz kabiny. (Fot. www.loswiaheros.pl)
Dopóki nie ruszyliśmy byliśmy oszołomieni ilością zdobień wewnątrz kabiny – girlandy, dzwoneczki, frędzelki, kwiatuszki z papieru i inne. Jednak dopiero gdy nasz kierowca odpalił swoją „miłość” i nią ruszył, magia zadziałała z całą mocą. Ruchome części zdobienia zaczęły wydawać dźwięki i różnego rodzaju szelesty. Co prawda ciężarówka ta jechała dość wolno ze względu na wątpliwą jakość nawierzchni Karakorum Highway, to jednak strasznie mi się podobało. Mijały dni, a ja zacząłem drążyć temat – dlaczego tylko w Pakistanie można spotkać takie ciężarówki, skąd do diabła się to wzięło?
Pytałem kierowców, starszych i młodszych Pakistańczyków – nic. Zwykle padała odpowiedź: „Taka jest tradycja.” Ale skąd bierze się ta tradycja ciągle drążyłem. W końcu wpadłem na trop i zrozumiałem. Wiecie jak wygląda życie prawdziwego TIRowca? 28 dni jest w trasie, a dwa w domu. Często są to ludzie, dla których domem jest właśnie ciężarówka. Z biegiem czasu, prawie wszystkim jest ciężarówka. Nie inaczej jest w Pakistanie – trasę Karachi – Sost załadowana ciężarówka przy obecnym stanie trasy pokonuje się w około 18 dni. To tylko w jedną stronę, a w drugą? Wychodzi ponad miesiąc! Pakistańczycy więc traktują swoje ciężarówki jak miłość swojego życia, czyli jak kobietę. Przelewają na nią swoje uczucia, zdobią je, doglądają i rzadko kiedy oddają innym kierowcom do prowadzenia, bo to prawie jakby oddać swoją kobietę innemu mężczyźnie – nie godzi się! Wszystko nagle stało się dla mnie jasne. Wszystko zrozumiałem, ale nagle, zupełnie niespodziewanie pojawiła się nowa teoria, od jednego ze starszych datą Pakistańczyków, na temat dzwoneczków.Podobno jadąca i dzwoniąca ciężarówka ma odstraszać nocne duchy. Fajne dla potrzeb opowieści, ale kłóci mi się to trochę z islamem i krytycznym podejściem jego wyznawców do takich zabobonów.

Każda jest zdobiona w specjalnych warsztatach na specjalne zamówienie właściciela. (Fot. www.loswiaheros.pl)
Faktem jednak jet, że nie spotkałem przez ponad dwa miesiące naszego pobytu w Pakistanie dwóch takich samych ciężarówek – powód jest jeden. Każda jest zdobiona w specjalnych warsztatach na specjalne zamówienie właściciela. To on wybiera sobie rodzaje i ilość dzwoneczków, frędzelków, materiał, z którego wykonane jest zadaszenie i przedni zderzak, a także ich kształt (czasem także paka w starszych modelach). Kolejna kwestia to wycinanie zdobień, malowanie, czasem wręcz kaligrafia i rzeźbienie w przedniej i tylnej części ciężarówki. Za tę pracę właściciele ciężarówek płacą między 1000$ a 8000$. Uwierzycie? To jednak nie koniec ciekawostek!
Tak jak w architekturze wykształciły się różne style np. w gotyku odpowiadające różnym krajom i regionom, tak zdobienia ciężarówek w Pakistanie też mają swoje różne style i np. dla ciężarówek z okolic Quetta i Peshawar charakterystyczne są rzeźbienia w drewnie, dla tych z Rawalpindi i Islamabadu – plastikowe dodatki, a dla tych z Karachi – ornamenty w kształcie wielbłądzich kości.

W czasie jazdy wszystkie dzwoneczki po prostu dzwonią. (Fot. www.loswiaheros.pl)
Co ciekawe ciężarówki pakistańskie doczekały się swojej ksywki. Została ona wymyślona przez Amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Afganistanie, bo tam też te ciężarówki można często spotkać z racji sporych więzi obu krajów. Jingle Trucks (dźwięczące/dzwoniące ciężarówki), gdyż w czasie jazdy wszystkie dzwoneczki przymocowane do przedniego zderzaka, po bokach paki oraz z tyłu po prostu dzwonią lub dźwięczą jak kto woli.
Taka oto jest historia pakistańskich ciężarówek, wobec których nikt nie przechodzi obojętnie, i które stały się znakiem rozpoznawczym Pakistanu na całym świecie. Można je spotkać w całym Pakistanie, w części Afganistanu i północno-zachodnich Indii. Ciężko w Pakistanie spotkać za to nie ozdobioną ciężarówkę chyba, że są to okolice custom office w Sost, gdzie czekają na wyładunek ogromne chińskie kontenerowce – okropne, zimne i bezpłciowe.
Nawiasem mówiąc wśród właścicieli pakistańskich ciężarówek jest cicha rywalizacja, kto ma tę najpiękniejszą… ciężarówkę!







27 Trip, czyli w dwa miesiące dookoła świata
AFRYKA NOWAKA - wyprawa szlakiem Kazimierza Nowaka
Jedwabnym Szlakiem - rowerowa wyprawa Ani i Robba
LosWiaheros - w kilka lat dookoła świata - podróż Alicji Rapsiewicz i Andrzeja Budnika
Moje Grand Tour - samotna włóczęga z plecakiem po Ameryce Łacińskiej Kuby Fedorowicza
Filmowa wyprawa do Peru. Cel: dokument o Kolei Transandyjskiej, będącej dziełem Polaka - Ernesta Malinowskiego. 


Piękne!
Egipskie ciężarówki są także bardzo kolorowe, ale do pakistańskich im daleko.
Co do zabobonów poznałam głęboko wierzącego muzułmanina, który opowiadał mi o odczynianiu złych duchów. Ponoć w Koranie są specjalne sury wykorzystywane do tego celu, czyli coś musi być na rzeczy …