Tak mi w życiu się ułożyło, że ostatnie półtora miesiąca bujam się tu i tam, przede wszystkim po pięknej naszej ojczyźnie i głównie kolejami, choć zdarzyło się także oderwać od ziemi na drugi koniec Europy. Przebyte kilometry zawsze odbijają się na psychice, więc będzie kilka przemyśleń nie za bardzo ze sobą związanych. O miodzie, schematach i oczywiście pociągach.

Słowem wstępu, z pozdrowieniami dla kolegi Kuby F., który wozi swój wymarznięty na białym kontynencie tyłek gdzieś po patagońskich kanałach: najarać się życiem można wszędzie! Mocno, zdrowo i do zawrotu głowy. Trzeba tylko wyjść za schemat. Tańczyć na ulicach, które przemierzamy codziennie. Bo świat jest piękny. Wszędzie.

Słodycz naturalnie gorzka

Zastanawialiście się kiedyś, jak dużą rolę odgrywa w naszym życiu przyzwyczajenie? Ooo, ogromną. To dobrze czy źle, można by spytać? Ano i tak, i tak. Zarówno tworzone stereotypy, jak i nabywane przyzwyczajenia pozwalają naszemu mózgowi lepiej odnaleźć się w rzeczywistości. Wiecie, ile bodźców przyjmuje on z zewnątrz?! Żeby sprawnie pracować układa więc to, co zna w kategorie, opisuje i łączy ze sobą, tworząc bazę ułatwiającą dalsze funkcjonowanie. To skróty w niekończącej się próbie zrozumienia otoczenia – jak zgrabnie pisze Dan Ariely w Potędze podświadomości. Dlatego właśnie są dobre (a książkę polecam).

Nad tym, jak przyzwyczajenie i stereotyp potrafią napsuć w życiu, rozwodzić się nie będę. Dość na ten temat powiedziano, a z przyzwyczajenia (!) przyjmujemy mądre słowa, kiwając głowami i tak nic z tym nie robimy.

Do rzeczy. Nawyki  i zachcianki jedzeniowe mam na tyle niestandardowe, że brat mój rodzony twierdzi, że gdy zacznę jeść normalnie, będzie wiedział, że jestem w ciąży. Śledź z czekoladą – chętnie!

Dni kilka temu w Italii postawiono przed mną talerz z żółtym serem polanym miodem. Dla mnie zachwyt w momencie! Zabawa podwójna, bo mój mózg spodziewał się, że miód będzie słodki. Nie był: smak miał cierpko – gorzki i bardzo gęsty. Jak rzeczywistość się nie zgadza z naszym przyzwyczajeniem, to można się bardzo miło zaskoczyć. A przekąska była wyśmienita.

A co robicie z makaronem, która została z obiadu? Wyrzucacie? Odgrzewacie na drugi dzień? Spożywacie na kacu, gdy już wszystko jedno? Włosi wrzucają do michy, wbijają jajko, mieszają i na patelni smażą pasto-placek. Potem pakują w serwetkę, wkładają do torby i biorą jako drugie śniadanie na piknik. Czy tam na dach pięknej katedry Duomo St. Maria Nascente di Milano.

A zwiedzając, też się przyzwyczajacie? Nie? A co zwiedzacie? Stare zabytkowe budynki, kościoły, muzea, zamki, deptaki, wystawy… taaa. Polecam włączyć w marszrutę: współczesną architekturę, kampusy uniwersytetów, toalety w teatrach, opuszczone fabryki, medresy w remoncie, wszelakie dachy i targi warzywne. Inspirujące miejsca. Dla tych, którzy nie mają naturalnych zdolności schodzenia z utartych szlaków, kilka wskazówek, jak ułożyć niestandardową trasę – już wkrótce.

Miejcie więc przyzwyczajenia, i stereotypy też, by mózg się nie przegrzewał, byle nie blokowały nowych doznań i zachwytów oraz otwartości na ludzi.

Kolej na kolej

Znowu będzie czemuś wbrew.

Wbrew zwyczajowi polskiemu, by rozwlekle i niepochlebnie wyrażać się o kolejach, szczególnie polskich, poniżej kilka krótkich pozytywnych spostrzeżeń.

Niejako z racji pełnionej funkcji, choć głównie z osobistego przekonania, uważam, że pociągi są lepsze od autobusów. Organizacja ich wewnętrznej przestrzeni sprzyja społecznej interakcji i integracji bardziej niż siedzenia autobusów, zmuszające do oglądania karku pasażera z przodu. Jak ktoś ma scrabble podróżne, to można z współpasażerami oddawać się intelektualnej rozpuście. Są także piękne widoki z kolejowych mostów, które w inny sposób niż z pociągu ujrzeć trudno. A przede wszystkim – podczas jazdy koleją nie grozi nam wypadek drogowy.

Pociągiem podróżować jest bardzo pięknie, ponieważ nie tylko przyjemnie turkoce, ale i stwarza okazję do wyśmienitego spędzenia czasu. W śląskim na autobusach zmyślne plakaty głoszą taką mądrość o transporcie publicznym: Jadąc autobusem czytam ciekawą książkę, jadąc autem – billboardy. Otóż z pociągami jest podobnie. A jak ktoś nie lubi czytać albo się zmęczy, można porozmawiać ze współpasażerami. To rozwija zdolności interpersonalne, tak pożądane w robieniu kariery (i zarabianiu pieniędzy na nową plazmę, bo podróżować nie da rady przecież).

Warto przezwyciężyć przyzwyczajenia i zdecydować się na lokalne środki transportu. Masaż tyłka gwarantowany. (Fot. Jagoda Pietrzak)

Warto przezwyciężyć przyzwyczajenia i zdecydować się na lokalne środki transportu. Masaż tyłka gwarantowany. (Fot. Jagoda Pietrzak)

Z jakiegoś powodu, zapewne technicznego, obiekty związane z koleją wszędzie wyglądają tak samo. Szyny miewają różny rozstaw, a kolejarze kolor skóry – ale z grubsza jest podobnie. Więc jak ktoś się poczuje nieswojo w nowym miejscu, może iść na zajezdnię kolejową i poczuć się bezpiecznie.

I w pociągu też można najarać się życiem.

Stan różnych elementów Polskich Kolei Państwowych zawsze da się tak z czymś porównać, że wyjdzie na okropnie zły. Osobiście uważam, że choć najlepiej nie jest, to jest lepiej niż było. Gdybym przez ostatnie cztery lata zbierała swoje bilety, to starczyłoby na wytapetowanie pokoju, więc jakieś pojęcie mam. Tylko dwa razy w roku przy świętach jest powrót do przeszłości. Przynajmniej nudno nie jest.

A tekst z zamierzenia nie miał wprost przekazywać żadnej mądrości. No, może to, że pociągi są fajne, we Włoszech najlepsze to jest jedzenie, a zachwycić  się życiem można wszędzie.

Jagoda Pietrzak

Lubi ciekawe historie i zmieniający się krajobraz. Od pewnego czasu próbuje wrócić z Bliskiego Wschodu. Robi mapy i Peron4.