24 marca 2010

Meksyk w pracy

Tagi:
Wszyscy oni chcą coś sprzedać. (Fot. Piotr Ryniec)

Wszyscy oni chcą coś sprzedać. (Fot. Piotr Ryniec)

W Meksyku sytuacja na rynku pracy nie jest wesoła. Ludzie szukają najprzeróżniejszych sposobów, żeby zarobić trochę gorsza, za który będą mogli kupić coś, co da się włożyć do garnka.

Na skrzyżowaniu ulic, niedaleko hoteliku w którym mieszkamy, od kilku dni stoi policjant. Ruch niewielki, od czasu do czasu przejedzie rowerzysta albo auto. Zdarza się że 2 naraz z różnych kierunków. Policjant macha wtedy rękoma i uruchamia swój gwizdek. Potem znów stoi. Czasami pozdrowi jakiegoś przechodnia. I tak cały dzień. W wielu miastach Meksyku im większe skrzyżowanie tym więcej policjantów. I więcej gwizdków.

Podobnie jest na dworcach autobusowych. Pierwszy pomocnik kierowcy wskazuje odpowiedni autobus, drugi oznacza i ładuje bagaże, czasami trzeci jest od udzielania wszelkich innych informacji. By odjechać z dworca taksówką kupuje się bilet u pani w okienku, potem jakiś koleś prowadzi nas do taksówki, no i na szczęście w taksówce jest już tylko taksówkarz, któremu należy bilet oddać po dojechaniu na miejsce. Dzięki zatrudnianiu ludzi na z pozoru niepotrzebne stanowiska, likwiduje się w ten sposób bezrobocie.

Na przydrożnym murku, pociągająca nosem dziewczynka sprzedaje pieczone banany. Są pyszne, lekko słonawe w smaku. Wymyśliła sobie że kupcami będą kierowcy. Trzeba ich tylko jakoś zachęcić, przykuć uwagę. Przez drogę przeciągnęła cienki sznur powiązanych pnączy. Gdy nadjeżdża auto, podnosi go w górę. Przeważnie kierowcy jadą dalej, a sznur się rozlatuje. Mała nie zrażona tym faktem łączy go na nowo i siadając po raz kolejny na murku, czeka…

Wystarczy szczotka, pasta i taboret by zostać pucybutem. (Fot. Piotr Ryniec)

Wystarczy szczotka, pasta i taboret by zostać pucybutem. (Fot. Piotr Ryniec)

Jadąc przez Meksyk autobusem, busem czy wynajętym autem mija się wiele takich dziewczynek, chłopców, dorosłych kobiet i mężczyzn czekających przy drodze. Wszyscy oni chcą coś sprzedać. A że podczas podróży człowiek robi się głodny, więc do sprzedania jest jedzenie właśnie. Gotowana kukurydza, tamales, pieczone banany i świeże owoce. Co kto ma. Wielka jest bieda w wioskach i miasteczkach mijanych po drodze, ale wielkie jest też zaangażowanie tych ludzi by z nią walczyć. Ot, wystarczy szczotka, pasta i taboret by zostać pucybutem. Uważać tylko trzeba na policję, bo ta zwalcza prywatną inicjatywę. Wtedy zaletą tak małego warsztatu pucybuta jest możliwość błyskawicznej ewakuacji w inne miejsce.

Problemu z przemieszczaniem się, nie mają też uliczni sprzedawcy w miastach. Pomysłowość w rozwiązaniach technicznych jest zadziwiająca. Można z roweru zrobić trójkołowca z miejscem na garnki, parasol i małą ladę. Można też obwiesić się z przodu kartonikami z lizakami, gumą do żucia i chusteczkami, a z tyłu na pasku przyczepić butelki z wodą. Ruchomy sklepik czynny cały dzień. Cały dzień otwarte są też kawiarenki, restauracje. Od rana do nocy te same twarze sprzedawców, kelnerów. Cały dzień w pracy, by zarobić na spokojny sen…

Od wielu lat trwa walka o poprawę sytuacji. (Fot. Piotr Ryniec)

Od wielu lat trwa walka o poprawę sytuacji. (Fot. Piotr Ryniec)

Nie wszyscy ludzie akceptują taką sytuację. Widząc korupcję rządu, bogactwo uprzywilejowanych grup, politykę dyskryminującą najuboższe warstwy społeczeństwa – wychodzą na ulice.

Stan Oaxaca, podobnie jak Chiapas to punkt zapalny na mapie Meksyku. Od wielu lat trwa walka o poprawę sytuacji w tych miejscach. Walka o poprawę sytuacji Indian, chłopów, robotników. Do strajków przyłączają się także nauczyciele zrzeszeni w Zgromadzeniu Ludowym Mieszkańców Oaxaca (APPO), będący niekiedy także inicjatorami manifestacji. Niestety, rząd zamiast wprowadzać reformy, wysyła wojsko. Dochodzi do zamieszek, aresztuje się przywódców strajków, ludzie giną od kul.

  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Piotr Ryniec

Piotr Ryniec

Grafik z zawodu, backpacker z wyboru... Prowadzi bloga www.petergadabout.blogspot.com.
Teksty autora:

Brak innych wpisów.
Witamy na pokładzie!
Podobne artykuły
Robert Bajan: chcemy się z dziećmi powłóczyć po świecie

Robert Bajan: chcemy się z dziećmi powłóczyć po świecie

O tym jak niebezpieczne jest wspominanie pierwszych podróży oraz wpadanie gdzieś tylko na chwilkę, a także dlaczego swoją włóczęgę zaczęli od Polski, rozmawiamy z Robertem Bajanem, który wraz żoną Agnieszką i dwójką pociech przestał ‘normalnie’ żyć. ...
Anna Alboth: z dwójką dzieci jest trochę trudniej, ale dajemy radę

Anna Alboth: z dwójką dzieci jest trochę trudniej, ale dajemy radę

Na początek, z sześciomiesięczna Hanią, objechali Morze Czarne. Gdy do Rodziny bez Granic dołączyła Mila, postanowili przekroczyć kilka kolejnych granic. O nowej podróży z Meksyku do Panamy rozmawiamy z Anną Alboth....
Niezły Meksyk

Niezły Meksyk

Ok, ok, przyznaję bez bicia: podróżowanie z jednym dzieckiem, w porównaniu do podróżowania z dwójką dzieci, to jak podróżowanie bez dziecka! A tak na serio: chyba wreszcie po czterech tygodniach w Ameryce Środkowej złapaliśmy rytm....
Orizaba – ostatnie starcie (… plus Gwatemala i skok do Hawany)

Orizaba – ostatnie starcie (… plus Gwatemala i skok do Hawany)

Trzecie starcie z wulkanem Orizaba w Meksyku, kilka przygód w Gwatemali i szybka wycieczka do zachwycającej Hawany. Przeczytajcie kolejną relację z podróży na skraj Ameryki Północnej....

Dodaj komentarz


PARNTERZY:Szkoły na końcu świataWyprawy z ReporteremWydawnictwo KarakterDobre Ziele