Libia: Marszu potępieńców dzień drugi
Powoli wyjeżdżamy z piachów. Nadal jedziemy bez przyczepek. Co prawda sygnalizowany przez kierowcę 10 kilometrowy odcinek opuszczania ramli ma finalnie 40 kilometrów, ale to już przestało na nas robić wrażenie. Pojawia się droga szutrowo-piaskowa. Tempo wzrasta i dojeżdżamy do pisty (drogi dojazdowej do campów wydobywczych). Właśnie w tym miejscu, na skrzyżowaniu dróg. Przy kałuży wody porośniętej trzciną w zagadkowym miejscu jak na pustynię, gdzie słychać szum sitowia na wietrze i szmer wody spotykamy się z grupą europejskich Land Roverów. Austriacy robią nam zdjęcia, żartujemy, częstują oryginalnym piwem Gossler w zielonych 0,5 litrowych puszkach! Piwo mi nigdy tak nie smakowało. I nie zawartość alkoholu była tu decydująca, bardziej chyba świadomość, że pijemy prawdziwe piwko z chmielową goryczką. W Libii 90 % napoi jest ulepkowata, co się potrafi szybko znudzić.
Po raz kolejny nocą na biwaku zostajemy ze Zbyszkiem sami. Dominik i reszta drugą noc z rzędu próbują samochodem dojechać do Awaynatu, żeby dać znać Polsce, że żyjemy. Jest niesamowicie cicho, samochód nie trzaska drzwiami, natarczywa muzyka arabska nie odciąga nas od naszych myśli, palimy ognisko, księżyc świeci bardzo jasno. Wychodzimy nocą z zagłębienia piaskowego, gdzie się rozbiliśmy na rozległy płaskowyż. Odchodzimy tak daleko, aby stracić obóz ze wzroku. Jesteśmy w nie przemierzonym „matrixie”. Tak jakby autor kreskówki umieścił nas na zupełnie czystym planie. Jedyny punkt odniesienia to zapamiętana na nieboskłonie gwiazda. Gwiazda przewodniczka pozwalająca odnaleźć drogę z powrotem do obozu.

Dowiedzieliśmy się, co to znaczy brnąć przez piach z rowerem. (fot. www.afrykanowaka.pl)
Wiemy już, jak wonieje palone po zmroku ognisko z suchych jak wiór kolczastych raniących dłonie krzaków. Wiemy też, czym jest po ciężkim znoju dnia łyk gorącej, mocnej i słodkiej herbaty, przyrządzanej na żarze ogniska w mocno sfatygowanym metalowym imbryczku. Dowiedzieliśmy się, co to znaczy brnąć przez piach z rowerem wyładowanym tobołami. Wiemy też, jak to jest zasypiać pod gołym niebem usłanym tysiącem gwiazd. Znamy widok martwego wielbłąda i jego leżącego na piasku szkieletu wysuszonego ze skórą, mięśniami i ścięgnami. Znamy też refleksje, które się wtedy nasuwają. W naszych umysłach rozszerzyliśmy zakres pojęcia „bezmiar po horyzont”. Znamy uczucie pustki i osamotnienia, gdy przy księżycowej poświacie wyjdzie się z piaskowego zagłębienia na kamienisty płaskowyż i odejdzie na tyle daleko, by stracić z oczu wszelkie punkty odniesienia. Wrócimy bogatsi. Bogatsi o kolejną kartę życia, choć tych nie przeczytanych zostało tak wiele jeszcze. A Kazik? Cóż. Kazik nas cały czas bacznie obserwuje. Niechętnie wpuszcza do swojego królestwa. Już w Boruszynie pokazał, że musimy się liczyć z licznymi przeciwnościami aury. Pociera swoją zmierzwioną przez wichury brodę i śmiejącymi się oczami pobłażliwie roztacza przed nami takie zjawiska i widowiska, jakie tylko dusze niespokojne oglądać mogą.
A gdzieś tam na hamadzie, niewzruszony przez wieki, leżący samotnie, fioletowy głaz do połowy wbity w piach i żwir, pamięta jeszcze łysawą, przygarbioną postać pochyloną nad rowerem. Pamięta i tajemnicy tej pamięci zazdrośnie strzeże. Bo to jest właśnie tajemnica istnienia. Niezbadana ani przez Kazika, ani tym bardziej przez nas.








Show me your way - w poszukiwaniu znaczeń szczęścia
Poland Trek - Belg przemierza Polskę od Tatr po Bałtyk
Pamir Bikeway 2012 - Azja Centralna rowerem i koleją
Na Krańcach Świata - Agnieszka i Mateusz Waligóra w podróży na krańce świata.
Magda i Tomek dookoła świata - poznanie świata, poznanie siebie
Korona Jezior Ziemi - badania najwyżej położonych jezior na Ziemi
Rowerowa Rosja - na dwóch kółkach przez wielki kraj
Tańce wśród piratów - Magda i Marcin tanecznym krokiem szukają skarbu
Pomiędzy Oceanami - Rodzina Bez Granic w Ameryce Środkowej
Gap year in Kunming - chińska przerwa w życiorysie
Z tatą na Igrzyska - rowerami do Londynu
Torell Expedition 2012 - śladami polskich wypraw na Spitsbergen
Na Własne Oczy - zobaczyć, co świat ma do zaoferowania
project:Sailing - rejs dookoła Bałtyku
Klapki Kubota State of Mind - przed siebie w kierunku wschodnim
Shangri-la - Jarek Czakański w podróży
Oblicza Gruzji - niesamowita różnorodność kraju
LosWiaheros - w kilka lat dookoła świata - podróż Alicji Rapsiewicz i Andrzeja Budnika



Dodaj komentarz