– Sporo czasu spędziliście zamknięci w aucie. Jak wam mijał ten czas? Jak go sobie urozmaicaliście?

Piotrek: – Czas w busie traktowaliśmy przede wszystkim jako czas odpoczynku i nabierania sił. Czasami wywiązywała się mała impreza ze śpiewem i tańcem, w której brali udział wszyscy. Jednak kierowca musiał wtedy wykazać się nadzwyczajną cierpliwością do osób, które go maksymalnie rozpraszały.

Arek: – Czas spędzony w aucie jest dla mnie jednym z najprzyjemniejszych wspomnień z wyprawy. Urozmaicaliśmy go sobie ciągle się wygłupiając i śpiewając. Tą atmosferę i klimat w naszym busie nie da się opisać. To trzeba po prostu poczuć! Jadąc z takimi ludźmi nie czuło się zmęczenia i trudów podróży. Dzięki takiej podróży poznaliśmy siebie i jeszcze bardziej się zżyliśmy.

– Opowiedzcie coś o planach na wyprawę Euro Północ Południe 2012, którą planujecie w 2012 r.

Piotrek: – Na kolejna wyprawę pojawiły się dwa pomysły: pojechać na północ lub południe Europy. Aby usatysfakcjonować wszystkich postanowiliśmy połączyć oba pomysły. Przez co wyprawa będzie jeszcze większym wyzwaniem niż wszystko co robiliśmy do tej pory.

Arek: – W trakcie Euro Północ Południe 2012 chcemy przemierzyć ponad 20 państw przez ponad 70 dni pokonując 20 tysięcy kilometrów. Nasza planowana trasa ma kształt „8”.

Wstępnie ustalając, jadąc przez Niemcy, Danię, Szwecję zwiedzając Kopenhagę, Sztokholm, norweskie fiordy i lofoty dojechać na Norkapp. Będziemy wracać przez Finlandię, Rosję (Sankt Petersburg), Litwę i Łotwę. Zatrzymamy się na chwilę w Lublinie uzupełnić zapasy.

Druga część naszej wyprawy będzie trochę cieplejsza. Chcemy przejechać dookoła Morza Czarnego między innymi przez takie kraje jak Słowacja, Węgry, Słowenia, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Macedonia, Albania, Grecja, Bułgaria, Turcja, Gruzja, Rosja, Rumunia, Mołdawia i Ukraina. Czy nasz plan się uda zależy w szczególności od hojności sponsorów. Wcześniejsza wyprawa była całkowicie pokryta z naszych studenckich oszczędności, ale udowodniła że nie rzucamy słów na wiatr. Posiadamy tyle odwagi i determinacji, iż nie ma przed nami żadnych barier.

– Jazda jazdą, a teraz opowiedzcie coś o ogólnie pojętym zwiedzaniu.

Olga: – Zwiedzanie w takim tempie to jak przejrzenie albumu pt. Zabytki Europy Zachodniej i wybranie z niego miejsc, do których chcielibyśmy pojechać na dłużej. Myślę, że w przyszłości położymy większy nacisk na przygotowanie się do zwiedzania. Warto zrobić rozeznanie odnośnie historii, kultury, ciekawostek dotyczących miejsca, do którego się wybieramy. Serdecznie polecamy odwiedzanie mało znanych, małych miasteczek, gdzie można popatrzeć na życie codzienne miejscowych. Zdarzyło nam się parę razy zwiedzać miasta nocą – świetnie czuć wtedy klimat.

Piotrek: – Zwiedzanie kojarzy się ze spacerami z przewodnikiem po znanych miejscach, muzeach itp. Dla mnie zwiedzanie to coś więcej, to znajdowanie małych zakątków, gdzie nie dociera przeciętny turysta. Zawsze delektuję się chwilami, gdy jestem w jakimś szczególnym, niepowtarzalnym miejscu.

Arek: – Czas, który nas ciągle gonił powodował, że musieliśmy zwiedzać różne atrakcje w szybkim tempie. Często bywało tak, że mieliśmy tylko jeden dzień aby zobaczyć duże miasta. Zasmakowaliśmy jednak wiele ciekawych miejsc. Oprócz miast, których nie mogliśmy ominąć takich jak Amsterdam, Paryż, Barcelona, czy Wenecja. Zobaczyliśmy także Wielkie Wydmy Piłata, Wiadukt Millau czy Kanion Verdon. Szczególnie urzekły mnie małe miejscowości i miejsca, gdzie jest mało turystów. Mogliśmy odczuć tam prawdziwą kulturę i obyczaje danych państw.

– Śmiech i łzy, czyli: śmieszne i nieśmieszne spotkania i wydarzenia jakie zapadły wam w pamięć?

Przemek: – Śmiech towarzyszył nam w podróży przez cały czas. Nie ma możliwości, żeby nie było śmiesznie gdy zamknie się w jednym busie dziewięć  z pozoru dorosłych osób. Sam sposób podróży generuje całe mnóstwo komicznych sytuacji.

Przygody Busimy był różne. Zgubione koło zapasowe

Pogoń za zapasowym kołem na włoskiej autostradzie. (Fot. Andrzej Bzowski)

Arek: – Nie mieliśmy o dziwo za dużo problemów z busem. Najczęstszym problemem był nasz wydech, który jest w większej swojej części grubości papieru. Musieliśmy go kilka razy łatać puszkami po piwie. Mieliśmy jedno niebezpieczne zdarzenie z kołem zapasowym, które nam wypadło na autostradzie. Na szczęście szybko go zabraliśmy z drogi unikając tragedii. Łzy? To tylko łzy szczęścia

Piotrek: – Łez na tripie nie było zbyt wiele. Jeśli już to łzy śmiechu z sytuacji, które tworzyliśmy spontanicznie. Dla mnie jednym z ciekawszych spotkań z ludźmi było poznanie Jose, który właśnie pod supermarketem w Hiszpanii podczas posiłku zainteresował się nami. Mielimy wtedy problemy z kołem, a on był mechanikiem. Sam zaproponował naprawę, następnie wieczorem w ramach podziękowania odwiedziliśmy go z piwem, które lubi, jak powiedział. Wtedy ten starszy pan poczęstował nas miejscowymi owocami z ogrodu i oczarował maksymalną ilością serdeczności. Ten dzień był niezwykły gdyż mogliśmy poznać mieszkańca Hiszpanii i zobaczyć jak wygląda jego życie.

– Mielibyście jakieś rady dla osób, które też chcieliby wybrać się w taką podróż?

Olga: – Tak, nie słuchać tych, którzy powtarzają że się nie uda! Kiedy opowiadaliśmy znajomym o swoich planach od razu padały pytania: co jeśli ktoś z was zachoruje? A jak was okradną albo zepsuje się bus? Ludzie są znakomici w tworzeniu czarnych scenariuszy.

Oczywiście to są uzasadnione obawy, które my sami też mieliśmy. Ważne żeby nie dopuścić, aby zblokowały one nasze działania. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę i udało się. Moim zdaniem nie warto też robić planów. Ciekawiej jest po prostu zdać się na to co przyniesie los. Dzięki temu zyskujemy poczucie niezwykłej swobody. Brak planów to brak napięcia, że trzeba się ich trzymać, zupełny luz, którego czasem tak brakuje na co dzień.

Piotrek: – Najważniejsze jest obrać cel, a później zrobić mały krok aby do niego dojść. Wierzyć, że się uda i myśleć pozytywnie, a wszystko można zrobić. Warto się poświęcić, aby przeżyć coś podobnego jak my!

Więcej informacji na temat załogi z busa znajdziecie na ich stronie: BUSiMY.

 

Wojciech Pietrzak

Z zawodu dtpowiec, z natury indywidualista. Militarysta, koneser napojów alkoholowych i jak wykazał KIEP - turysta.