26 stycznia 2012

Kryptonim BUSiMY, czyli Fordem Transitem przez Europę

Tagi: · ·
Ekipa Busimy w Pirenejach

Postój na autostradzie w hiszpańskich Pirenejach. (Fot. Andrzej Bzowski)

BUSiMY to grupa studentów z Lubelszczyzny, która w ubiegłym roku pojeździła trochę po zachodniej Europie na pokładzie Forda Transita. Po co? Dlaczego? I co planują w trakcie wyprawy Euro Północ Południe 2012? Na te i inne pytanie odpowiedzi powinniście znaleźć w poniższym wywiadzie.

- Jak się zaczęło, czyli: skąd pomysł na taką podróż? Jak zebrała się załoga?

Arek: – Sam pomysł podróżowania busem narodził się już dwa lata temu. W Łęcznej wraz z Przemkiem, Andrzejem i Kamilem myśleliśmy o zwiedzaniu Europy… żukiem. Nie mieliśmy za dużo oszczędności, żeby myśleć o czymś lepszym. A że baliśmy się również, że te auto nie wyjedzie dalej niż poza granice naszego województwa, więc musieliśmy sobie pomysł odpuścić.

Przygotowanie busa do pierwszej europejskiej podróży

Malowanie busa przed pierwszą wyprawą po Europie. (Fot. Arkadiusz Zalewski)

Wykorzystaliśmy za to tamte wakacje na zarobienie pieniędzy, żeby właśnie za rok móc spełnić swoje marzenia. Zimą 2010/2011 powstał plan kupna Forda Transita. Spędzając przygnębiający wieczór u kolegi Przemka Ślusarskiego szukaliśmy propozycji spędzenia wakacji: od podróżowania stopem, pociągiem, osobówkami kończąc na zwiedzeniu Europy dzięki liniom lotniczym… Wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy że na prawie jazdy kat. B można jeździć w aż 9 osób. Przemek wspomniał, że można kupić Transita bardzo tanio i w stanie którym można spróbować podbić zachód.

Po pierwszych przeliczeniach, cenach auta oraz paliwa zdecydowaliśmy się na poszukiwania busa i już pod koniec lutego kupiliśmy Forda Transita w małej wiosce pod Włodawą. Gdy jeszcze upiększymy naszego Synka mamy zamiar odwiedzić poprzedniego właściciela. Ciekawe czy uwierzy że to był kiedyś jego samochód?

Nasza ekipa liczyła wtedy cztery osoby. Przez pół roku wykonywaliśmy naprawy, malowanie i wspólnie korzystaliśmy z energii jaką daje bus pełny pozytywnych ludzi.

Przemek: – Wiedzieliśmy, że bus za małe pieniądze to duże prawdopodobieństwo kłopotów na trasie, nauczyliśmy się jednak nazywać kłopoty przygodami, a awarie traktować jako wyzwania. Początkowy skład to czterech kumpli z osiedla – znaliśmy się jak łyse konie, a gdy kupiliśmy busa, zaczęliśmy szukać ludzi, którzy są podobnie zakręceni. Podróż proponowaliśmy znajomym z uczelni i tak ostatecznie udało nam się zapełnić wszystkie wolne miejsca w samochodzie. W ten sposób 9 osób ruszyło na podbój Europy.

Kolorowy ford transit ekipy Busimy

Transit w barwach bojowych gotowy do jazdy. (Fot. Andrzej Bzowski)

Arek: – W czasie przygotowań dołączyli do nas Piotrek, Olga, Kuba, Karolina i bodajże trzy dni przed samym wyjazdem Przemek Machometa zwany Ahmed. Z chłopakami z Łęcznej znamy się dość długo, z Kamilem, sąsiadem znam się od dzieciństwa, Przemek i Andrzej to czasy liceum. Natomiast z Olgą, Piotrkiem i Karoliną studiujemy razem na Politechnice Lubelskiej. Kubę i Ahmeda poznałem parę miesięcy przed wyjazdem.

- Kwaterunek i aprowizacja, czyli: co jedliście, gdzie spaliście?

Piotrek: – Noclegi były jednym z ciekawszych elementów podróży, gdyż w większości przypadków nie wiedzieliśmy gdzie będziemy spać. Po całodniowym zwiedzaniu okolicy musieliśmy znaleźć ustronne miejsce, gdzie mogliśmy rozbić namioty. Czasami wybijała godzina 4, nie było nic widać i niemałym zaskoczeniem była okolica w której się budziliśmy.

Arek: – W większości były to noclegi „na dziko”, a tylko cztery noce spędziliśmy na płatnych campingach (2 razy w Holandii przez pogodę i raz pod Barceloną).

Rozbijaliśmy się pod największymi wydmami w Europie, wydmami Piłata we Francji, na polach, w lasach, a nawet zdarzało się, że musieliśmy spać na parkingach przy stacji czy przy ulicach.

Przemek: – Podstawowym założeniem i kryterium wyborów wszelakich na wyjeździe były koszty. Musieliśmy zdawać sobie sprawę, że nasze studenckie budżety mogą nie wytrzymać konfrontacji z europejskimi cenami żywności i noclegów, a jak nie od dziś wiadomo nie samym chlebem student żyje ;)

Postanowiliśmy więc, że będziemy ciąć wydatki związane z podstawowymi potrzebami ludzkimi. Jadaliśmy przeważnie suche dania zakupione w supermarketach. Menu zmieniało się i w każdym kraju wyglądało trochę inaczej np. we Francji uwielbialiśmy popijać winem bagietkę z serem dojrzewającym.

Kilka razy skorzystaliśmy z opcji noclegów na campingach, jednak ciekawsze były dla nas noclegi „na dziko”. Myślę, że można nakręcić całkiem dobry film o przygodach jakie spotkały nas podczas szukania miejsc na nocleg. Nasze obozy wyglądały bardzo różnie, a trafiło się jednak kilka „rodzynków”. Jeden z najpiękniejszych noclegów to ten pod Millau – najwyższym wiaduktem na świecie. Spaliśmy pod gołym niebem, a 200 metrów nad nami na rozświetlonym pomoście przejeżdżały samochody, które dawały o sobie znać cichym szumem.

Piotrek: – Gotowanie na butli, rozwieszone pranie na parkingach i przy supermarketach wzbudzało nieraz ciekawość przechodniów.

W podróż po Europie ford transit wyjechał z Lublina

Ekipa Busimy gotowa do drogi. Lublin, dzień wyjazdu. (Fot. Andrzej Bzowski)

- Czy wyjeżdżając kierowaliście się jakimś planem czy jechaliście na tzw. „żywioł”?

Piotrek: – Wyjeżdżając mieliśmy tylko ogólny zarys trasy. Konkretne miejsca były wybierane spontanicznie kilkanaście godzin przed dotarciem. Ogólnie chcieliśmy czuć duża swobodę i wolność przez to mało planowaliśmy.

Arek: – Główne założenia naszej podróży: jak najmniej planów i jak najwięcej doświadczeń. Przed wyjazdem ustaliliśmy że chcemy dojechać do Hiszpanii przez jak największą liczbę państw. Wstępnie planowaliśmy dojechać do Madrytu, ale czas zmusił nas żebyśmy skrócili swoją trasę. Mieliśmy pobieżnie ustaloną trasę i miasta takie jak Paryż, Barcelona czy Wenecja, które na pewno powinniśmy zobaczyć. Zazwyczaj na trasie decydowaliśmy na bieżąco gdzie jedziemy, czy zostajemy w danym miejscu czy ruszamy dalej.

Strony: 1 2
  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Wojciech Pietrzak

Wojciech Pietrzak

Z zawodu grafik, z natury indywidualista. Militarysta, koneser napojów alkoholowych i jak wykazał KIEP - turysta. W skrócie: bogu.
Podobne artykuły
Eurobusik, czyli podróż dookoła Europy Volkswagenem T3

Eurobusik, czyli podróż dookoła Europy Volkswagenem T3

Szóstka przyjaciół w jednym Volkswagenie T3. Giulia, Alicja, Ewa, Hubert, Karol i Konrad wybierają się na 40-dniową, wakacyjną przejażdżkę. Chcąc odwiedzić największe miasta Europy Zachodniej, poleżeć na hiszpańskiej plaży, zaliczyć parę zabytków i p...
Albania – jeden z najmniej europejskich krajów Europy

Albania – jeden z najmniej europejskich krajów Europy

Od paru lat chodził mi po głowie pomysł na dłuższy wyjazd na Bałkany. Miałem potrzebę poznania czegoś mniej europejskiego, trochę oddalonego od zachodniej cywilizacji, ale leżącego w zasięgu krótkiej podróży autostopem. Znalazłem towarzyszkę podróży ...
U podnóży Olimpu

U podnóży Olimpu

Słynny polski pisarz, wielbiciel przyrody tatrzańskiej – Stefan Żeromski, pisał: „Zazwyczaj chodzę do Doliny Białego ... leżę sobie tam w podścielisku pysznych mchów i całych zarośli liści borówek (1892)". Przyroda greckich gór jest również warta zob...
Anna Janicka-Galant: w Gruzji stare miesza się z nowym

Anna Janicka-Galant: w Gruzji stare miesza się z nowym

Anna nie pierwszy raz jedzie do Gruzji. Ten mały kraj zjechała wszerz i wzdłuż autostopem, między innymi ze swoim synem. Tym razem wybiera się tam ze swoim partnerem Arturem, żeby realizować projekt Oblicza Gruzji, którego efektem będzie książka o ty...

Komentarze: 2 »

  • Kszegosz

    Jak to mawia młodzież :
    Zazdro!
    Niesamowicie piekna sprawa.

  • Stacha

    Chyba marzenie każdego młodego człowieka :)

Dodaj komentarz


PARNTERZY:Szkoły na końcu świataWyprawy z ReporteremWydawnictwo KarakterDobre Ziele