Jak zrobić dobry pokaz zdjęć z podróży?


Łukasz Supergan


Dobrze pamiętam mój pierwszy pokaz zdjęć z wyprawy. To była opowieść o przejściu Łuku Karpat w 2004 roku. Zabrałem wtedy w góry moją pierwszą lustrzankę z obiektywem 50 mm oraz jedenaście rolek slajdów.

Miałem do dyspozycji czterysta klatek na prawie studniową podróż, możecie się więc domyśleć, że dobrze się zastanawiałem mając nacisnąć spusty migawki w aparacie. Niewiele to pomogło, tamte zdjęcia z trudem nadawały się do pokazywania i od lat kurzą się w piwnicy.

Szumiący rzutnik, delikatne slajdy, które w trakcie pokazu wyginały się od gorąca, hałas przerzucanych mechanicznie ramek. Ktoś z Was jeszcze to pamięta?

Łukasz Supergan - pokaz zdjęć

Pokaz Łukasza Supergana w Gdyni. (Fot. Marcin Stencel)

Cyfra nie stwarza już takich ograniczeń. Problemem stała się pojemność karty i zasilanie aparatu. I przebranie setek lub tysięcy zdjęć po powrocie z każdej podróży. Pokaz nie ogranicza się już jedynie do przerzucania zdjęć i komentowania ich. Wplatam w niego filmy, muzykę, dźwięki otoczenia, animacje, a jego widzowie mogą odbierać go teraz większą ilością zmysłów. Ale chociaż mamy tak dużą paletę narzędzi, którymi możemy opowiedzieć swoją historię „z drogi”, zrobienie dobrego pokazu jest sztuką.

Od kilku lat opowiadam regularnie historie moich podróży i wędrówek górskich. Nigdy nie uważałem się za eksperta w tej dziedzinie i wiem, że wiele mi brakuje do dobrego „opowiadacza historii”. Staram się obserwować siebie i innych, równie często jestem bowiem widzem i słuchaczem cudzych historii. Pewnego dnia zadałem sobie pytanie: dlaczego historie opowiedziane przez jednych wbijają mnie w fotel i sprawiają, że chcę tu i teraz ruszyć przed siebie, a innych zwyczajnie nudzą?

Polecamy: Łukasz Supergan o podróżowaniu pieszo

Od tysiącleci ważną rolę w życiu wszystkich społeczności odgrywali opowiadający historie – pielgrzymi, podróżnicy, myśliwi, kupcy, pasterze-nomadzi. Wędrowali setkami, a nawet tysiącami kilometrów, nieraz ryzykując życiem, przywożąc ze sobą opowieści gdziekolwiek się pojawili. W czasach gdy życie przeciętnego człowieka zamykało się na niewielkiej przestrzeni, tacy jak oni byli spoiwem łączącym narody, przenosili wieści, pozwalali zwyczajnie marzyć. Łączyło ich jedno: opowiadali historie.

Gdybym na postawione wyżej pytanie miał odpowiedzieć jednym zdaniem, brzmiałoby ono: najlepsze zdjęcia nie zaciekawią publiczności, gdy nie będzie im towarzyszyć historia.

A więc jak zrobić dobry pokaz zdjęć?

Albo raczej: jak stworzyć pasjonująca historię, której widzowie będą chcieli słuchać i ją oglądać? O tym niniejszy niby-poradnik.

1. Znajdź swoja historię. Zanim zrobisz pokaz, przygotuj opowieść. Nie rzucaj się od razu do układania slajdów. Zamiast tego usiądź wygodnie i zastanów się co chcesz opowiedzieć. O czym ma być Twoja historia? Jaki był cel Twojej podróży, czego chciałeś/aś podczas niej doświadczyć, co Cię zdumiało, zaskoczyło, czego Cię nauczyła ta droga? Z czym wracasz do domu?

Pomyśl nad tym, gdyż z tych krótkich refleksji i wydarzeń składać się będzie dobra relacja. Nie ma nic nudniejszego niż pokaz slajdów, na którym prelegent monotonnym głosem opisuje to, co i tak widać na zdjęciu. Obraz to tylko tło do Twoich słów, a słowa niech złożą się na pasjonującą i pełną zapału opowieść.

2. Struktura. Weź kartkę i spisz wszystko co pojawiło się w Twojej głowie. Na początek w dowolnej kolejności. Jeśli będzie to chaotyczny strumień świadomości – bardzo dobrze. Ważne by zawarło się w nim to, co sprawiło, że podróż była dla Ciebie niezwykła i jedyna w swoim rodzaju. Gdy już masz wszystko na kartce, ułóż spisane elementy w całość. Nadaj Twojej powieści wstęp, zakończenie, zwroty akcji, ciekawe momenty. Zmieniaj kolejność, nadawaj poszczególnym częściom tytuły i podtytuły. Tak powstanie scenariusz Twojej historii.

W punktach zapisuj rzeczy, o których chcesz opowiedzieć w każdej części pokazu. I niech nie będą to suche wydarzenia albo relacja godzina po godzinie, ale epizody, sytuacje i obserwacje, które cię zaciekawiły, zdumiały, momenty strachu, niepewności, radości, chwile spontanicznego szaleństwa.

Zaznacz sobie gdzie wstawisz filmy wideo lub dźwięki nagrane na ulicy (jeśli takie masz).

3. Słuchacze. Kim jest Twoja publiczność? Młodzież szkolna, starszy wyjadacze-podróżnicy, przypadkowi goście, miejscowy klub wspinaczkowy? Zanim zaczniesz układać opowieść zastanów się kto będzie Cię słuchał i jakim językiem przemawia ta grupa. Potem dopasuj swoją historię do ludzi, którym będziesz ją przekazywać.

Mapa podróży - jak zrobic pokaz zdjęć

Pomiędzy zdjęciami warto umieścić mapy. Nie każdy wie, gdzie jest miejsce, o którym mówisz.

4. Co było dla Ciebie początkiem? Podróż nie zaczyna się na lotnisku, kiedy z bagażami, w gronie współtowarzyszy i żegnającej Cię rodziny czekasz na samolot. Ona zaczyna się dużo wcześniej, gdy wpadasz na pomysł. Rozważasz go wtedy, wahasz się nad nim, myślisz nad różnymi wariantami. Poświęć dwie, trzy minuty aby wspomnieć na początku jak zaczęła się Twoja przygoda. Co było inspiracją do niej? Czy się bałeś/bałaś?

Nie zakładaj też, że każdy ze słuchaczy wie, gdzie jest miejsce, o którym mówisz. Nawet gdy opowiadam o wędrówce przez Polskę, pomiędzy zdjęciami umieszczam mapy, pokazujące trasę mojej podróży, odwiedzane miejsca itp. Może to być animacja wykonana w formie profesjonalnego wideo, może być zwykła mapa, ważne by oswoić słuchaczy z miejscem, w którym byłeś/aś.

5. Gotowe? Zaczynamy montaż. Gdy masz już gotowe wszystkie punkty scenariusza, wybierz zdjęcia i filmy które chcesz pokazać. Niech nie będzie ich za wiele. W czasie pokazu sprawdza się zasada mniej=lepiej. Na 75-minutową opowieść używam nie więcej niż dwieście ujęć, a to i tak zdaniem niektórych o wiele za dużo. Wybierz przede wszystkim takie, które będą pasować do opowieści jaką ułożyłeś/aś. Często zdarza mi się, że z żalem odrzucam ujęcia, które uważam za najlepsze, gdyż nawet jeśli są ładne, dobrej jakości i ostre, nie spełnią żadnej istotnej roli i nie zilustrują odpowiednio mojej historii.

W trakcie pracy miej wszystkie materiały (zdjęcia, mapy, grafiki, filmy, dźwięki) uporządkowane w jednym miejscu, np. konkretnym folderze. Łatwiej będzie je znaleźć wśród czeluści dysku twardego. Ułóż je w takiej kolejności, w jakiej będą wyświetlane na ekranie i nazwij je numerami. Gdy przygotowuję pokaz, zazwyczaj nazywam wszystkie zdjęcia np. indie000, indie001, indie002 i tak dalej.

6. Filmy. Od pewnego czasu zaczynam wplatać w pokazy sekwencje wideo. Pełnią one dwojaką rolę. Po pierwsze – przekazują słuchaczom to, czego nieruchomy obraz i słowa nie są w stanie oddać. Po drugie – film jest urozmaiceniem, które ożywia słuchaczy i daje wytchnienie prelegentowi (mówienie godzinę bez przerwy może być męczące dla obu stron).

I tu drobna porada. Zanim przystępuję do układania pokazu, montuję najpierw materiały wideo. Zajmuje to najwięcej czasu – kilkuminutowa sekwencja to czasem nawet godzina pracy, kilka filmów – to już cały wieczór, albo i nieprzespana noc. Dopiero gdy filmy wideo są gotowe, przystępuję do końcowego etapu – układam zdjęcia i filmy według rozpisanego wcześniej „scenariusza”. Potem dodaję mapy i grafiki, dźwięki i muzykę, na koniec zaś plansze tytułową.

Muzyk z Karpat

Delikatna muzyka w tle nadaje pokazom zdjęć specyficznego klimatu. (Fot. Łukasz Supergan)

7. Dźwięki. Z muzyką czy bez? Osobiście lubię pokazy, którym towarzyszy delikatny podkład w tle. Muzyka jest dobra, by wypełnić chwile, w których prelegent milczy, pozwalając widzom po prostu patrzeć na zdjęcia. Nie może ona jednak zagłuszać Twojego głosu.

Mój program, którego używam do pokazów, daje pozwala ustawić poziom każdego dźwięku i melodii z osobna. Kiedy opowiadam, moim słowom towarzyszy bardzo cicha melodia w tle. Raz na jakiś czas włączam jednak do pokazu film lub sekwencję zdjęć, które chcę zostawić bez komentarza. Wtedy poziom dźwięku wzrasta i staje się równorzędnym elementem opowieści.

Skąd brać muzykę do pokazu? Jeśli pokazujesz swoje zdjęcia za darmo lub w gronie znajomych, użycie Twojej ulubionej muzyki nie będzie niczym złym. Problem pojawia się na dużych imprezach lub w sytuacjach, gdy za swoją pracę otrzymujesz wynagrodzenie. Zwłaszcza wtedy musisz zadbać, by żaden element Twojego pokazu, zwłaszcza muzyka, nie naruszał niczyich praw autorskich.

Prezentując moje przygody w Alpach w zaprzyjaźnionym klubie wysokogórskim nie miałem kłopotu z tym, by zilustrować niektóre momenty nastrojowymi dźwiękami Dead Can Dance. Nigdy jednak nie zrobiłbym tego na dużym festiwalu podróżniczym, którego słuchacz mógłby później oskarżyć mnie o publiczne łamanie praw autorskich. W tej sytuacji dobrym wyjściem jest znalezienie muzyki, którą wykonawcy udostępniają na zasadzie wolnych licencji. Stroną oferująca taką muzykę – za darmo lub po wykupieniu licencji – jest np. jamendo.com.

8. Próba generalna… Całość jest gotowa? Puść pokaz od początku do końca, by wyłapać błędy i poćwiczyć. Jeśli zdjęcia lecą zbyt szybko i nie nadążasz z opowiadaniem o nich zwolnij tempo lub usuń niektóre elementy historii.

Gdy wszystko jest ukończone, zapisz swój pokaz na laptopie oraz na dysku przenośnym lub pendrive. Jadąc na pokaz miej przynajmniej jedną kopię zapasową na wypadek, gdyby Twój sprzęt w ostatniej chwili odmówił posłuszeństwa.

9. Na miejscu. Przyjedź na miejsce minimum czterdzieści pięć minut wcześniej i skontroluj miejsce. Podepnij nagłośnienie i rzutnik do komputera, sprawdź jak ze sobą współpracują. W razie potrzeby dokonaj korekty barw w rzutniku lub dźwięku na wzmacniaczu. Gdy korzystasz z cudzego komputera jest szansa, że system jest już sprawdzony na poprzednich pokazach, zobacz jednak czy Twoje pliki otwierają się prawidłowo na obcym sprzęcie.

Zobacz jak się czujesz w miejscu, z którego masz mówić i przejdź się po sali by zobaczyć, jak będą widzieć Cię słuchacze.

Chwilę przed rozpoczęciem przestań myśleć o tym co masz powiedzieć – i tak masz już wszystko przygotowane. Na kilka minut przed rozpoczęciem pokazu, zwłaszcza dla dużej widowni i gdy jest to nowy materiał, staję lub siadam z boku i wyciszam umysł. Jeśli jesteś osobą ekstrawertyczną, możesz nie mieć żadnego problemu z wyjściem na scenę i zaczęciem opowieści. Ja ekstrawertykiem nie jestem i potrzebuję takiej chwili oddechu przed większością wystąpień.

Pokaz zdjęć z podróży - pasterze z Rumunii

Rumuńscy pasterze, z którymi upiłem się bimbrem. (Fot. Łukasz Supergan)

10. Podczas pokazu. O patrzeniu w oczy, postawie ciała, mimice itp. pisało już wielu speców od wystąpień publicznych. Od siebie dodam tylko jedno: jeśli to tylko możliwe, wolę zawsze stać niż siedzieć. Przybierając tą pozycję ciała czuję, że opowiadam bardziej dynamicznie.

Patrz widzom w oczy, a nie w przestrzeń nad głowami, na swoje stopy lub na ekran. Gdy opowiadasz coś drugiej osobie przez większość czasu patrzysz jej w oczy, prawda?

Opowiadaj anegdotami. Gdy relacjonuję drogę do Santiago de Compostela nie opisuję mijanych miejsc, ale historie ludzi, których spotkałem na szlaku. To one były najważniejsze w tamtej drodze. Opowiadając o przejściu Karpat staram się plastycznie oddać moment, w którym upiłem się bimbrem z rumuńskimi pasterzami. Takie wspomnienia nadają pokazowi kolorytu, budzą ciekawość i najskuteczniej przyciągają uwagę.

11. Na zakończenie. Nie opowiadam swoich historii, bo na tym zarabiam. Opowiadam je, gdyż lubię dawać innym ludziom inspirację. Dlatego na zakończenie każdej opowieści staram się zachęcić ich – jeśli nie do podobnej wyprawy, to do zwykłego wyjścia z domu, ruszenia przed siebie i poznania świata. Staram się pokazać im, że rzeczy, które sam robię, są także w ich zasięgu. Podsumuj swoją przygodę, powiedz co Ci ona dała, daj innym motywującego kopa, by ruszyli w świat.

Daj sobie i innym czas na pytania z sali lub podczas rozmów po zakończeniu.

Mimo całej pracy jaka wkładasz w pokaz i tremy jaką być może czujesz, czerp radość ze swojej opowieści. W końcu po co innego to robisz?

W drugiej części o tym jak zorganizować pokaz zdjęć dla gości Twojego klubu lub lokalnej społeczności w miejscu, gdzie mieszkasz lub pracujesz.

Łukasz Supergan


Komentarze: 2

Martyna 2 września 2014 o 12:50

Czytałam z zaciekawieniem te porady i bardzo za nie dziękuję. Właśnie przygotowuje się do mojej prezentacji nt. Tajlandii i Chin.
Ten artykuł zdecydowanie mi pomógł wszystko sobie poukładać :)
Dzięki :)

Odpowiedz

Gosia 10 lipca 2016 o 0:51

Hej! Swietny tekst – konkret i profeska. Bylam na Twoim , byc moze pierwszym, pokazie o przejsciu luku Karpat w jakims lokalnym domu kultury ;-) Gratuluje podejscia i rozwoju! :-)

Odpowiedz