Jak przetrwać w greckiej tawernie?


Dorota Kamińska


Mojej pierwszej wizyty w greckiej tawernie nie zapomnę nigdy. Pamiętam dokładnie: środek lata, wakacje, upał, szum fal… i to jedzenie! Być może w mojej świadomości ta pierwsza wizyta została trochę wyidealizowana, bo teraz wydaje mi się niemalże jak z pięknego snu. Mimo to uwielbiam powracać do tego wspomnienia i nawet jeśli jest już trochę podkoloryzowane, no cóż… niech już tak zostanie.

Greckie jedzenie jest fenomenalne i trudno porównać je z jakąkolwiek inną kuchnią. Jestem przekonana, że żadna grecka tawerna, która funkcjonuje poza Grecją, nie może umywać się do swojego pierwowzoru. Widoku morza nie zastąpi przecież żadna fototapeta, a mrożone krewetki nigdy nie będą smakować, jak te właśnie co wyłowione.

Dlatego nawet jeśli podczas swoich wakacji w Grecji nie dysponujesz pokaźnym funduszem, naprawdę warto przyoszczędzić na czymś innym, a większą sumę wydać właśnie w tawernie. Jeśli nie zdążysz zobaczyć wszystkich zaplanowanych starożytnych budowli (i tak po kilku dniach zwiedzania, nikt już ich od siebie nie odróżnia ), zaległości z architektury nadrobisz przeglądając zdjęcia w internecie, ale greckiej tawerny nie możesz sobie odpuścić!

Żeby w pełni skorzystać z tego doświadczenia, warto znać kilka reguł, które czasem mało mają wspólnego z zasadami europejskiego zachowania się przy stole. Grecy lubią robić wszystko po swojemu i to sprawdza się również przy wizytach w tawernie.

Po pierwsze i najważniejsze: kiedy najlepiej wybrać się do tawerny? Wydawałoby się, że pora lunchu byłaby jak najbardziej stosowna. Ale nic z tego!

Już same godziny otwarcia typowej greckiej tawerny zaskakują. Na prawdziwą ucztę najlepiej udać się sporo po godzinie 20. Naprawdę sporo, bo typowy Grek na wizytę w tawernie wybiera się w okolicach 22 i wtedy to lokale są zazwyczaj najbardziej zapełnione. Tawerny działają bowiem w godzinach nocnych. No cóż, w tym wypadku regułę „nie jem po 22” można wyjątkowo wziąć w nawias. I tutaj właśnie kryje się odpowiedź na pytanie: dlaczego greckie śniadanie jest tak skromne.

Ale, jak wybrać tę najlepszą tawernę? Zasada jest bardzo prosta: idź za greckim tłumem. Tawerny, gdzie jest najwięcej ludzi cieszą się zazwyczaj najlepszą opinią. Szukaj miejsc gdzie jedzą sami Grecy, a unikaj takich gdzie spotkać można przede wszystkim zagranicznych turystów.

Greckie tawerny są dość wyraźnie podzielone. Ten podział nie jest jednak skomplikowany. Są tylko dwa główne rodzaje: tawerny rybne i mięsne. Zasada wybierania tej odpowiedniej jest równie logiczna, co prosta. Jeśli jesteś nad morzem, wybierz tawernę rybną. Jeśli zaś widok morza zastępują góry, koncentruj się na jedzeniu mięsa. Nawet jeśli w ofercie tawern mięsnych są ryby – przymknij na nie oko. W ten sposób masz pewność, że zjesz to w czym dana tawerna się specjalizuje. Nie warto tu bardzo komplikować.

I teraz to najtrudniejsze: jak i co zamawiać? Radzę odłożyć na bok menu i zaglądać do niego tylko orientacyjnie dla sprawdzenia cen. Najlepiej poczekać na kelnera. Za chwilę może się okazać, że połowy rzeczy z karty po prostu nie ma, a jest za to coś zupełnie innego, bo na przykład ktoś właśnie upolował ośmiornicę.Nie zdziw się, jeśli przy ustalaniu zamówienia kelner się do Ciebie dosiądzie, będzie wypytywał skąd jesteś i wda się z Tobą w rozmowę. Grecy uwielbiają bowiem sobie pogadać.

Najpewniej jeszcze przed zamówieniem dostaniesz wodę oraz chleb. To na dobry początek. Grecy specjalizują się w różnych przystawkach. Czasem jest ich tak dużo, że może się wydawać, iż stanowią danie główne. Ale to dopiero wstęp.

Tutaj ważna uwaga! Wszystkie potrawy, a w szczególności przystawki, nie wliczając jedynie głównych dań mięsnych, które zamawiacie specjalnie dla siebie, je się ze wspólnego talerza. Nakładanie odrobiny tego i tamtego na swój talerz, jest w rozumieniu Greków, może nie tyle brakiem szacunku, co brakiem poczucia wspólnoty z biesiadnikami.

Po dość pokaźnej liczbie przystawek pora na danie główne. Trzeba się przygotować na solidną porcję jedzenia, bo zazwyczaj porcje są bardzo duże. W zależności od rodzaju tawerny, warto zapytać się o jej specjalność.

Prócz wody, która jest podawana na „dzień dobry”, radzę zamawiać greckie wina, choć nie wszystkim przypadają one do gustu. Specjalnością Greków jest białe wino z dodatkiem żywicy drzewa – retzina. Pasuje ona doskonale na upalne wieczory. Jeśli komuś jednak nie odpowiada jej smak, zmieszanie wina z wodą sodową lub nawet colą jest utartym zwyczajem.

W typowej tawernie nie można zamawiać kawy czy herbaty po posiłku. Rozdzielność tawerny i kawiarni jest w Grecji bardzo restrykcyjna. Za to w wielu tawernach po zjedzeniu posiłku,  na chwilę przed płaceniem, powinniście dostać poczęstunek. Najczęściej jest on w formie różnego rodzaju kawałków ciast lub też pokrojonych owoców. Zdarza się, że jest nim wysokoprocentowy alkohol. Ten poczęstunek jest już wliczony w cenę.

Jedząc w greckiej tawernie można naprawdę się wyluzować i wszystkie stresy schować na bok. Europejski savoir vivre tutaj również nie obowiązuje! Jeśli więc nie wiesz na przykład, jak zabrać się za krewetkę, jak zjeść ośmiornicę – jedz rękami. Pamiętaj tylko koniecznie, żeby przed posiłkiem dobrze umyć ręce, bo te naprawdę przydadzą się podczas jedzenia.

Polecamy: Kultura picia po hiszpańsku

Na koniec, ważna kwestia – ekonomia.  Ile pieniędzy przeznaczyć, na taką wizytę? Przeliczając na jednego biesiadnika, cena jedzenia w tawernie rozpoczyna się od 10 euro (wliczając wszystkie posiłki). Mówię tu jednak o typowej tawernie, w czasie zwykłego dnia. Najwyższe ceny są oczywiście w miejscach najbardziej turystycznych, w sezonie. Dlatego najlepiej jeszcze przed wejściem popatrzeć na ceny w wystawionych kartach.

Można jednak przyjąć, że cena na którą można się nastawiać to średnio 15 euro na osobę. Jeśli jest ona znacznie wyższa, a Ty nie zamawiałeś wszystkiego co było w ofercie – można uznać, że Cię naciągają. Mimo wesołej i lekkiej atmosfery w lokalu, nawet patrząc na zawsze uśmiechniętego kelnera, nie daj się zwieść. Turystę jak wiadomo łatwo jest oszukać, dlatego jeśli cena będzie się wydawać niepokojąca nie obawiaj się zacząć wykłócać. To też jest grecka codzienność. Reakcją krzyczenia i walenia o stół pięściami, grecki kelner wcale nie będzie zaskoczony. Najpewniej nie zareagowałeś tak jako pierwszy.

Jeśli wizyta była satysfakcjonująca i wszystko się podobało, warto zostawić napiwek. Ten zazwyczaj nie jest wliczony w cenę. Tutaj podobnie jak w innych państwach europejskich wynosi on plus minus 10% całości.

A zatem: smacznego!

Dorota Kamińska


Moja wielka, grecka przygoda zaczęła się osiem lat temu, kiedy wyjechałam na roczne stypendium na wyspę Lesbos. Zdaje się, że tak do końca jeszcze nie wróciłam… Na co dzień zajmuję się pisaniem o Elladzie, między innymi prowadząc o Grecji bloga Sałatka po grecku. Łącząc pasję do podróżowania z pracą, latem na wyspie Korfu prowadzę kameralne wycieczki, według mojego autorskiego programu salatkapogreckuwpodrozy.pl.

Komentarze: (1)

greczynka 26 września 2014 o 12:30

Rzeczywiscie, savor vivre w greckich tavernach nie obowiazuje i to jest super! Obrusy w tavernach za zawsze papierowe, wiec mozna bez obaw narobic wokol sie troche balaganu, nikt na to nie bedzie krzywo patrzyl. Po posilku kelnerzy poprostu zwalaja wszystkie resztki z talerzy na srodek tego papierowego obrusu, zawijaja i tyle. Stol gotowy dla nastepnych gosci :) Nie wspomne juz o jedzeniu z jedneo talerza – wszyscy biesiadnicy moga swobodnie zajadac np. frytki, fete, salatke czy cokolwiek innego, z jednego wspolnego talerza. Uwielbiam takie wyluzowane besiadowanie, az wszystko lepiej smakuje :)

Odpowiedz