21 grudnia 2009

Indonezja: Bali, wyspa która oczarowała pół świata

Tagi: · · ·
tarasyryzowe_bali-kucharska

Bali. Tarasy ryżowe (fot. A. Kucharska)

Miesiąc walki o wizę, wsparty o zgodę Ambasady w Polsce, bilet w dwie strony, zaświadczenie o niekaralności, przyrzeczenie o terminowym opuszczeniu kraju. To tylko skrót starań, aby dostać wizę do Indonezji przebywając poza granicami swojego kraju.

Trzydzieści dni, które mogłam spożytkować w inny sposób, spędziłam na godzinnych rozmowach telefonicznych z Warszawą, Jakartą i Melbourne. Prośby i argumenty, których nie dało się obalić. Jednak biurokracja w tym azjatyckim kraju daje się we znaki wszystkim.

Bilet w ręku, a czas ucieka… 10 dni do wylotu, 5 dni do wylotu, 2 dni do wylotu i… mam! Dostałam wizę. Czuję się, jakbym starała się co najmniej o prawo do pracy na terytorium USA. Takich problemów z wjazdem do żadnego kraju nigdy nie miałam, ale pozostała tylko nadzieja, że całe starania będą tego warte…

Indonezja to miejsce, które fascynuje kulturą, przyjaznym stosunkiem do obieżyświatów, a także zapierającymi dech w piersiach widokami. Już po paru dniach wiedziałam, że najbliższe dwa miesiące będą pełne pozytywnych wspomnień. Indonezja jest bardzo zróżnicowana pod względem etnicznym, językowym i religijnym. Pierwszy przystanek: Bali – wyspa, która oczarowała pół świata.

Nastawienie, z jakim jechałam w tym kierunku było raczej neutralne, ponieważ komentarze na portalach podróżniczych nie zawsze pozostawały pozytywne. Słowo „raj” wielokrotnie przeczyło kolejnym wypowiedziom, które określały to miejsce, jako „przereklamowane”. Już niedługo sama miałam się przekonać, z czym będzie kojarzyła mi się nazwa Bali w przyszłości.

Wspomnienia przenoszą mnie do początku wyprawy, która zaczyna się w artystycznej miejscowości Ubud. Sama mieścina zrzesza duże grono ludzi sztuki, co czyni ją świetnym miejscem na pamiątkowe zakupy, a także dobry punkt wypadowy w górskie rejony. Możliwość wynajęcia skutera sprawia, że zwiedzanie staje się niezapomnianą przygodą. Zwłaszcza dla tych, którzy dopiero zaczynają naukę na dwóch kółkach. A ja jak najbardziej należę do tego grona.

Początek zawsze bywa trudny, ale nowe zdolności na pewno kiedyś się jeszcze przydadzą. Zbytniego wyboru na trasę nie mam, ponieważ stąd wszystkie drogi zdają się prowadzić na spore wyżyny. Brak umiejętności zatrzymywania się, a także zawracania doprowadza mnie do tej ukrytej strony Bali. Lokalna ludność zdaje się przypominać tę grupę ludzi, o których czytało się lata temu. Bezinteresowni, poświęceni swojej religii i kulturze, którzy z uśmiechem na ustach witają białą twarz. Nie jest to uśmiech mówiący „zapraszam na zakupy” czy „jak mogę cię wykorzystać”, lecz najszczersze przywitanie zbłąkanej osoby.

Bali (fot. A. Kucharska)

Bali (fot. A. Kucharska)

Kręte drogi przenoszą w fantazyjne widoki tarasów ryżowych, wulkanicznych stożków czy przepięknych tradycyjnych balijskich świątyń, których jest mnóstwo. Godna zapamiętania jest świątynia Uluwatu wzniesiona na kilkudziesięciometrowych klifach, oraz Tanah Lot, która mieści się na skale głęboko wysuniętej w morze. Każda wizyta w świętym miejscu wiąże się z okazaniem szacunku bóstwom, poprzez przepasanie się sarongiem oraz delikatną przepaską.

Transport publiczny zwany bemo jest odradzany każdemu turyście, ale właśnie takie atrakcje czynią wyprawę pełną wspomnień. Minibusy z dwoma ławeczkami ulokowanymi w środku czekają na ludzi chętnych wrażeń. Trzeba pamiętać jeszcze przed skorzystaniem z usług przemiłych Balijczyków o negocjacjach ceny, ponieważ każdy turysta według tubylców to chodząca kopalnia złota.

Strony: 1 2
  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Anna Kucharska

Anna Kucharska

Autostopowiczka. Backpacker. Couchsurfer. Miłośniczka gór. Wciela w życie marzenia z pozoru trudne do realizacji. Ciekawa świata oraz szukająca przygód.
Podobne artykuły
Spałam wśród Papuasów

Spałam wśród Papuasów

Plemiona, z którymi obcowałam nauczyły mnie, że można żyć szczęśliwie posiadając niewiele, ponieważ nadmierne posiadanie przysłania nam szczęście codzienności. Zapraszam do Nowej Gwinei i na wyspy Vanuatu. ...
Turyści żądni krwi, czyli drugi pogrzeb na Sulawesi

Turyści żądni krwi, czyli drugi pogrzeb na Sulawesi

Tym razem nasza trasa prowadziła na południe, ale zanim mieliśmy dotrzeć na pogrzeb, chcieliśmy zahaczyć o pobliską wioskę Lemo pełną urokliwych nagrobków (sama zdaję sobie sprawę, jak to zdanie brzmi, biorąc pod uwagę zachętę turystyczną... Ciągle t...
Z przewodnikiem na… pogrzeb

Z przewodnikiem na… pogrzeb

Tana Toraja leży w południowej części wyspy Sulawesi w Indonezji. Najciekawszą rzeczą, która ściąga tu turystów, są nie wspaniała zabytki, ale... pogrzeby. Żeby na takowy się dostać wystarczy znaleźć lokalnego przewodnika i kupić prezent dla rodziny ...
Wśród Łowców Głów

Wśród Łowców Głów

Dajakowie są jednym z najsłynniejszych ludów zamieszkujących Indonezję. Swoją sławę zawdzięczają temu, że zamieszki międzyplemienne rozwiązują z pomocą maczety. Jednak na co dzień jest to pokojowa grupa plemion zamieszkujących indonezyjską część wysp...

Komentarze: 3 »

  • Melvin

    Sa jeszcze swietne rafy koralowe.
    Podobno jedne z najpiekniejszych w tamtej czesci swiata.

  • zbychu

    Jestem zaskoczony procedurami i tak długą walką o wizę w naszym kraju,ja wykupiłem wylot w Berlinie a wizę dostałam na lotnisku w Denpasar po wypełnieniu kwestionarusza i wpłaceniu jesli dobrze pamietam 10 lub 20dol.Ta sama historia w Tajlandi wiza na lotnisku 2 zdjęcia 20 dol ale kolejka na 2 godz.Nadmieniam że posiadam paszport Polski.

  • draakin

    30-dniową wizę dostaje się od ręki, ale po artykułach Ani widać, że podróż przez cudowną Indonezję ma trwać znacznie dłużej. I słusznie, bo 30 dni to o wiele za mało…

Dodaj komentarz


PARNTERZY:Szkoły na końcu świataWyprawy z ReporteremWydawnictwo KarakterDobre Ziele