Gdy kasa się kończy… 13 sposobów na przetrwanie w drodze

Paweł Olszański 13 listopada 2009

kasawpodrozy2Do domu setki, jak nie tysiące kilometrów, czujesz, że dopiero na dobre rozkręcasz się i nie za bardzo spieszy ci się, aby wracać do domu. W dodatku nie masz nawet kasy na bilet. Wracając wieczorem do hostelu, patrzysz na tabliczkę przy wejściu – „Bakcpackers Hostel”. Wszystko spoko, obrzygany, najtańszy hostel w mieście, w którym dzielisz pokój z 20 innymi osobami, a przychodząc z wieczornego spaceru okazuje się, że wszystkie łóżka są już zajęte, bo ktoś w recepcji pomylił się przy kwaterowaniu. Ale to nadal nie zmienia faktu, że za kolejną noc musisz zapłacić kolejne 20 dolców.

Sięgasz do portfela, a tam… finisz. Masz dwa wyjścia. Dzwonisz do rodziców, przyjaciół, dobrej cioci z Ameryki, babci i dziadka i prosisz o przesłanie kasy. Jest też drugi sposób. Walisz głową w ścianę (dla otrzeźwienia), bierzesz cztery litery w troki i zaczynasz kombinować. Oto 13 sposobów na to, jak przetrwać kolejne dni w drodze nie wydając kasy, lub trochę zarobić.

1. Pisanie o podróżach

W dobie internetu, blogów, oraz coraz większych możliwości docierania w różne zakątki świata, pisanie o podróżach staje się coraz mniej prestiżowym wyzwaniem. Internet zalała fala blogów podróżniczych różnej maści, lepszych, gorszych, ale bardzo łatwo dostępnych. Dobrą informacją jest jednak fakt, że mimo wszystko można jeszcze znaleźć redakcję, bądź portal, który zechce zamieścić tekst o podróży, i do tego jeszcze zapłacić jakieś grosze (no chyba, że występuje przypadkowa zbieżność nazwisk i ktoś nazywa się np. Wojciech Cejrowski, to być może nawet i lepszą kasę…). Ale zawsze coś. Jedyny wymóg to własny komp i dostęp do netu (oczywiście można ratować się kafejkami internetowymi).

2. Sprzedaż zdjęć

Jest mało prawdopodobne, aby ktoś wybrał się w podróż bez aparatu. A gdy dysponuje jeszcze w miarę niezłym sprzętem i pstrykał trochę więcej, niż tylko podczas komunii młodszej siostry lub grilla u wujka, to jest zawsze szansa, aby sprzedać zdjęcia do jakiejś agencji. Niedawno znajomy fotograf powiedział mi coś w stylu: „są różne agencje, niektóre kupują nawet słabe rzeczy, żeby mieć dużą bazę…”. Nie ma nic do stracenia gdy nie śmierdzi się groszem, warto spróbować np. Shutterpoint, Andes Press Agnecy, Getty Images.

3. Uliczne grajkowanie (lub też inne sztuki… )

W Polskim przekonaniu, granie na ulicy kojarzy się bardziej z byciem kloszardem niż artystą. Dobra, być może wiąże siękasawpodrozy3 to często z „ogromną pasją”, z jaką występują u nas uliczni grajkowie (przysypiający na akordeonie, przewalający od niechcenia palcami po klawiaturze). Ale są również miejsca na świecie, gdzie uliczni artyści mają nawet swoje ogromne festiwale (np. Festival Fringe w Adelaidzie w Australii, zresztą w Polsce, zdaje się, też coś takiego można spotkać), począwszy od muzyków, po iluzjonistów, klaunów, uliczne teatry i różnych innych świrów (wyobrażacie sobie, przeciągnąć przez siebie rakietę do tenisa i zrobić z tego czterdziestominutowy show?). Np. w Australii zaobserwowałem, że w czapkach, beretach, kapeluszach, futerałach bardzo często lądowały monety, a ludzie zatrzymywali się aby posłuchać. Jeśli więc grasz i masz pod ręką instrument, a w dodatku robisz to z pasją, to możesz liczyć na to, że ktoś to doceni.

Strony: 1 2 3 4
  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Paweł Olszański

Paweł Olszański

Zagorzały zwolennik idei GapYear i zapalony backpacker. Nie ważne gdzie, najważniejsze jest być w drodze.

Komentarze: 2 »

  • Nosferatu

    Poker Online?
    Ja na tym nie potrafie zarobic w chwilach, gdy dodatkowe pieniadze sa mi wlasciwie zbedne. Proby zarabiania na hazardzie w momencie gdy liczymy sie z kazdym groszem nazwalbym raczej desperacja.

    Zreszta, odrobina wiedzy o kasynach internetowych kaze dodac, ze zadne z nich nie wyplaca pieniedzy z mniejszym niz tygodniowe opoznieniem :)

  • Yadis

    Korzystałam z pomysłów dotyczących sprzedaży własnych wyrobów i poniekąd też z opcji bycia ulicznym artystą. Dużo kasy z tego nie było, ale zawsze pozwalało przeżyć kilka dni. Dodatkowa porada, to połączenia wystawiania kramiku na ulicy z festiwalem – wtedy ludzi jest więcej i łatwiej coś sprzedać :)

Dodaj komentarz

PARNTERZY: Travel Channel Klub Podróżnik MK Tramping MK Tramping