Etiopia – kraj kawą pachnący


Emilia Wojciechowska

Tagi: ,

W amharskim, urzędowym języku Etiopii, na kawę mówi się bunna. Można się jej tu napić na każdym rogu i o każdej porze. Etiopczycy pili kawę od zawsze. Bo Etiopia to ojczyzna kawy.

Macchiato, caffè latte, espresso… Kawa ma dziś wiele wcieleń i niezliczone rzesze wielbicieli, dzięki którym może stanąć na podium najbardziej popularnych napojów na świecie, razem z herbatą i wodą.

Najpopularniejsze gatunki kawy to arabica i robusta, zaś niekwestionowanym liderem w jej eksporcie jest Brazylia. Ciekawe jednak, ilu kawoszy wie, że tak naprawdę ojczyzną tego napoju nie jest żaden z południowoamerykańskich krajów, tylko… Etiopia!

Różne są teorie na temat historii odkrycia kawy oraz etymologii tego słowa , ale każdy Etiopczyk będzie gorąco zapewniał, że słowo kawa pochodzi od Kaffy, jednego z regionów w zachodniej Etiopii, w którym po dziś dzień uprawia się kawę. Bardzo popularna tutaj legenda głosi, że odkrycie tego czarnego napoju zawdzięczamy pewnemu pastuszkowi. Zauważył on mianowicie, że kozy są wyjątkowo aktywne i energiczne po skosztowaniu pewnych czerwonych owoców. Postanowił spróbować ich sam i dzięki temu dziś, niemal pod każdą szerokością geograficzną, rzesze smakoszy mogą delektować się zapachem i smakiem kawy.

W języku amharskim, który jest urzędowym językiem Etiopii, na kawę mówi się bunna. W Etiopii można się jej napić na każdym rogu i o każdej porze. Choć może wydawać się to niewiarygodne, automat do przygotowania espresso i macchiato znajduje się w prawie każdej, nawet najmniejszej restauracji, która często jest po prostu niewielkim lokalem ze stołami, krzesłami, krzątającym się tu i ówdzie kelnerem oraz paleniskiem na zapleczu. A jeśli nie ma maszyny do parzenia kawy, kelner i tak przyjmie zamówienie na macchiato i w mig przyniesie je… z restauracji obok!

Etiopczycy pili kawę od zawsze. Jeszcze na długo przed przybyciem Włochów, którzy to zaczęli niektóre z jej wersji nazywać właśnie espresso i macchiato. Tradycja delektowania się kawą jest w Etiopii bardzo długa i żywa do dziś. W każdym domu znajduje się zestaw do przygotowania kawy, a rytuał parzenia kawy jest niezwykle istotnym elementem tamtejszej kultury.

Coffee ceremony przygotowana przez kobietę ubraną w tradycyjny etiopski strój to stały element świąt i ważnych wydarzeń w życiu rodziny. To także sposób na powitanie gościa, okazanie komuś szacunku lub podziękowanie. Rytuał parzenia kawy to jednak przede wszystkim wspaniała okazja do wspólnego spędzania czasu w gronie najbliższych. Dlatego w wielu domach taka ceremonia odbywa się prawie codziennie.

Zaczyna się ona od przygotowania odpowiedniego miejsca – na ziemi rozsypuje się trawę i ustawia na niej wszystkie niezbędne sprzęty i naczynia, których używa się podczas ceremonii, w tym również tackę z filiżankami. Następnie rozgrzewa się węgielki, na których stawia się czajniczek z wodą. Gdy woda osiągnie temperaturę wrzenia, odstawia się czajniczek na bok. Na niewielką patelnię wsypuje się zielone jeszcze ziarna, po czym umieszcza się ją na węgielkach. To początek etapu prażenia ziarenek. W pomieszczeniu zaczyna się unosić intensywny zapach kawy.

Aby pobudzić apetyt, każdy z uczestników ceremonii dostaje do powąchania patelnię z coraz ciemniejszą zawartością. Kiedy ziarenka osiągną już odpowiednią barwę, przesypuje się je do drewnianego naczynia w kształcie tuby – mukecha, w którym zostaną rozdrobnione przy użyciu drewnianego lub metalowego drążka – zenezena.

Tymczasem czajniczek z wodą znów rozgrzewa a się na węgielkach. Kilka z nich odkłada się na pień i dodaje kadzidełka. Zaś sproszkowane ziarenka kawy lądują w czajniczku i pod wpływem temperatury zamieniają wodę w czarny napój. Tak przygotowaną kawę rozlewa się do filiżanek.

Delektowanie się jej smakiem odbywa się aż w trzech turach! Pierwszą filiżankę Etiopczycy nazywają abul. Druga to tona, a trzecia – bereka. Po każdej turze dolewa się do czajniczka wodę, dzięki czemu każda filiżanka smakuje inaczej. Popularną zakąską jest natomiast popcorn.

W dzisiejszych czasach plantacje kawy znajdują się wielu regionach Etiopii, w szczególności zaś uprawy skoncentrowane są w zachodniej, południowej i wschodniej części kraju. Pochodzenie geograficzne determinuje odmianę kawy, która swą nazwę nierzadko zawdzięcza nazwie miasta – np. Harar, Jimma.

Plantatorzy i eksporterzy podkreślają wyjątkowość etiopskiej kawy, zwracając uwagę na to, że uprawiana jest na naturalnych plantacjach w obszarach leśnych. Co więcej, szacuje się, że nadal ponad 95% zbiorów pochodzi od rolników stosujących tradycyjne, wypracowane od wieków metody upraw i produkcji, bez stosowania środków chemicznych. Dzięki temu większość etiopskich zbiorów spełnia standardy żywności organicznej.

Plantatorzy z Kolumbii, którą w zeszłym roku dotknęła powódź, zmniejszając drastycznie plony kawy, obawiają się konkurencji z takich krajów Etiopia, gdzie koszty produkcji są znacznie niższe. I te obawy są wysoce uzasadnione. Przede wszystkim dlatego, że etiopska kawa jest po prostu przepyszna! Być może w przyszłości stanie się ona szeroko dostępna i zagości w europejskich filiżankach nie tylko jako przywiezione w plecaku wspomnienie z podróży po Etiopii.

Emilia Wojciechowska


Godzinami mogłaby siedzieć w kinie, całymi dniami jeździć na rowerze, wieczorami słuchać muzyki, nocami snuć plany, a w nieskończonej jednostce czasu - podróżować.

Komentarze: 3

Basia 9 lutego 2011 o 9:32

Bardzo ciekawe:)
Aż mi zapachniało kawą.

Odpowiedz

Mirabelka 10 lutego 2011 o 2:08

Emi; ) prosze, prosze! ktos tu ujawnil dziennnikarskie talenta , )

Odpowiedz

Harry 23 lutego 2011 o 15:18

Co do Etiopskiej kawy i kosztów jej produkcji to polecam najpierw zapoznać się z filmem „Czarne Złoto”: http://alterkino.org/czarne-zoto

A co do jej (nie)dostępności w europejskich filiżankach, to np. w Polsce szeroką gamę etiopskich kaw można kupić w sklepach z kawami (np. Pożegnanie z Afryką) i w sieciach delikatesów.

Odpowiedz



Uzbekistan pełen rowerzystów

Robb Maciąg, 28-08-2010

Po miesiącach patrzenia tylko na siebie nawzajem zajechaliśmy do Uzbekistanu pełnego rowerzystów - pisze Robb Maciąg. I serdecznych... policjantów.


Jak zostać Travelbrytą? Przewodnik postturysty

Paweł Cywiński, 19-10-2015

Wystarczy pięćdziesiąt tysięcy złotych, aby w dwanaście miesięcy przemienić zwykłego turystę w podróżnika-bohatera. Podziwianego przez twoich wujków i ciotki, sąsiadów, dzieci, znajomych i psa.


Kokburu znaczy szary wilk

Jakub Rybicki, 14-03-2016

W Kirgistanie na buzkaszi mówią kokburu, co znaczy "szary wilk". Gra jest piękna w swojej prostocie. Chodzi o to, żeby wydrzeć przeciwnikowi truchło kozy...


Migawki ze Sri Lanki

Joanna Mrówka, 14-01-2015

Sri Lanka oznaczająca w sanskrycie "olśniewający kraj", mimo stosunkowo niewielkich rozmiarów, oferuje szereg wielorakich atrakcji. Morze, góry, zwierzęta, herbata, świątynie, festiwale - tu każdy...