Aktualności | Relacje | Zdjęcia | Książki | HydePark | Imprezy | Linki | Blogi | Forum | Maszynista ma głos | Patronaty

Etiopia – kraj kawą pachnący

| 8 lutego 2011

 

Podobno najpyszniejszej kawy można napić się w mieście Harar. (Fot. Emilia Wojciechowska)

W amharskim, urzędowym języku Etiopii, na kawę mówi się bunna. Można się jej tu napić na każdym rogu i o każdej porze. Etiopczycy pili kawę od zawsze. Bo Etiopia to ojczyzna kawy.

Macchiato, caffè latte, espresso… Kawa ma dziś wiele wcieleń i niezliczone rzesze wielbicieli, dzięki którym może stanąć na podium najbardziej popularnych napojów na świecie, razem z herbatą i wodą.

Najpopularniejsze gatunki kawy to arabica i robusta, zaś niekwestionowanym liderem w jej eksporcie jest Brazylia. Ciekawe jednak, ilu kawoszy wie, że tak naprawdę ojczyzną tego napoju nie jest żaden z południowoamerykańskich krajów, tylko… Etiopia!

Różne są teorie na temat historii odkrycia kawy oraz etymologii tego słowa , ale każdy Etiopczyk będzie gorąco zapewniał, że słowo kawa pochodzi od Kaffy, jednego z regionów w zachodniej Etiopii, w którym po dziś dzień uprawia się kawę. Bardzo popularna tutaj legenda głosi, że odkrycie tego czarnego napoju zawdzięczamy pewnemu pastuszkowi. Zauważył on mianowicie, że kozy są wyjątkowo aktywne i energiczne po skosztowaniu pewnych czerwonych owoców. Postanowił spróbować ich sam i dzięki temu dziś, niemal pod każdą szerokością geograficzną, rzesze smakoszy mogą delektować się zapachem i smakiem kawy.

Na etiopskim targu o wiele łatwiej jest kupić surowe ziarenka kawy, niż uprażone! (Fot. Emilia Wojciechowska)

W języku amharskim, który jest urzędowym językiem Etiopii, na kawę mówi się bunna. W Etiopii można się jej napić na każdym rogu i o każdej porze. Choć może wydawać się to niewiarygodne, automat do przygotowania espresso i macchiato znajduje się w prawie każdej, nawet najmniejszej restauracji, która często jest po prostu niewielkim lokalem ze stołami, krzesłami, krzątającym się tu i ówdzie kelnerem oraz paleniskiem na zapleczu. A jeśli nie ma maszyny do parzenia kawy, kelner i tak przyjmie zamówienie na macchiato i w mig przyniesie je… z restauracji obok!

Etiopczycy pili kawę od zawsze. Jeszcze na długo przed przybyciem Włochów, którzy to zaczęli niektóre z jej wersji nazywać właśnie espresso i macchiato. Tradycja delektowania się kawą jest w Etiopii bardzo długa i żywa do dziś. W każdym domu znajduje się zestaw do przygotowania kawy, a rytuał parzenia kawy jest niezwykle istotnym elementem tamtejszej kultury.

Coffee ceremony przygotowana przez kobietę ubraną w tradycyjny etiopski strój to stały element świąt i ważnych wydarzeń w życiu rodziny. To także sposób na powitanie gościa, okazanie komuś szacunku lub podziękowanie. Rytuał parzenia kawy to jednak przede wszystkim wspaniała okazja do wspólnego spędzania czasu w gronie najbliższych. Dlatego w wielu domach taka ceremonia odbywa się prawie codziennie.

Zaczyna się ona od przygotowania odpowiedniego miejsca – na ziemi rozsypuje się trawę i ustawia na niej wszystkie niezbędne sprzęty i naczynia, których używa się podczas ceremonii, w tym również tackę z filiżankami. Następnie rozgrzewa się węgielki, na których stawia się czajniczek z wodą. Gdy woda osiągnie temperaturę wrzenia, odstawia się czajniczek na bok. Na niewielką patelnię wsypuje się zielone jeszcze ziarna, po czym umieszcza się ją na węgielkach. To początek etapu prażenia ziarenek. W pomieszczeniu zaczyna się unosić intensywny zapach kawy.

Ziarenka kawy nabierają rumieńców. (Fot. Emilia Wojciechowska)

Aby pobudzić apetyt, każdy z uczestników ceremonii dostaje do powąchania patelnię z coraz ciemniejszą zawartością. Kiedy ziarenka osiągną już odpowiednią barwę, przesypuje się je do drewnianego naczynia w kształcie tuby – mukecha, w którym zostaną rozdrobnione przy użyciu drewnianego lub metalowego drążka – zenezena.

Tymczasem czajniczek z wodą znów rozgrzewa a się na węgielkach. Kilka z nich odkłada się na pień i dodaje kadzidełka. Zaś sproszkowane ziarenka kawy lądują w czajniczku i pod wpływem temperatury zamieniają wodę w czarny napój. Tak przygotowaną kawę rozlewa się do filiżanek.

Delektowanie się jej smakiem odbywa się aż w trzech turach! Pierwszą filiżankę Etiopczycy nazywają abul. Druga to tona, a trzecia – bereka. Po każdej turze dolewa się do czajniczka wodę, dzięki czemu każda filiżanka smakuje inaczej. Popularną zakąską jest natomiast popcorn.

W dzisiejszych czasach plantacje kawy znajdują się wielu regionach Etiopii, w szczególności zaś uprawy skoncentrowane są w zachodniej, południowej i wschodniej części kraju. Pochodzenie geograficzne determinuje odmianę kawy, która swą nazwę nierzadko zawdzięcza nazwie miasta – np. Harar, Jimma.

Plantatorzy i eksporterzy podkreślają wyjątkowość etiopskiej kawy, zwracając uwagę na to, że uprawiana jest na naturalnych plantacjach w obszarach leśnych. Co więcej, szacuje się, że nadal ponad 95% zbiorów pochodzi od rolników stosujących tradycyjne, wypracowane od wieków metody upraw i produkcji, bez stosowania środków chemicznych. Dzięki temu większość etiopskich zbiorów spełnia standardy żywności organicznej.

(Prawie) cały zestaw do ceremonii parzenia kawy. (Fot. Emilia Wojciechowska)

Plantatorzy z Kolumbii, którą w zeszłym roku dotknęła powódź, zmniejszając drastycznie plony kawy, obawiają się konkurencji z takich krajów Etiopia, gdzie koszty produkcji są znacznie niższe. I te obawy są wysoce uzasadnione. Przede wszystkim dlatego, że etiopska kawa jest po prostu przepyszna! Być może w przyszłości stanie się ona szeroko dostępna i zagości w europejskich filiżankach nie tylko jako przywiezione w plecaku wspomnienie z podróży po Etiopii.

Emilia Wojciechowska

Emilia Wojciechowska

Godzinami mogłaby siedzieć w kinie, całymi dniami jeździć na rowerze, wieczorami słuchać muzyki, nocami snuć plany, a w nieskończonej jednostce czasu - podróżować.
Podobne artykuły
Etiopski alfabet: G – M

Etiopski alfabet: G – M

Druga część etiopskiego alfabetu. Czym jest dla Etiopczyków godność i jaki mają stosunek do Jezusa? Na te pytania próbuje na swój sposób odpowiedzieć Marcin Michalski....
Pozytywy oraz negatywy przeprowadzki do Malezji

Pozytywy oraz negatywy przeprowadzki do Malezji

Po półtora roku pobytu w Malezji człowiek zaczyna zauważać nowe zjawiska, dostrzega to, co wcześniej specjalnie nie przykuwało jego uwagi. I na odwrót – przyzwyczaja się i przechodzi bez emocji obok tego, co w pierwszych chwilach wzbudzało jego zachw...
Uciec tam, gdzie pieprz rośnie

Uciec tam, gdzie pieprz rośnie

Pewnie każdy chociaż raz chciał uciec od codziennego zgiełku, życia w biegu, w ciągłym pędzie. Uciec gdzieś daleko, gdzieś na koniec świata, a najlepiej tam, gdzie pieprz rośnie! Jak wiadomo, pieprz rośnie w ciepłych krajach, więc dlaczego by tak nie...
Wielki targ, wielka ryba

Wielki targ, wielka ryba

Tokijski targ Tsukiji. To tutaj bije kulinarne serce Japonii. I to tutaj odbywają się słynne aukcje tuńczyka. Przez Tsukiji dziennie przewijają się prawie 2,5 tony tuńczyka błękitnopłetwego o łącznej wartości 20 milionów dolarów....

Komentarze: 3 »

  • 9 lutego 2011 o 9:32
    Basia napisał/a:

    Bardzo ciekawe:)
    Aż mi zapachniało kawą.

  • 10 lutego 2011 o 2:08
    Mirabelka napisał/a:

    Emi; ) prosze, prosze! ktos tu ujawnil dziennnikarskie talenta , )

  • 23 lutego 2011 o 15:18
    Harry napisał/a:

    Co do Etiopskiej kawy i kosztów jej produkcji to polecam najpierw zapoznać się z filmem „Czarne Złoto”: http://alterkino.org/czarne-zoto

    A co do jej (nie)dostępności w europejskich filiżankach, to np. w Polsce szeroką gamę etiopskich kaw można kupić w sklepach z kawami (np. Pożegnanie z Afryką) i w sieciach delikatesów.

Odpowiedz!

BLOGI

Kajtostany: Mniej znaczy więcej
- Jak Wy dajecie radę się zapakować, z dzieckiem, tylko do sakw? – często pytają nas ludzie, gdy opowiadamy o tym jak jeździmy. - A gdzie zapas pieluch? Zabawki? Jedzenie? – dodają...
Ardakan i Aqda – Iran, którego nie ma w przewodnikach
Irańskich miast Ardakan i Aqda próżno szukać w Lonely Planet czy innych przewodnikach. Warto jednak zboczyć z utartego szlaku i do nich zajrzeć.
Lubię martwe zwierzęta
Obok schodów prowadzących do drzwi leżała dziwna czarna czapa. Kiedy podszedłem bliżej, zacząłem rozróżniać detale. Wyglądała jak worek wielkości mniej więcej psa. Co to mogło być?