Bierzcie, jedźcie, działajcie! (część 2)


Bartek Borys


O tym, że najlepsze pomysły przychodzą nam do głowy w podróży już chyba wiecie. Jakiś czas temu przedstawiliśmy wam trzy inspirujące inicjatywy zrodzone w podróży i dzięki podróżom. Dziś czas na kolejne. Zobaczcie jak podróżować i pomagać jednocześnie.

Piekarnia w Nepalu: dać wędkę, a nie rybę

Był rok 2009, kiedy Zuzanna Wójcińska i Michał Plichta w czasie trekkingu w Nepalu trafili do Syabru Bensi. Zachwyt nad pięknymi krajobrazami i ludzką gościnnością mieszał z dotykającą ten region biedą, z której – wydawałoby się – nie sposób się wydostać. Wieś, położona nieopodal tybetańskiej granicy, zmaga się ze strukturalnym bezrobociem i jedynie część młodych ludzi sezonowo pracuje w stolicy kraju Katmandu.

Wraz z Nyimą, miejscowym kucharzem, Zuzanna i Michał wpadli na pomysł założenia piekarni. Chcemy dać wędkę, a nie rybę – mówią inicjatorzy akcji. Piekarnia powinna na siebie zarabiać. Jeśli damy tylko pieniądze, one szybko zostaną przejedzone i nic się nie zmieni – dodają. Tak narodził się projekt „Piekarnia w Nepalu”.

Dlaczego akurat piekarnia? Miała wypełnić niszę, którą jest brak europejskiego pieczywa w Nepalu, na które – ze względu na licznych turystów z Europy Zachodniej – jest zapotrzebowanie. Drugim powodem była chęć pokazania miejscowym korzyści płynących z prowadzenia małego biznesu, który może wyrwać ich z tkwienia w apatii spowodowanej brakiem pracy.

Sam plan był ambitny, lecz dzięki wsparciu ludzi oraz pomocy finansowej polskiego MSZ oraz Ambasady RP w New Delhi w ciągu półtora roku udało się wybudować od podstaw piekarnię. Sukces tej inicjatywy zachęcił Zuzannę i Michała do kontynuacji projektu.
Za zarobione przez piekarnię pieniądze zakupili materiały na budowę nowej szkoły, której fundamenty już stoją w Syabru Bensi.

Weterynarz bez granic: pasja to motywacja

Moją największą pasją są duże koty i podróże, co postanowiłam połączyć. Przeczytajcie, co z tego wynikło – pisze na swoim blogu Natalia Rożniewska, studentka weterynarii, która podróżuje po świecie by pomagać chorym zwierzętom.

 Wywiad z Natalią o wolontariacie i podróżach

Natalia jest autorką Project Wildlife, który prowadził ją po świecie. Fascynacja – to jej słowo – klucz. To właśnie ona wiedzie każdego głodnego wrażeń ku nowym odkryciom. Fascynacja wolnością, dzikimi zwierzętami i egzotyką zaprowadziła mnie mroźną zimą do słonecznych Indii.Dzięki swojemu zaangażowaniu Natalii udało się znaleźć sponsorów, którzy wsparli jej dwie wyprawy do RPA, których głównym celem była praca ze zwierzętami.

Opisuje je na blogu tak: Praktyki w RPA to nie tylko zabawa, ale przede wszystkim ogromna szansa na poznanie technik weterynaryjnych, stosowanych do leczenia dzikich zwierząt w świecie, w którym przetrwają najsilniejsi. Obserwacja z bliska najgroźniejszych drapieżników żyjących na wolności, to niewątpliwie niezapomniane przeżycie. Pod okiem najlepszych specjalistów będziemy się uczyć tego, co niedostępne w naszym kraju.

W wielu miejscach na świecie rządy nie są zainteresowane ochroną przyrody, bądź też nie posiadają na to wystarczających środków. Pomoc Natalii okazywała się więc bardzo cenna w każdym miejscu, które odwiedzała.

Budujemy szkołę w Ghanie

Zetknięcie się z problemami krajów trzeciego świata, jakimi są m.in. kłopoty z dostępem do edukacji, a także zwykła ludzka empatia i gotowość do podjęcia wyzwania skłoniły mnie do realizacji projektu budowy szkoły dla mieszkańców wioski Bundoli w Ghanie – pisze Ania Gaworowska, pomysłodawczyni projektu „Budujemy szkołę w Ghanie”.

Galeria zdjęć z budowy szkoły w Bundoli

W Afryce powstaje szkoła im. Ryszarda Kapuścińskiego

Szkoła rosła w oczach! W niektórych momentach w budowę zaangażowanych było ponad 20 osób. (Fot. Anna Goworowska)

Ghana to kraj, w którym ponad 66 % ludności jest analfabetami, a pomimo obowiązkowej edukacji ciągle brakuje szkół, nauczycieli, podręczników i innych przyborów szkolnych. Dzięki współpracy z fundacją „Dzieci Afryki”, wsparciu wolontariuszy i zbiórce pieniędzy udało się uzyskać 30 tysięcy złotych, które umożliwiły budowę szkoły w ciągu dwóch i pół tygodnia. Postawienie budynku nie zakończyło zaangażowania Ani. Szkoła to takie moje „dziecko”, więc na pewno nie pozostawię jej samej sobie – pisała na Peronie4.

Jak można pomóc? Szkoła potrzebuje wyposażenia, takiego jak ławki, tablice czy krzesła, a dzieciom potrzebne są podstawowe szkolne przybory. Pomóc można na przykład przekazując przekazać 1% podatku.

 ***

A wy, znacie jeszcze jakieś inne, warte uwagi projekty? A może w Waszych głowach pojawiły się całkiem nowe pomysły? Jeśli tak, Peron4 ma tylko jedną radę: bierzcie i jedźcie! I działajcie!

Bartek Borys


Historyk, miłośnik podróży z plecakiem. Planuje kolejną wyprawę w dzień powrotu z poprzedniej, uwielbia być w drodze. Od czasu do czasu wrzuca zdjęcia na My Point of View.

Komentarze: (1)

Taniowswiat.pl 20 stycznia 2014 o 16:07

Zazdroszczę kota! Od zawsze fascynują mnie zwierzęta, a wielkie koty są przeze mnie szczególnie uwielbiane.

Odpowiedz