Baranina z baraniną, czyli kuchnia po kirgisku


Wojtek Ganczarek


O kuchni kirgiskiej pisałem już przy okazji Subiektywnego rzutu oka na Wolną Republikę Koni i Baranów zwaną również Kirgistanem, ale przecież o jedzeniu nigdy dość. Ostatecznie przecież jest zima, jest nam zimno i ciągle jesteśmy głodni. W takiej sytuacji każdy backpackers, czyli swego rodzaju masochista, chętnie potorturuje się wizją ociekających tłuszczem potraw kuchni Srjedniej Azji!

Baranina. Właściwie to na tym można by już zakończyć temat kuchni kirgiskiej, ale dajmy na to, że trochę ten wątek rozwinę. Ale nie spodziewajcie się niczego ponad baraninę!

Z drugiej strony jednak nie jest źle: Kirgistan to chyba pierwszy kraj, w którym żarcie w barach jest na tyle tanie, że nawet ja jadłem „na mieście” zawsze, gdy w mieście byłem. Ba, czasem nawet dwa razy dziennie, i więcej! O, kto mnie zna ten wie, że to do stroniącego od wydawania grosza Wojciecha niepodobne. Ale to się po prostu bardzo opłaca, bo ceny w sklepach są w porównaniu z bazarową garkuchnią zaskakująco wysokie (np. sery, kiełbasy, czekolady). A potrawy niezgorsze – chyba że ktoś nie lubi baraniny. Za to za warzywem można zatęsknić…

Będzie prosto: podam jeno nazwy, składniki, orientacyjną cenę w tanich bazarowych barach i ewentualnie krótki opis. No to smacznego!

Manty na bazarze w Jalalabadzie

Kuchnia kirgiska - pierożki

Manty na bazarze w Jalalabadzie. (Fot. Wojciech Ganczarek)

Nazwa: manty
Główne składniki: baranina, cebula, ciasto pierogowe
Orientacyjna cena: 40 – 60 gr sztuka

Zbędny opis: pierożki wyglądające z wierzchu zupełnie jak gruzińskie chinkali, ale bez rosołku w środku, gotowane na parze, no i z baraniną. Dobra i tania rzecz, kilka mant i dzbanek herbaty zupełnie wystarcza na dobry posiłek. Uwaga: gdy weźmiesz na wynos, dostaniesz je w foliówce! Więc lepiej usiądź spokojnie z pałaszującymi Kirgizami, chwyć dzban czaju i spokojnie delektuj się swoją mantą na talerzu.

Szaszłyk w Jalalabadzie, dzielnica GorBalnica

Kuchnia kirgiska - szaszłyk

Szaszłyk w Jalalabadzie, dzielnica GorBalnica. (Fot. Wojciech Ganczarek)

Nazwa: szaszłyk
Główne składniki: baranina
Orientacyjna cena: 2,25 – 3,75 zł

Zbędny opis: no szaszłyk po prostu. Może być z mięsa mielonego (tańszy) lub z całymi kawałami baraniny (droższy). Wrzucasz sobie na chlebek, dostajesz trochę cebuli – świeżusio, mniamusio!

Plow domowy w Jalalabadzie

Plow, - popularna potrawa kirgiska

Plow domowy w Jalalabadzie. (Fot. Wojciech Ganczarek)

Nazwa: plow
Główne składniki: baranina, tłuszcz, ryż, czosnek
Orientacyjna cena: 5 – 8 zł

Zbędny opis: jedz tylko domowy, barowy jest zupełnie bez duszy. Tradycyjna potrawa całego regionu funkcjonująca zawsze pod zbliżoną nazwą, np. u Ujgurów: pilaf. Gdy zasiadamy do plowu w domu, głowa rodziny bierze w dłonie wrzucone na wierzch kawałki mięsa i rozdziela na drobne. To samo czyni z czosnkiem. A potem zabieramy się do jedzenia – wszyscy z jednego talerza!

Szorpa w Arslanbob

Tradycyjna szorpa w kuchni kirgiskiej

Szorpa w Arslanbob. (Fot. Wojciech Ganczarek)

Nazwa: szorpa
Główne składniki: baranina, woda, ziemniak
Orientacyjna cena: 6 zł

Zbędny opis: taki tam rosół na baraninie, zwykle stosunkowo drogi, bez szału.

Besz barmak w Biszkeku

Jedzenie w Kirgistanie - bisz barmak

Besz barmak w Biszkeku. (Fot. Wojciech Ganczarek)

Nazwa: besz barmak
Główne składniki: baranina, tłuszcz, makaron
Orientacyjna cena: 5-8zł

Zbędny opis: besz barmak, dosłownie: pięć palców, bo niby się to jadało rękami. Podobno najbardziej tradycyjna potrawa kirgiska. Makaron z tłuszczem, no szału nie robi.

Lagman w Kyzil Suu

Kirgiska potrawa - langman

Lagman w Kyzil Suu. (Fot. Wojciech Ganczarek)

Nazwa: lagman
Główne składniki: baranina, makaron i (UWAGA!) warzywa
Orientacyjna cena: 4,5 – 6 zł

Zbędny opis: mój zdecydowany faworyt. Dobry, długi makaron (trochę się zachlapać można, fakt), baraninka i warzywa: marchew, fasolka, papryka, czasem kapusta i dużo tłustego sosu. Zawsze do syta. Polecam!

Wojtek Ganczarek


Wychodząc w góry, wracał po tygodniu. Wyjeżdżając autostopem, docierał po dwóch miesiącach. A jak wsiadł na rower, tak go nie ma. Pisze tu: Fizyk w podróży.

Komentarze: 6

Asia 10 stycznia 2013 o 16:39

Wszystkie dania wyglądają bardzo smakowicie… Ciekawe tylko czy faktycznie takie są…?

Odpowiedz

Wolak 16 stycznia 2013 o 17:15

Właściwie snimajet pachmielnyj sindrom się czyta :)… Smaka mi narobiłeś, a te talerzochleby to po prostu wynalazek genialny.

Odpowiedz

Wojtek 16 stycznia 2013 o 17:22

ta, tak to jest jak się w jednym alfabecie czyta, myśli w dwóch na raz, a potem pisze ; ). oczywiście – pachmielnyj

smacznego !

Odpowiedz

Bryliant 27 stycznia 2013 o 16:27

Talerzochleby to akurat stary wynalazek:)

Odpowiedz

Karol Werner 12 kwietnia 2015 o 21:09

Sama Baranina, zagadza się! Baranina i tłuszcz! Jeden z ludzi spotkanych w Kirgistanie (Omańczyk) całe życie twierdził, że jego kuchnia jest najbardziej tłusta. Kirgizi zrujnowali jego światopogląd. Jakby ktoś był zainteresownay relacją z mojego wyjazdu rowerowego po Kirgistanie to zarpaszam do siebie! :) http://kolemsietoczy.pl/kirgistan

Odpowiedz

Elzbieta valin 23 kwietnia 2017 o 11:20

Ladne zdjecia I Napewno smaczne ale gdzie przepisy jak jees zrobic?? Chetnie cos bym ugotowala 🙄🙄🙄

Odpowiedz