Roman Husarski

Bob Marley kiedyś powiedział „My home is in my head, my home is always where I am” i tego się trzymam. Zapraszam na mojego bloga.

Rastafari. Ostatni monarchiści

Roman Husarski, 11-01-2017

Gdy książę Ermias Sahle-Selassie wylądował w Kingston na lotnisku przywitał go tłum ludzi w dredach, przystrojony w trójkolorowe etiopskie barwy i trzymający portrety dziadka Ermiasa - Hajle Syllasje I.


Zeflik Chłódek: Ja po prostu jestem Koszałek Opałek

Roman Husarski, 11-04-2016

Zeflik Chłódek odwiedził sto czterdzieści dziewięć krajów, był dezerterem, więźniem, dziennikarzem i bezdomnym. Niezrażony przeciwnościami losu planuje nową podróż.


Tadeusz Płatek: należy czuć sympatię do odwiedzanych narodów

Roman Husarski, 24-02-2016

Emerytura daje szansę na pogłębienie zainteresowań. Dla Pana Tadeusza pasją były Indie, które odwiedził już trzykrotnie. Pomimo przekroczenia siedemdziesiątki nie zamierza z podróży rezygnować i o swoich doświadczeniach zgodził się nam opowiedzieć.


Gwóźdź w programie. Wycieczka do Wytwórni Filmowej Korei...

Roman Husarski, 20-05-2015

Będąc gościem na XIV Festiwalu Filmowym w Pjongjangu nie mogłem nie zobaczyć filmowego imperium Kim Ir Sena. Wizyta w Wytwórni Filmowej Korei to zresztą gwóźdź w programie dla wszystkich turystów. Studio znajduje się na obrzeżach stolicy Korei Północnej i...


Dni Azji w Krakowie. Slajdowiska, wykłady i egzotyczne...

Roman Husarski, 13-11-2014

Drodzy czytelnicy Peronu, serdecznie zapraszam was na Dni Azji Południowo-Wschodniej, które odbędą się już niedługo w Krakowie.


Wizyta w najlepszej z możliwych Korei

Roman Husarski, 08-10-2014

Korea Północna to jeden z najbardziej zamkniętych krajów świata. Pojechałem tam przede wszystkim z powodu mojej pracy dotyczącej kina koreańskiego. Przy okazji zobaczyłem kawałek kraju.


Wizyta w starożytnym Balch

Roman Husarski, 30-08-2014

- Nie jedź do Balch, już prędzej do Samangan, ale nie do Balch. Dziś mieszkają tam głównie Pasztuni. Oni są niebezpieczni, a ty nie masz nawet ochrony – tymi słowami pożegnał mnie na lotnisku pewien Niemiec, pracujący dla wojska...