
Australia to oczywiście wszechobecne kangury. Te tutaj rozsiadły się na terenie Uniwersytetu Słonecznego Wybrzeża. (Fot. Karolina Sypniewska)
Zobaczyć Australię było od zawsze moim marzeniem. Ogromne tereny, dzika natura, wyluzowani ludzie no i oczywiście wszechobecne kangury, misie koala i inne niespotykane nigdzie indziej zwierzęta. Po ponad siedmiu miesiącach ‘backpackowania’ lądem z Polski przez wschodnią Europę i dziką Azję udało mi się dotrzeć na dalekie antypody, gdzie poznawałam słodkie życie studenta w słonecznym stanie Queensland.
No worries mate!
Decyzja podjęcia podyplomowych studiów na jednym z tutejszych uniwersytetów pojawiła się jeszcze w trakcie studiów w rodzimej Bydgoszczy. Od zawsze Australia budziła we mnie zachwyt i chęć spróbowania życia po drugiej stronie świata pozostanie jedną z najwspanialszych marzeń, które udało mi się zrealizować. I tak już na lotnisku w Brisbane poznałam najbardziej popularne australijskie wyrażenie ‘no worries mate’, które można przetłumaczyć jako ‘nie ma sprawy kolego’. W Australii wszystko jest ‘no worries’, a do każdego zwraca się przez ‘mate’.
Prawie 26,000 linii brzegowej i około 7000 australijskich plaż powoduje, że życie w ‘kangurolandii’ koncentruje się tu właśnie blisko wody. Wielbiciele wielkich fal przyjeżdżają tutaj, aby całymi dniami surfować, kite-surfować, kajakować czy po prostu korzystać z uroków rajskich plaż.
Podwodna magia
Mieszkając zaledwie 50 metrów od Pacyfiku sama poddałam się plażowemu życiu i od czasu do czasu ‘walczyłam’ z falami na desce surfingowej. Do tego dochodzi eksploracja życia podwodnego największej na świecie rafy barierowej na Morzu Koralowym – Wielkiej Rafy Koralowej.
Ciągnąca się na przestrzeni ok. 2000 km u wschodniej części kontynentu tworzy pas o szerokości od 300 m do 2 km. Położona w odległości od 8 km do 180 km od wybrzeża pozwala na zobaczenie magicznego podwodnego świata. Bezludne koralowe wyspy archipelagu Whitsundays to idealne miejsce na doświadczenie tropikalnego świata Australii.
Przydałaby się lodówka…
Ciekawostką studenckiego życia na Australijskim Słonecznym Wybrzeżu jest możliwość umeblowania sobie mieszkania z rzeczy pozostawionych przez lokalnych na ulicy. Australijczycy przed wyrzuceniem mebli wystawiają je przed swój dom. I tak w moim początkowo pustym mieszkaniu znalazła się skórzana kanapa, nowa pralka, łóżko, stół i lodówka. Wszystko za darmo! ‘NO WORRIES MATE!’.
Z pracą na antypodach nie było większego problemu i tak udało mi się odłożyć fundusze na kolejne wojaże tym razem australijskie.
Bezdroża outback-u
Tysiące kilometrów bezludnych autostrad, suche tereny, pustynia i niesamowite formacje skalne to właśnie australijski, dziki outback – miejsca dalekie od cywilizacji, gdzie nocą niebo rozświetlają miliony gwiazd.
Ikona Australii – święta dla Aborygenów skała Uluru to magiczne miejsce położone w centralnej części kontynentu. Jeden z największych monolitów na świecie mierzy 3,6 km długości i prawie 350 m wysokości. Dodatkowo naukowcy twierdzą, że 2/3 skały znajduje się jeszcze pod ziemią.
Cały obszar parku narodowego Uluru-Kata Tjuta należy do tradycyjnych właścicieli tego lądu – Aborygeńskiej ludności – Pitjantjatjara i Yankuntjatjara. Liczne szlaki dookoła skały oraz okolicznych grup skalnych – Olgas nie pozwalają na nudę. Obserwacja zmieniających się kolorów Uluru to jedno z niecodziennych przeżyć.
Lotnisko na plaży
Największa na świecie wyspa piaszczysta – Fraser to miejsce nazywane przez Aborygenów „K’Gari” – raj. W otoczeniu bujnego lasu deszczowego można zanurzyć się w krystalicznie czystych jeziorach słodkowodnych czy udać się na poszukiwanie dzikich psów dingo. Znaki ograniczenia prędkości znajdują się na plaży, a na samą wyspę można wjechać jeepem lub przylecieć awionetką, które często lądują miedzy ciągiem jadących samochodów. 120km wschodniego wybrzeża wyspy można przejechać po piasku zwracając uwagę na zmieniające się przypływy. Niejeden turysta, bowiem stracił tu swój czterokołowiec porwany przez silne fale Oceanu Spokojnego, który w tej części jest bardzo wzburzony.
Awionetki na wyspie Fraser często lądują między ciągiem jadących samochodów. (Fot. Karolina Sypniewska)
Inną wyspą u wybrzeży Queensland jest Moreton, gdzie przy zachodzie słońca można karmić dzikie delfiny i obserwować gigantyczne wieloryby, które co jakiś czas wyskakują z wody ukazując swoje potężne ciała.
I w drogę!
W Australii odległości nabierają zupełnie innego znaczenia. Tutaj dopiero docenia się nasze europejskie dystanse. Sam lot z Brisbane do Melbourne zajmuje około 3 h, a Perth na zachodnim wybrzeżu oddalona jest od wschodniego o około 4500 km. Większość turystów przylatujących do Australii wypożycza albo kupuje samochód, najczęściej kilkuosobowego vana, w którym można spać.
Australia nie należy do niskobudżetowych krajów na podróżowanie jednakże, korzystając z uroków kampingu i gotowaniu samemu można ograniczyć koszt do minimum. O kraju bumerangów, kangurów, ospałych misiów koala i nie tylko- można poczytać na moim internetowym blogu www.sypkarola.geoblog.pl. Serdecznie zapraszam!











Explore Apolobamba - ciut niżej niż kondory
Za Horyzont - rowerami do Chin, Kirgistanu i Pakistanu
Torell Expedition 2012 - śladami polskich wypraw na Spitsbergen
Magda i Tomek dookoła świata - poznanie świata, poznanie siebie
project:Sailing - rejs dookoła Bałtyku
Klapki Kubota State of Mind - przed siebie w kierunku wschodnim
Z Alaski do Meksyku - Piotr Strzeżysz jedzie rowerem
Na Krańcach Świata - Agnieszka i Mateusz Waligóra w podróży na krańce świata.
Shangri-la - Jarek Czakański w podróży
Tandem Adventure - wyprawa przez Amerykę Południową na tandemie.
LosWiaheros - w kilka lat dookoła świata - podróż Alicji Rapsiewicz i Andrzeja Budnika
Rowerowa Rosja - na dwóch kółkach przez wielki kraj
Afryka Nowaka - wyprawa szlakiem Kazimierza Nowaka
Paweł i Ośka w podróży poślubnej przez pół świata
Vagabundos.pl, czyli włóczykije w podróży dookoła świata
Korona Jezior Ziemi - badania najwyżej położonych jezior na Ziemi



Dodaj komentarz