8 mitów, które szkodzą podróżowaniu


Redakcja


Trochę już siedzimy w tym środowisku, trochę już widzieliśmy. W tym czasie nasz stosunek do podróży raczej się nie zmieniał, nasz stosunek do stosunków do podróży przeżywa natomiast wzloty i upadki. Niektórzy nasi towarzysze-w-hobby tak bardzo inaczej to widzą!

Ukraiński McDonald's

Nie ufaj za bardzo globalizacji, ucz się języków. (Fot. Grzegorz Król)

Pewne rzeczy wypowiadane są wprost, inne przebijają między wierszami, wszystkie zatruwają ludzi, którzy o podróżach marzą. Oto więc artykuł-odtrutka na mity, które wytworzyły się wokół podróżowania. A po trochu może i nasze credo?

1. Podróże kształcą

Długo wierzyliśmy w ten mit, naprawdę długo. Aż się zorientowaliśmy, że są ludzie, którzy okrążyli świat i wszystko, co z podróży przywieźli, to piętnaście giga zdjęć i informacje, które zdobyliby bez trudu w trzy wieczory przy Google’u i Wikipedii.

Motocykl podróżnika

Jeśli już sprzedałeś lodówkę, by pojechać w swą pierwsza podróż życia, pamiętaj, że za kuchenkę można pojechać w drugą. Choć tak naprawdę lepiej, gdy stać cię na własny motocykl. (Fot. Grzegorz Król)

Jasne, są podróżnicy, którzy niesłychanie się w drodze rozwijają, ale to zasługa ich inteligencji, ciekawości i otwartego umysłu, a nie faktu podróżowania samego w sobie.

Autorzy tego tekstu nie mądrzeją (niestety) od tego, że wsiądą do pociągu z Rzeszowa do Krakowa. Jak zamiast do Krakowa pojadą do Curaçao, to zmieni się odległość, ale nie pojawi się automatycznie jakiś magiczny kanał wlewający do mózgu wiedzę i mądrość.

2. Podróże uczą otwartości na świat

Bo podróże rozwijają nie tylko intelekt, ale i charakter, prawda? W to też długo wierzyliśmy. Niestety. Podróżowanie nie sprawi, że będziesz bardziej otwarty na świat. Ani bardziej tolerancyjny, ani kreatywny. Nie przyda ci żadnych innych zalet, na czele z pokorą. Porozmawiaj z tymi dzielnymi i zaradnymi podróżnikami, którzy nie dali się wykiwać zachłannym Indusom czy Arabom. Którzy ostro rwali miejscowe laski, one tak lecą na białasów. Którzy znają swoją wartość, potwierdzoną tym, że nie jeżdżą na all-inclusive i nie prowadzą bloga lajfstajlowego.

Czytelniku, czytelniczko: podróżowanie daje ci tylko sposobność na zdobycie nowych doświadczeń. Może bardziej oczywistą niż życie codzienne, ale niekoniecznie większą. Wśród nałogowych podróżujących nie brakuje buców. I poziom bucowatości w takim bucu nie zmniejszy się tylko od tego, że był w Chinach, Mali i Boliwii. On musi jeszcze nad sobą trochę popracować.

3. Podróżując, poznajesz prawdę

Potem wracasz do ojczyzny, spotykasz znajomych, rodzinę albo publikę na pokazie i mówisz im, jak tam jest, jacy są ludzie, co czują i myślą naprawdę, że to nie tak jak w podręczniku do geografii i gazetach. Te kilka tygodni spędzonych w charakterze turysty pozwoliły ci przeniknąć do rdzenia kompletnie obcej kultury. Naprawdę?

Dużo prawdopodobniejsze jest jednak, że jesteś jak któryś ze ślepców ze starej hinduskiej bajki – jeden dotknął nogi słonia i mówi, że to drzewo, drugi złapał za ogon i twierdzi, że to wąż. Zalecamy więc trochę mitycznej pokory. Warto być świadomym filtru, jakim są nasza percepcja i już posiadana wiedza, krytycznie podchodzić do swych obserwacji i sądów, trzy razy sprawdzać wnioski. Z tego samego miejsca można mieć różne doświadczenia i spostrzeżenia, całkiem odmienne od tych, które ma inna osoba.

Turysta widzi świat prawdziwy.

Generalizując, można by stwierdzić, że furmanka jest pojazdem służącym do transportu aut. Prawdziwy folklor. (Fot. Jakub Rybicki)

Nam wydaje się to dość oczywiste, jednak wiele osób najwyraźniej uważa, że w podróży poznało prawdy ogólne i uniwersalne, a później na przykład w komentarzach pod artykułami na Peronie łomocze się z ludźmi, którzy mieli inne obserwacje. Konstruktywna polemika to jedno, przerzucanie się tekstami A jak ja byłam/byłem… to co innego.

Uwaga! Nie twierdzimy, że wszystko jest relatywne, a tylko, że istnieje zasadnicza różnica między absolutną prawdą i jednostkową opinią. Na poznanie tej pierwszej trzeba duuuuużo ciężej pracować. Nie mylcie ich więc ze sobą. I kwestionujcie prelegenta, który je na swoim pokazie myli, czy blogera, który głosi je na swoim blogu.

4. Podróżnik to pisarz

Skoro mowa o rankingach, oto jest źródło pewnych nieoficjalnych porównań: blog. Tyle że blog i podróż to w zasadzie dwie oddzielne sprawy.

Możesz prowadzić blog o modzie i przemierzać Afrykę na hulajnodze, wcale nie wspominając o tym na blogu. To wcale nie sprawia, że ową Afrykę przemierzysz „mniej”: że spotkasz mniej prawdziwych ludzi, że będziesz mieć z tego mniej radości. Nie sprawi tego nawet publikowanie na Peronie ani wydanie książki. Jeśli jednak masz taką potrzebę, by blogować, pamiętaj, że podróżnicy-blogerzy nie są ważniejsi od nieblogujących, a blogerzy poczytni i obstrzelani PR-owo ważniejsi od tych niepoczytnych.

Jakość wrażeń nie jest mierzona liczbą wejść i polubień, więc nie zmuszaj się do wypacania trzech notek tygodniowo dla utrzymania statystyk i nie przejmuj się, jeśli nie masz szczególnego talentu do pisania lub fotografowania. Na pocieszenie – niejeden aktywny bloger też tych zdolności nie ma.

Podróżnik to superbohater

Na naszej wyprawie jako środek transportu chcieliśmy zastosować chodzenie po wodzie, ale to już było, nie znajdziemy sponsorów… (Fot. Wczasy w Iranie)

5. Podróżnik to odkrywca

No, póki mówisz o małych prywatnych odkryciach, to w porządku, tyle że niektórych ponosi. Ujawniamy więc straszną prawdę: nie jesteś Kolumbem. To się już nie zdarza podróżnikom, nawet naukowcom tylko czasem.

W jakkolwiek zaginione, odludne i nieznane miejsce dotarłeś, najpewniej ktoś przed tobą tam był. Jeśli korzystasz z mapy czy jedziesz drogą, to możesz być tego pewien. Ktoś je stworzył. I nawet gdy Internet milczy, jest spora szansa, że istnieją niecyfrowe źródła, traktujące o tym miejscu. Oczywiście zawsze możesz podbudować swoje ego odkrywając, że jesteś pierwszym mieszkańcem Pcimia Dolnego w wieku reprodukcyjnym o blond włosach, który dotarł tam samotnie, ale czy naprawdę to robi jakąś różnicę? (Choć ponoć robi – dla sponsorów…)

6. Podróżnik to naukowiec

Podróżnik jedzie odkrywać prawdę (patrz mit nr 3). Cóż, wakacje to jednak nie to samo, co ekspedycja naukowa.

Różnice między nimi zdają się zacierać w głowach nieco bardziej otrzaskanych turystów. Wróćmy więc do podstaw. Wczasy czy wycieczka to forma spędzania wolnego czasu, podobnie jak malowanie akwareli, jazda na motocyklu czy chodzenie do kina. I nie zmienia tego publikacja relacji w kolorowym magazynie ani cykl slajdowisk.

Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że nie każda podróż jest wakacjami, po prostu nie lubimy dorabiania ideologii. Niektórzy faktycznie jeżdżą w konkretnym celu, który, nawet jeśli jest ich pasją, to ma wymiar praktyczny, utylitarny i służy innym. Takie wyjazdy mają za sobą godziny studiów tematu, zdecydowanie bardziej przypominające pracę niż wczasy. Zwykle mają także dużo mniejszy marketing, niż można by przypuszczać. I różnicy tej nie zaciera nawet to, że i wczasy, i ekspedycja pojawiają się na tym samym festiwalu podróżniczym.

Piwo Łomża w Afryce

Odpuścić sobie zimną łomżę w Afryce? To gorzej niż przyjechać pod Taj Mahal i robić zdjęcia zza bramy. (Fot. Jakub Pająk)

7. W podróży trzeba oszczędzać na wszystkim

Naprawdę? Spójrz na to z innej strony. Nawet jeśli jeździsz autostopem i śpisz pod namiotem, to jesteś bogaty. I to, za co nie zapłacisz kartą znanego banku, i to, za co nią zapłacisz, jest twoim luksusem. Nawet jeśli nie masz żadnej karty ani namiotu, to wciąż masz czas. Dwa miesiące podróżujesz i nie umierasz z głodu.

Tego luksusu często nie mają mieszkańcy odwiedzanych przez ciebie miejsc. Nawet jeśli ci się wydaje, że targują się o cenę, są chciwi albo chcą więcej, bo jesteś biały, czasem warto odpuścić. Może właśnie targujesz się o obiad czyichś dzieci.

Z gościnności również korzystaj uważnie: to, że gospodarz z uśmiechem zapewni, że nie ma problemu, nie znaczy, że nie odejmuje sobie od ust, nie nadkłada kilometrów, nie oddaje ci ostatniego koca. To, że robi to z dobrej woli, nie znaczy, że trzeba go wykorzystywać.

 Kilka słów o backpackerskim chamstwie

Poza tym pamiętaj: podróżowanie to od zawsze był sposób na wydawanie pieniędzy, nie na ich zarabianie. Póki ci się to miesza w teorii, to pół biedy, ale jak wprowadzasz w praktykę pomysły takie, jak kiwanie miejscowych na kasę albo odmawianie sobie przyjemności, które kosztują, bo wtedy wyjazd będzie bardziej „budżetowy” – no to wtedy żałość. Może lepiej nigdzie nie wyjeżdżać, tylko iść do kina na film i siedzieć w szatni, bo za bilet płacić nie trzeba, a jest tanio, klimatycznie i jest „zaliczone”.

Podróżnik to reporter

Zaliczyć, sfotografować, „udostępnić”, czyli turystyczne veni, vidi, vici… (Fot. Wczasy w Iranie)

8. W podróży rozmiar się liczy

Jest to przypadłość, na którą cierpią raczej mężczyźni. To potrzeba udowadniania, że mają dłuższego. Oczywiście, większość rozumie, że w tej rywalizacji nie godzi się wyciągać wacka z rozporka, więc proponuje zastępniki: gruby portfel, szybki samochód, więcej wypitej wódki. Albo, w pewnych kręgach, dalszą podróż. Albo dłuższą, bardziej egzotyczną, bardziej ekstremalną, tańszą.

Nie, oczywiście, że to nie o tobie mówimy. Zaplanowałeś przepłynięcie kajakiem pustyni Gobi, bo dzięki temu będziesz mądrzejszy i pokorniejszy. I czy to dziwne, że, zupełnie mimochodem, wspominasz o tym w każdej rozmowie?

Dalej, dłużej i egzotyczniej nie równa się lepiej, mądrzej i ciekawiej. Oczywiście i dalej, i dłużej mają swoją specyfikę, ale to czy podróż będzie bardziej wartościowa zależy od tego, co masz w głowie. Nie czuj się w powinności jechać za każdym razem w dalsze, bardziej egzotyczne czy dziksze regiony. Zobacz, jakie książki, nie wyjeżdżając z Polski, pisze Filip Springer.

Podróże to nie sport, nie potrzebują rywalizacji ani rankingów. Nie zaliczaj punktów na mapie. Wracaj w te same miejsca, jeśli potrzebujesz. Bądź sobą, miej własne zdanie. Idź własną drogą i pamiętaj, że ona będzie twoja, nawet jeśli ktoś już tamtędy wcześniej szedł. Ten ktoś nie siedział w twojej głowie.

No i tyle. Bierzcie i jedźcie! Bez spinania pośladków i prężenia muskułów. Za to mądrze i z pokorą.

Redakcja


O załodze peronu czwartego przeczytacie tutaj. Zapraszamy do współpracy.

Komentarze: 16

Remus 13 stycznia 2014 o 12:58

Celnie peron!
Kiedyś też mnie tak wzięło na refleksje gdy patrzyłem jak zachowują się niektórzy bakcpackerzy w Vang Vieng :)
Jeden z moich wykładowców mawiał „podróże kształcą wykształconych”, może coś w tym jest, choć ja bym to raczej zmienił na „podróże kształcą tych co chcą się kształcić”.

Odpowiedz

Szymon 14 stycznia 2014 o 10:40

Hmmm… Tylko co to ma do tytułu? W jaki sposób te mity szkodzą podróżowaniu? Jeżeli ktoś jest rozgarnięty, to jemu to nie przeszkadza. Jeśli nie jest rozgarnięty, to też mu nie przeszkadza.
A co do konkretnych mitów:
1. Że kształcą. Bo kształcą, każdego. Zawsze. Tylko, że różni ludzie uczą się różnych rzeczy. Bardziej lub mniej prawdziwych. Jedni dowiadują się czegoś o samym sobie, a inni odkrywają, że piramidy są jakieś takie niskie.
2. Że uczą otwartości na świat. To rzeczywiście nie jest uniwersalna prawda. Niektórzy już wyjeżdżają otwarci, inni nie otwierają się wcale, a inni zamykają po powrocie.
3. Podróżując poznajesz prawdę. Vide mit nr 1.
4. Że podróżnik to pisarz? No ok, fajnie jest pisać, ale czasem może lepiej zostawić to w pamiętniku w szufladzie. A skąd w ogóle ten mit? Ja znam raczej więcej osób, które nie piszą, niż piszą.
5. Że odkrywca? Już dawno nie, chyba, że archeolog, albo inny naukowiec. W sumie każdy chciałby być odkrywcą. I w sumie każdy jest dla samego siebie, na taką mikro skalę. A że to niewiele? Dla mnie to najważniejsze.
6. Że niby naukowiec? Skąd bierzecie te pomysły?
7. Że oszczędzać? Jak wyżej ;)
8. Bo rozmiar się liczy, ale z reguły bagażu, żeby nie był za duży i niewygodny. A że niektórzy (jak np. ja, póki co) lubią zaliczać kolejne miejsca? No cóż, na świecie jest nieskończenie wiele ciekawych miejsc, więc dlaczego nie zacząć odwiedzać wszystkich po kolei?
Pozdrawiam ;)

Odpowiedz

Ktośtam 14 stycznia 2014 o 10:52

Typowy tekst nadętego Polaka-nauczyciela: „zjechać” wszystkich i pokazać, że wie się najlepiej, jak coś należy robić i/lub tego nie robić. W tym przypadku podróżować. Przyklasną inni nadęci, którym przez myśl nie przejdzie, że mogą podpadać pod jedną z kategorii opisanych w tekście. W końcu oni są inni. Lepsi, rzecz jasna. Jak każdy. Chociaż ja pewnie „nie zrozumiałem tekstu” czy coś takiego, prawda? Pozdrowienia.

Odpowiedz

Qba 14 stycznia 2014 o 21:01

Bardzo rześki artykuł. Chyba trochę nastawiony na kontrowersję ale mimo wszystko bardzo ciekawe przemyślenia. Jeżeli mogę dodać swoje jedno małe (dowód, że kontrowersja bywa skuteczna), to ad. 1. jestem przekonany, że podróże z pewnością kształcą bo wszystko kształci, zwyczajnie dostarczając nowych informacji i doświadczeń. Tyle tylko, że im czynności mniej rutynowe tym więcej wnoszą w ten proces.
Przy czym zgadzam się, że to tak, jak piszecie, suma lub może nawet raczej iloczyn jakości informacji i chłonności uczącego się.

Odpowiedz

Bartos 14 stycznia 2014 o 21:20

Drugi i trzeci post są idealny podsumowanie powyższego „artykułu”. Ale czy z redakcją jest aż tak kiepsko żeby publikować podobne teksty? Chociaż to chyba jeden z najchętniej komentowanych „artykułów”. Ale to raczej kiepskie pocieszenie.

Odpowiedz

Pojechana 15 stycznia 2014 o 2:13

Przecież Szanowna Redakcja wyraźnie prosi żeby bez spinania pośladków i prężenia muskułów, to co się niektórzy komentujący tak puszą jak dzikie indory w godach? ;-) Btw. podobno mądrzeją w podróży tylko mądrzy, otwierają się otwarci, a z tekstów, o wyciąganiu wacka z rozporka śmieją się… naprawdę nie wszystkich to śmieszy? Dziwny ten świat :-P

Odpowiedz

KursNaWschod 15 stycznia 2014 o 10:37

Cześć!
1. Podróże kształcą
Myślę, że nawet w pociągu relacji Kraków-Rzeszów można się czegoś nauczyć. Wszystko zależy od tego, co nam po drodze się przydarzy, kogo spotkamy i jakie wnioski-nauki wyciągniemy z tego. Wiedza ze stron internetowych ma inną naturę niż ta, którą poznamy swoimi zmysłami (zobaczymy, powąchamy, dotkniemy..). Myślę, że poznawanie w podróży bardziej zapada w pamięć.

2. Podróże uczą otwartości na świat
Buc pozostanie bucem. Spotkałem masę osób w drodze, których nie chciałbym na oczy widzieć. Jednak uważam, że podróże uczą otwartości, ponieważ będąc za granicą w innej kulturze musimy się przystosować. Niekoniecznie musimy się zgadzać z otaczającym nas środowiskiem, ale żeby wytrzymać musimy nauczyć się je tolerować. Większość antagonizmów między narodami rodzi się wśród ludzi, którzy swojego „wroga” znają tylko ze słyszenia, z wiadomości. Poznanie kogoś na żywo, może wiele zmienić, bo może się okazać, że nasz „wróg” to spoko gość. Ale może się też tak stać kompletnie na odwrót, że jakaś nacja popadnie w naszą niełaskę.
3. Zgadzam się. Podróż dostaje drugiego życia i dojrzewa jak się nią dzielimy z innymi. Wpływa to na punkt 1 i 2

5. Podróżnik to odkrywca
Ja się czasami trochę nim czuje. Tak, prywatnie. Czasami sobie myślę, że „Hah Jestem pierwszym Polakiem, który był na tej uliczce” :)
6. Podróżnik to naukowiec
Osobiście chciałbym, żeby moje wakacje były czymś więcej.
7. W podróży trzeba oszczędzać na wszystkim
Oszczędzanie na spaniu jedzeniu i HIGIENIE OSOBISTEJ może zabić podróż. Może sprawić, że będzie ona bezsensowym pasmem cierpień i męki. Człowiek zmęczony, brudny nie ma sił i chęci na poznawanie świata. Dużo się traci. Gratuluje punktu o wykorzystywaniu Miejscowych. Autostop to jest przede wszystkim forma wykorzystywania cudzej dobroci, sam z niej korzystam. Do Gruzji ludzie jechali po to, żeby wkręcać się na supry i biesiadować cudzym kosztem. Sam należę do grona ludzi, którzy na tym korzystali. Składam autokrytykę na Wasze ręce.

8. W podróży rozmiar się liczy
Ludzie zawsze rywalizują, może dlatego świat idzie do przodu. Jeśli ktoś dokonał czegoś wielkiego, niech się chwali jak będą miał jego dość to odejdę na bok ;p

Czasami jednak ludzie nie mają czym chwalić za bardzo. Moją pierwszą wyprawę odbyłem z jakąś 30-osobową grupą autostopowiczów, zaznajomionych w internecie. Dzień przed wyruszeniem, wszyscy zebrali się w domu organizatora. Ja byłem najmłodszy i kompletnie zielony. Co ja tam się nasłuchałem :D Ile Ci ludzie krajów nie przejechali, ile kilometrów nie narobili. Wiecie na czym to polegało? Do listy osiągnięć wpisywali kraje zahaczyli w drodze, czasami nawet nie wyściubiając głowy z samochodu, albo nie odchodząc od drogi.

Gratuluje mądrego i krytycznego artykułu.
Dziękuje za uwagę!

Odpowiedz

Olga 18 stycznia 2014 o 1:58

Jestem zachwycona tym tekstem. To taka cudowna odtrutka na taką właśnie napinę. Dziękuję Wam!!!!

Odpowiedz

Magda 19 stycznia 2014 o 0:02

„Jeśli wybierasz się w podróż niech będzie to podróż długa wędrowanie pozornie bez celu błądzenie po omacku żebyś nie tylko oczami ale także dotykiem poznał szorstkość ziemi i abyś całą skórą zmierzył się ze światem (…)” Z.Herbert
Polecam lekturę książek takich autorów jak Terzani, Marai, Bouvier(!) oraz Bobkowski, a potem pisanie, że „Podróże kształcą” i „Podróże uczą otwartości na świat”, to mity, które należy obalić. Pisanie, że „Podróżowanie nie sprawi, że będziesz bardziej otwarty na świat. Ani bardziej tolerancyjny, ani kreatywny. Nie przyda ci żadnych innych zalet, na czele z pokorą”, jest dla mnie wierutną bzdurą. Nie wrzucajcie do jednego worka ludzi, dla których podróżowanie coś znaczy i tych, dla których jest „zaliczaniem” kolejnych krain i okazją do wrzucania 300 wspomnieniowych „słit foci na fejsa”. Przecież ktoś, kto podróżuje bezrefleksyjnie, nie zrozumie o czym piszecie. Tak samo jak nie zrozumie, czym jest wędrówka, czego może doświadczyć, kogo poznać, jak się zmienić, etc. Bo owszem dobrze jest podróżować „mądrze i z pokorą”. Ale też nie „obalać” czegoś, co jest wartościowe! Pozdrawiam.

Odpowiedz

Przemek 23 stycznia 2014 o 9:57

Bardzo ciekawe spostrzeżenia, ale ja myślę o tym tak:
Ad 1 – Podróże kształcą, ale nie tylko na zasadzie zdobywania wiedzy dostępnej w Internecie. A poza tym co innego jest poczytać, a czym innym zobaczyć to, o czym się czytało. A dodatkowo, jak się umie patrzeć, to się zauważy wiele szczegółów dookoła tego, o czym czytaliśmy i co było naszym podstawowym celem. Macie rację co do otwartego umysłu, jest to warunek konieczny, ale nie zawsze wystarczający. Przy okazji – pewne zjawiska słabo wychodzą na zdjęciach i są nie do opisania w książkach.
Ad 2 – Podróże uczą otwartości ale nie na zasadzie radykalnej zmiany człowieka zamkniętego w otwartego, lecz na zasadzie nauki nie reagowania na inność i postrzegania jej jako „dziwactwa”. Czyli raczej stopniowe doskonalenie, a nie rewolucja.
Ad 3 – Co do poznawania prawdy też nie byłbym tak bardzo na „nie”. Owszem, podróż nie zrobi z człowieka Buddy, ale pewne elementy myślenia mogą się zmienić. Choćby to, że jak się u nas mówi, że „czegoś się nie da”, to po powrocie już wiemy, że nawet za bliską zagranicą „to się da” i jest zupełnie normalne! Porównajcie sobie kolej polską z niemiecką.
Ad 4 – Zgoda.
Ad 5 – Nie jesteśmy Kolumbami w sensie ogólnoświatowym, ale możemy być dla samych siebie, rodziny i kolegów.
Ad 6 – To zależy od człowieka. Jeden będzie siedział dwa tygodnie w hotelu, inny będzie chodził bez większego ładu po miejscowości, a trzeci będzie miał przygotowany program „wypraw” do miejsc, które chce poznać, co poszerzy jego horyzonty umysłowe.
Ad 7 – Nie trzeba oszczędzać na wszystkim, ale trzeba być racjonalnym, by zmieścić się w budżecie. Jeśli zbierałem cały rok na wyjazd, to trudno, bym rozdzielał napiwki, których łączna wartość może w końcu przekroczyć obiad lub dwa. A co do „targowania się o obiad czyichś dzieci”, to przesadziliście z demagogią. Sprzedawca zawsze będzie cudował, by sprzedać jak najdrożej, a klient po prostu nie może się dawać nabierać na taki szantaż emocjonalny.
Ad 8 – Zgoda. Powinno się podróżować jeśli się to lubi do miejsc, które nas faktycznie interesują, a nie po to tylko w celu chwalenia się innym „gdzie ja to nie byłem”.
Pozdrawiam.

Odpowiedz

Wojciech 2 lutego 2014 o 21:46

O, przepraszam, gdy ja wsiadam do pociągu Rzeszów – Kraków to mi sie otwiera wiele kanałów, które wlewają życiową mądrość do mózgu. Trzeba tylko odpowiednio wybrac przedział ; )

Odpowiedz

Kuba 26 listopada 2014 o 19:02

Ciekawy tekst, chociaż nie zgadzam się z autorem. „Podróżnik to odkrywca” – co to za mit? Czy ktoś w to wierzy? Odkrywcą byli podróżnicy w czasach Kolumba, może jeszcze na początku XX w. można było coś odkryć, ale dziś w czasach globalnej turystyki, nie oszukujmy się podróżnik jest tylko turystą, jednym z milionów.

Odpowiedz

Werka 10 grudnia 2014 o 13:06

Ciekawe spostrzeżenia i trafne! Ja tam podróżuję na swój sposób i mam gdzięś jak ktoś się dziwi i mnie ocenia. Wśród moich znajomych akurat nie ma za bardzo ludzi, którzy podróżują, a mnie to bardzo kręci! Co prawda nie jestem jedną z tych „naj”, ale dla moich znajomych już jest dziwne to, że umawiam się z nieznajomymi na wspólne przejazdy przez Yanosik AutoStop. A przecież wszystko jest dla ludzi, a że ja ludziom ufam to właśnie takie podróżowanie mi się podoba. I nie mam zamiaru rezygnować z moich marzeń przez krzywe spojrzenia tych co nie rozumieją. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Janka 26 lutego 2015 o 13:05

Kompletnie się nie zgadzam z pierwszym i drugim podpunktem – przynajmniej w moim przypadku się nie sprawdza. Poznawanie innych kultur zawsze uczy i zawsze otwiera – ale może to faktycznie zależeć od osobowości :)

a buców wśród podróżników jest bardzo duzo :)

Odpowiedz

Mateusz Jakubowski 6 grudnia 2015 o 19:52

Z większością punktów zgadzam się w 100%. Bardzo dobry artykuł. Pozdrowienia z Gruzji ;)

Odpowiedz

Ibazela 18 maja 2016 o 1:45

Szanowni, ten tekst jest super! Bardzo trafny. Dzięki Wam wielkie :)

Odpowiedz