3 grudnia 2009

7 rzeczy, których musisz spróbować w Kambodży

Tagi: · ·
stoisko

(fot. Ewa Serwicka)

Będąc w Kambodży nie sposób ominąć lokalnych targów, na których przykuwają uwagę dziwne potrawy i kolorowe owoce. Pomijając fakt, że często chcąc coś wybrać, pozostaje tylko wskazanie palcem, to zdecydowanie trudniejszą kwestią od samego kupienia jest ich wybór. Dlatego ułatwiamy zadanie – poniżej 7 rzeczy, bez których spróbowania nie możesz wyjechać z Kambodży…

1. Prahok, czyli serce kuchni khmerskiej
Cuchnąca, szara, sfermentowana pasta rybna. Można ją kupić w słoikach. Do jej wyrobu używa się świeżych ryb, które trzeba najpierw oczyścić i usunąć ości. Następnie rozdeptuje się rybie mięso na pastę i suszy przez cały dzień na słońcu. Potem wystarczy już tylko posolić tę masę i zamknąć szczelnie na kilka miesięcy w słoikach, żeby sfermentowała. Tak przygotowana pasta jest jednym z najbardziej charakterystycznych składników dań w Kambodży. Jeśli to możliwe, warto spróbować jej bez dodatków.

amok

Amok (fot. Ewa Serwicka)

2. Amok, czyli wariacja na temat ryby
Kawałki ryby bez ości w paście curry, zwanej kroeung. Tradycyjnie kroeung przygotowuje się z czosnku, szalotki, galangalu, trawy cytrynowej, ostryżu długiego i skórki cytrusa pofałdowanego. Do smaku dodaje się papryczki chilli. Wszystko to uciera się w moździerzu aż do uzyskania gładkiej pasty. Następnie do pasty dokłada się mleczko kokosowe, odrobinę cukru palmowego, soli, jajko i prahok. Całość gotuje się na parze w naczyniach przygotowanych z liści bananowca. Danie powinno mieć konsystencję prawie stałą. Niestety, większość knajpek podaje amok w formie zupy na zwykłym talerzu.

3. Lok lak, czyli porąbana wołowinka
Wołowina pokrojona w cieniusieńkie płatki marynowana w sosie sojowo-rybnym i gotowana na woku z dodatkiem sosu podobnego do winegret. Podaje się ją z ryżem na liściach sałaty i pokrojonych w plasterki ogórkach, cebuli i pomidorach.

rambutan

Rambutan (fot. Ewa Serwicka)

4. Rambutan, czyli włochaty słodziak
Czerwono-zielone owoce wielkości piłeczki do ping-ponga, porośnięte miękkimi kolcami, usypane na straganie, wyglądają bardziej jak sterta pluszowych zabawek, niż jedzenie. Żeby dostać się do jadalnej części owocu wystarczy rozłupać włochatą skórkę i wycisnąć biały, słodki miąższ. Pestka jest niejadalna. Kupując rambutany na targu, lepiej wybierać te przyczepione do gałązki, są lepszej jakości.

5. Durian, czyli król owoców
Wygląda jak zielonkawa piłka futbolowa pokryta kolcami. Pachnie… inaczej. Mówi się, że jedzenie duriana, to jak spożywanie truskawek z bitą śmietaną w kiblu. Jedni go kochają, inni nienawidzą. Durian ma ciekawą, kremową konsystencję, miąższ otaczający pestkę można jeść łyżeczką. Smakuje jak podsmażona albo uduszona cebulka w sosie lekko waniliowym. Ze względu na nieprzyjemny zapach lepiej nie wnosić go do hostelu, bo obsługa może pogonić.

6. Świerszcze, czyli jaszczurze chrupki
Owady te w stanie surowym są naturalnym pożywieniem jaszczurek. Natomiast smażone na głębokim tłuszczu z dodatkiem przypraw są w Kambodży uznawane za przysmak. Świerszcze można kupić na ulicznych straganach. Zjada się je w całości.

7. Pong tea khon, czyli jajko z niespodzianką
Na gotowane jajka z zarodkiem kaczki można trafić na ulicach i targach w Kambodży. Świeże i jeszcze ciepłe, trzymane są w piasku dla zachowania temperatury i sprzedawane prosto ze straganów. Uważane za afrodyzjak, są doskonałym źródłem białka. Zjada się je dodając do smaku jedynie odrobinę soku z limonki i pieprzu.

  • Spodobał Ci się wpis? Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • RSS
Ewa Serwicka

Ewa Serwicka

Zamieniła korpopracę na turystykę. Lubi patrzeć na świat przez obiektyw aparatu. Bloguje na Daleko niedaleko.
Podobne artykuły
Światowa rewolucja

Światowa rewolucja

Niedługo świat będzie obchodził setną rocznicę rewolucji październikowej. Od tamtego czasu, rewolucja przetoczyła się prawie przez cały świat. W jednych krajach była realną walką z ekstremalnym wyzyskiem, w innych przemieniła się w okrutne dyktatury,...
Zaminowana Kambodża

Zaminowana Kambodża

Każdego dnia kambodżańscy rolnicy narażają życie, bo zwykła uprawa pól wiąże się z ryzykiem zdetonowania miny zostawionej lata temu przez partyzantkę Czerwonych Khmerów lub Wietnamczyków. W kraju żyje mnóstwo ofiar, które straciły kończyny w wybuchu....
Kambodża – Azja dla zielonych?

Kambodża – Azja dla zielonych?

Zabieram się do napisania o Kambodży co najmniej dziesiąty raz. Bo choć byłem tam tylko miesiąc i przebyłem wyłącznie ścieżki uznane za oklepane – pozostała w mej pamięci jakaś niepisana chemia, która nie pozwala skrzywdzić tego kraju choćby kilkoma ...
Kuchnia tajska. Drugie starcie: dobrać się do pad thai

Kuchnia tajska. Drugie starcie: dobrać się do pad thai

Tajskie kursy gotowania, przygotowywanie pad thai w warunkach warszawskich, wrażenia z (nie)jedzenia prażonego świerszcza... To wszystko i jeszcze więcej w drugiej części kulinarnych wspomnień z podróży do Tajlandii....

Komentarze: 5 »

  • olo

    Świerszcze są całkiem ok. Smakują jak takie trochę zwietrzałe chipsy cheetosy, aczkolwiek do piwa jako zagryzka można śmiało polecić :D

  • Artur Głazowski

    Prahok, brzmi jak polaczenie sera plesniowego z ryba. Jedno i drugie lubie, a jak razem?

  • tez zjadam swierszcze

    a propos swierszczy polecam ksiazke „podrecznik robakozercy” (czy jakos tak) – wiele innych ciekawych gatunkow do schrupania mozna znalezc. Sam dzieki niej wlasnie swierszczy kosztowalem, takich na polskiej lace nalapanych. Ze swieza pajda chleba, posmarowana maslem, smakuja wybornie… Cos jakby skwarki :)

  • Tom

    Ja tam nie mam problemu, bo padliny nie jadam i nawet świerszcze smakujące jak chhipsy czy inne „cuda” nie przekonają mnie do padliny :)))

  • Ewa Serwicka (autor)

    @Tom
    Myślę, że nikt nie ma problemu, a kulturę kraju poznaje się też przez kuchnię. Ale oczywiście, nie ma przymusu ;)

Dodaj komentarz


PARNTERZY:Szkoły na końcu świataWyprawy z ReporteremWydawnictwo KarakterDobre Ziele