24 powody, dla których ludzie nie podróżują z dziećmi
Można podróżować z dzieckiem, to już wiemy. Mnie zaczyna męczyć inne pytanie: jak można nie podróżować z dzieckiem?!
Mówię tu oczywiście o tych, którzy dzieci mają. Dlaczego więc nie wszystkie mamusie i tatusiowie na tym świecie pakują swoje skarby do samochodu i wyruszają na rodzinny podbój świata?
Któregoś słonecznego dnia, kiedy nasza Hania łapała na czworaka żabki nad mołdawskim Dniestrem, ja siedziałam i myślałam, co też takiego może ludzi powstrzymywać przed taką podróżą. Te wspólne miesiące w drodze to przecież najpiękniejszy i najbardziej intensywny okres naszego wspólnego życia! Może my rzeczywiście mamy kupę szczęścia?
No to pomyślmy wszyscy razem, dlaczego większość rodzin nie udaje się w taką podroż – autem, z dzieckiem, na tak długo?
- po pierwsze: dlatego, że nie lubią podróżować (bo ponoć to się zdarza!)
- dlatego, że dwie osoby chcą wybrać się w inne miejsca (ona marzy o zwiedzaniu Paryża, on chciałby raczej odwiedzić pustynię…)
- dlatego, że dwie osoby chcą podróżować w zupełnie innym stylu (ona chciałaby lecieć samolotem, on od zawsze śni o opłynięciu świata żaglówką…)
- dlatego, że dwie osoby chcą podróżować w innej porze (w zimie, w lecie…)
- dlatego, że myślą, że podróżowanie plus dziecko nie działa, że się nie uda, że jest za trudno
- dlatego, że myślą, że nie powinno się podróżować z dzieckiem, że to dziecku nie służy
- dlatego, że myślą, że to głupi pomysł jechać w podróż samochodem (takim samochodem)
- dlatego, że samochodu nie mają (jest za drogi, nie da się go kupić)
- dlatego, że nie mogą (albo choć jedno nie może) zostawić swojej pracy na pół roku
- dlatego, że nie mogą zostawić swojego mieszkania/domu na pól roku
- dlatego, że nie mogą zostawić swojego życia na pól roku (kredyty, rodzice, terapia…)
- dlatego, że ich stan zdrowia nie pozwala na podróżowanie
- dlatego, że stan zdrowia ich dziecka nie pozwala na podróżowanie
- dlatego, że nie znają nikogo w krajach, do których się wybierają
- dlatego, że dla obojga (albo jednego z nich) bardzo liczą się „rzeczy“ (ubrania, kosmetyki… – ciężko prasować sukienki w aucie…)
- dlatego, że dla obojga (albo jednego z nich) bardzo liczy się standard jedzenia (czasem gdzieś w górach, wśród komarzysk, gotować na butli gazowej nie jest łatwo…)
- dlatego, że nie są przyzwyczajeni (albo zwyczajnie nie chcą) spędzać całego czasu razem (niektórzy mówią nam, że by siebie nie znieśli 24/7)
- dlatego, że nie stać ich na „podstawowe“ koszta takiego wyjazdu: ubezpieczenie, ewentualna naprawa samochodu, wizy…
- dlatego, że potrzebują (i nie mogą zdobyć) wizy do któregoś z krajów po drodze
- dlatego, że ich rodziny nie akceptują pomysłu na takie podróżowanie (a jest to dla nich ważne)
- dlatego, że któreś z nich ma kogoś, za kim tęsknił/a-by za bardzo (hmm… kochanka?)
- dlatego, że nie znają języków, którymi można się posługiwać w danych krajach
- dlatego, że myślą, że te kraje są zbyt niebezpieczne, żeby do nich jechać
- dlatego, że ich dziecko nie lubi podróżowania (Ale czy to tak rzeczywiście jest, że dziecko lubi podróże albo nie? Czy to nie zależy w dużej mierze od rodziców? Od tego czy dziecko spotykało ludzi, bywało w innych miejscach? Któż to wie…)












Yaris napisał/a:
25. Bo jeszcze nie mają dzieci;-)
monsun napisał/a:
26. Bo lubia podrozowanie ekstremalne, np. wpsinaczke na 8-tysieczniki.
Sylwia napisał/a:
nasz powod tylko bliskiego podrozowania z dziecmi (trojeczka): najstarszy syn od urodzenia nienawidzi jezdzic samochodem. doslownie, jako niemowlak darl sie po pieciu minutach jazdy. teraz ma 7 lat i jest troche lepiej, wiec niedlugo moze zaczniemy :)
pozdrawiam i zycze wspanialych chwil razem.
Kaszuby napisał/a:
Dzici niestety maja różne charaktery niektóre lubią podróżować inne strasznie nudzi podróż samochodem – charakter dziecka to podstawa.
Odpowiedz!
Najnowsze komentarze
Rowerem przez Maroko. Pokaz zdjęć
TKN Wagabunda: Chiny Wschodnie
Przez Dziki Wschód. Spotkanie z Tomaszem Grzywaczewskim
Klub Obieżyświatów: Zew Północy, jachtem dookoła Skandynawii
Wędrówki bez powrotu, rowerem po świecie
Druga część etiopskiego alfabetu. Czym jest dla Etiopczyków godność i jaki (...)
W kałużach Kambodży kwitną lilie, a wokół piszczy bieda. Bose dzieciaki (...)
Tajlandia nie każe nam czekać na nagrodę za dobre uczynki do (...)
Mężczyzna w pomarańczowym kombinezonie wyszedł z psem na niedzielny spacer po stołecznym osiedlu Gundadalur. Poszli na stadion narodowy, którego murawę porasta żywa trawa.
W chwili, kiedy to pisze jestem już w Sydney w mieszkaniu studenckim. Zamykam kolejny etap podróży, w której jedną z niewielu pewnych rzeczy są kupione wcześniej bilety lotnicze.
Piękny był widok lądowania na lotnisku Caracas. Od strony morza powoli skręcaliśmy w lewą stronę. Małe domki, sucha ziemia, kaktusy i kolor ziemi, troszkę czerwony...